< >  wszystkie blogi

Olaboga, czyli olałam bloga

19 sierpień 2008 ·
Miliony różnych dziwnych rzeczy złożyło się na zapomnienie, że założyłam bloga.
Przede wszystkim on i ona robili w domku remont. Remont, jak każdy remont, był ściśle zaplanowany, czyli remontowaliśmy tylko łazienkę. W trakcie powyższego należało się zatem wyprowadzić z domku, jako, że bez łazienki żyć jest trudno. Skoro się już wyprowadziliśmy, postanowiliśmy za jednym zamachem odświeżyć kolor ścian. Skoro już i tak mieliśmy malować, dodaliśmy do tego obudowę idiotycznie wyprowadzonych rur i zainstalowanie w t ej obudowie, w sposób chytry, a efektowny- oświetlenia. Jeśli już zrobiliśmy to oświetlenie w rurach, pomyśleliśmy, że ładnie by było zamontować równie chytre oświetlenie pod sufitem, na całej długości ścian. Jak już ruszyliśmy ściany, to chcieliśmy też pochować kable od ściennej fontanny, tv i dekodera. Jak pochować, to z fasonem, kazaliśmy wbudować w ścianę przemyślną konstrukcję utrzymującą tv, a skoro ściany na kable skute, zainwestowaliśmy w kino domowe i skuliśmy jeszcze kilka innych ścian, do pochowania kabli od rozmieszczonych po pokoju głośników. Skoro i tak ściany juz skute, przewierciliśmy się na balko i zainstalowaliśmy sobie na balkonie oświetlenie. Jeśli zrobiliśmy balkon, nie mogliśmy pozwolić, by nasza piwnica poczuła się zaniedbana i ją też zaadaptowaliśmy do użytku(kartongips, terakota, półki na miliony przetworów. Itd, itp. W rezultacie zwaliliśmy się na dwa miesiące na głowę znajomym, rozwaliliąmy 4/5 mieszkania remontowanego trzy lata wczesniej i nadwyrężyliśmy zdecydowanie limit naszych wszelkich kart bankowych. Gdy już po remoncie weszliśmy do przysypanego tynkiem i ogołoconego z wszelkich sprzętów i bibelotów mieszkania, Bubel rzekł żalośnie:
-jeśli kiedykolwiek powiesz "odświeżmy mieszkanie" - zabiję cię!
Około lipca zakończyliśmy sprzątanie poremontowe. Teraz siedzę sobie w pokoju posiadającym pięć źródeł oświetlenia, na podłodze stoi skrzynka z kolejnymi słoikami ogórasków, dżemików i grzybków, i choć twierdzę z uśmiechem, że było warto, jedno wiem na pewno.
NIGDY WIĘCEJ REMONTU!!!!!!!!!!



 

2 komentarze
zaganiacz
zaganiacz -   |  3 lata i 9 miesięcy temu  |  
hehehe...remontowanie kaskadowe, no jak w domino :)
ja mam już za sobą, ale potrafiłem ściśle trzyumac się planu-1 pokój i kuchnia i NIC WIĘCEJ. pozwoliło to nie oszaleć;)
 
margot
margot -   |  3 lata i 9 miesięcy temu  |  
hehe, skoro jeszcze jesteś mężatką, to gratuluję - wspólne remonty (nawet jeśli nie robione własnoręcznie) to chyba druga po zdradach przyczyna rozpadu małżeństw :D
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi