< >  wszystkie blogi
Informacja

Niestety bojownik pietshaq nie ma wpisu o tym numerze

The future is now!

Wieści z drugiej półkuli

Uśmiech się

16 listopad 2008 ·

Niektórzy ze znajomych już pewnie pozapominali, jak wyglądam, kiedy się uśmiecham. Po tym wyjeździe na pewno im przypomnę.


Zaczęło się już w piątkowy wieczór. Jadąc do Singapuru nawet nie przypuszczałem, że spróbuję wakeboardu, a już kompletnie do głowy by mi nie przyszło, że moim planem na piątkowy wieczór będą trzy godziny zmagania się z deską. Nocne pływanie ma niesamowity urok. Zabawy było co niemiara. Udało mi się nawet zrobić trzy okrążenia!! Nocne pływanie jest z jednej strony trochę trudniejsze, bo tak naprawdę momentami nie widzi się tafli wody, więc nie można przygotować się na fale, z drugiej strony dzięki temu można nauczyć się „czucia” deski. Nie zawsze się jednak wszystko udaje, co widać poniżej.


Kiedy już czuliśmy każdy możliwy mięsień i w zasadzie zastanawialiśmy się, czy by nie wracać do hotelu, jeden z Japończyków zaproponował, żeby skoczyć na nocną przekąskę do miejsca zwanego Raffles Place – jest to potężny supermarket z jedzeniem otwarty do trzeciej w nocy, około stu, albo lepiej, knajpek zgromadzonych w jednym miejscu. Połasiliśmy się na satay, trochę podobne to do szaszłyków, podawane z ciastem ryżowym, ogórkiem, cebulką i przepysznym sosem z orzechów ziemnych. To był zdecydowanie dobry pomysł. Nocne jedzonko pod gwiazdami, w miejscu otoczonym przez drapacze chmur było świetnym ukoronowaniem całego tygodnia.












Sobota również niczego sobie, choć powoli można odczuć porę deszczową. Zwłaszcza podczas wizyty w Chinatown nas zlało. Na szczęście schowaliśmy się w knajpie, a później zawędrowaliśmy do świątyni. Miejscem docelowym była jednak Sentosa, wyspa na południowym krańcu miasta, miejsce wypoczynkowe i turystyczne. Z plażowania co prawda nic nie wyszło, bo pogoda nie pozwoliła, ale udało się zaliczyć przejażdżkę gondolą, z której można podziwiać Singapur w całej okazałości, zarówno część portową jak i finansową. Udało się zwiedzić „Underwater World” – dość ciekawa atrakcja, można między innymi pogłaskać płaszczki. Robi wrażenie, zdecydowanie! Można też podziwiać różne morskie stworzenia, przepływające nad głową, idąc przez specjalnie zaprojektowany tunel. Całość dość relaksująca. To jednak wcale nie było najlepsze. Najlepsze dopiero miało nadejść. Poszliśmy do miejsca, które zdecydowanie znajdzie na liście „rzeczy, które trzeba w życiu choć raz spróbować”. Nazwijmy to umownie SPA, choć oni nazywają to „foot refelexology”. O co chodzi? Jest to miejsce, w którym o wasze stopy dbają małe rybki. Jest basenik, wkłada się stopy, a niewielkie pomarańczowe rybki zajmują się pielęgnacją stóp, usuwając stary i zniszczony naskórek. Wrażenie niesamowite, przez pierwsze dwie minuty nie można przestać się śmiać, bo łaskocze to straszliwie. Po kilku chwilach można się przyzwyczaić. Uczucie skubania stóp przez ławicę ryb jest nie do opisania, musicie sami tego doświadczyć! Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli taką możliwość, nie wahajcie się ani chwili! Tak samo nie zastanawiajcie się, czy poddać się masażowi stóp. Kiedy rybki skończą swoją część, do roboty bierze się masażysta. Po pięciu minutach po prostu odpłynąłem. Niesamowity relaks!





























A wieczór? Wieczór po prostu był przyjemny, świetne jedzenie (krewetki w panierce z płatków owsianych, czosnku i chili, mmm) i poker do drugiej w nocy. Występowałem głównie w roli widza, bo jako pierwszy pozbyłem się swoich zapałek (na kasę nie graliśmy, dla większości był to pierwszy raz, dla mnie też). No bo kurcze, jak się ma w ręku parę piątek, na stole leży para króli i dwie blotki, to kiedy wszedłem za wszystko ostatnią kartą na stole musiał okazać się as, który podpasował komu innemu. Widać nie mam szczęścia w kartach, albo ktoś w tym momencie akurat o mnie pomyślał ;-) Poker mi się spodobał, chyba jeszcze nieraz zagram.

Niedziela zapowiada się leniwie i bardzo dobrze, baterie trzeba na ostatni tydzień podładować.

 

3 komentarze
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
small_memo -   |  3 lata i 6 dni temu  |  
Gdzie moje meduzy? :>
 
szklanka_wodki
szklanka_wodki -   |  3 lata i 2 miesiące temu  |  
bo one te noge biora i caluja:)
 
iskierka
Iskierka -   |  3 lata i 2 miesiące temu  |  
super miejsce:)fajnie ci:Dzjadłabym jakąś rybę:C
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi