Dzień 2 - 11.10.2008 - część druga

11 październik 2008 ·

Dobrze tu karmią, nawet bardzo dobrze. Langustynki były przepyszne, dodatkowo ta dziecięca przyjemność jedzenia palcami i ubabrania się niemal po łokcie. Przypomniałem sobie, jak dobra jest roszponka (a przy okazji jak pieprzny ma smak). No i jak wspaniałe są świeże ryby, wystarczy odrobina soli i pieprzu, świeża ryba naprawdę nie potrzebuje nic więcej. Jedyne, czego mi zabrakło to kogoś po drugiej stronie stołu, żeby ze spokojną głową móc zamówić całą butelkę przedniego hiszpańskiego wina. Trudno, widocznie wino nie jest mi pisane w dużych ilościach podczas tego wyjazdu.
Zresztą tak samo miałem, gdy patrzyłem na tablicę odlotów na lotnisku Barajas: Barcelona, Meksyk, Ateny – to wszystko miejsca, które mieliśmy kiedyś odwiedzić razem. Widocznie nie to nam pisane. Widać każde z nas musi tam pojechać we własnym zakresie.
Kolejna obserwacja wakacyjna. Ludzi spędzający wakacje w połowie października można podzielić na trzy kategorie: rodziny z małymi dziećmi (takimi z ponadnaturalną aktywnością ruchową), ludzie starsi (zwłaszcza starsi brzuchaci Niemcy, którzy swoje stopy muszą oglądać na zdjęciach, ciekawe jak buty mierzą?) i zakochani yuppie koło trzydziestki, którzy nie widzą świata poza sobą i dość rzadko się od siebie odrywają. Wszystkie grupy z pewnych względów są niezwykle irytujące, a ostatnia grupa ze względów osobistych każe mi się zastanawiać na pierwotnymi zastosowaniami scyzoryka. Wszystkie trzy grupy mają jedną wspólną cechę – taki sam model wypoczywania – leżeć plackiem na basenie i co jakiś czas posmarować olejem i przewrócić na drugą stronę… Kompletnie nie rozumiem takiego opalania się. Żeby Ci ludzie się ruszali jakoś, ale ich największym wysiłkiem jest przewrócenie strony w gazecie typu „Życie gwiazd”.
Z zupełnie innej beczki – cały dzień śledzę relację ze światowych giełd (CNN to jedna z niewielu stacji, które rozumiem, cała reszta jest po hiszpańsku). Większość ludzi zastanawia się, czemu się tak stało, kto jest za to odpowiedzialny itd. Po co?! Trzeba działać, a nie szukać winnych, a tym wiele osób się teraz zajmuje. Chyba najlepszy komentarz usłyszałem z ust jednego z brytyjskich parlamentarzystów – jak statek zaczyna tonąć to spuszcza się szalupy ratunkowe, a nie ustala, kto do diabła przywalił w górę lodową.
 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi