Kolejny wyścig. Zawodnicy stoją już na torze przed taśmą startową. Napięcie rośnie, silniki wyją coraz głośniej, nagle taśma idzie w górę. Czterech żużlowców z rykiem wjeżdża w pierwszy wiraż. Toczy się ostra walka. Rozpędzony ostatni zawodnik prawie wjeżdża w tylne koło trzeciego, ale udaje mu się zwolnić, niestety za cenę upadku. Fikołek i leci nad kierownicą na tor. Pada plackiem. Sędzia zatrzymuje wyścig, techniczni machają czerwonymi flagami, wszyscy wstrzymują oddech. Zawodnik nie porusza się. Zapada grobowa cisza, wszyscy zastanawiają się, czy przeżył, czy połamał się, czy tylko poobijał. Żyje? Nie żyje? Ciągle nie rusza się... Cisza się przeciąga... W tym momencie z głośników stadionowych rozbrzmiewa nostalgiczna piosenka Lombardu Przeżyj to sam:
- Na życie patrzysz bez emocji...
Szczęśliwie 10 minut później Billy Forsberg o własnych silach zszedł do boksu i potem nawet startował.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą