Wpis drugi...

5 listopad 2008 ·
Jet lag powoli puszcza.
Mózg mi paruje. Ilość informacji, które trzeba było dziś przyswoić była zdecydowanie za duża. Z drugiej strony – czuję, że naprawdę czegoś się uczę. Każdego dnia coś nowego, super uczucie, dzieje się i to dużo się dzieje.

Rzekłbym, że nawet za dużo się dzieje. 8 grudnia miałem się przeprowadzać do Gdyni, a tu nagle okazało się, że oczekują mnie tam 24 listopada, dwa dni po przylocie ze szkolenia. Coś czuję, że moje pakowanie się będzie zdecydowanie przyspieszone. No nic, nie takie rzeczy ze szwagrem itd. Damy radę, wszystko można!

W ramach resetu zafundowałem sobie dziś Quantum of Solace. Polecam się wszystkim ustawić w kolejce w najbliższy piątek. Może to nie ten sam Bond, brakuje Q, brakuje gadżetów, brakuje Martini, chyba nawet nie pada kwestia „My name’s Bond. James Bond.”, ale Daniel Craig… Gra fantastycznie, zimne spojrzenie zabójcy, przy którym bazyliszek wygląda na niedouczonego partacza. Zdecydowanie polecam, choć klimatycznie film jest zupełnie inny niż większość Bondów do tej pory.

Z innej beczki – ja naprawdę rozumiem, że miniaturyzacja to przyszłość, ale do jasnej ciasnej, nie hotelowych kapci! Nie mogę się w nie za żadne skarby wcisnąć. Cóż, Azja, rozmiar widocznie też azjatycki…
 

1 komentarz
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
small_memo -   |  3 lata i 6 miesięcy temu  |  
bo Ty jesteś duy menczyzna :C
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi