Niedawno na urodzinach mojego bratanka spotkały się dwie rodziny. Mojego brata i jego żony. I dyskusja jakoś się tam toczyła, wychyliliśmy kilka kielonów i ktoś rzucił temat do rozmowy o moim znajomym który to rzekomo przegrał wszystko co miał w karty. No wiec dyskusja rozgorzała pełną parą. Wszyscy wszystko wiedzieli, najpewniej nawet takie rzeczy o których on sam nie wiedział. W końcu nie wytrzymałem i rzuciłem że to tylko plotki. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Ja [J] - Opieracie się na usłyszanych piąte przez dziesiąte plotkach. Sami nawet nie znacie tej osoby.
- Strona Przeciwna [SP] - Rozwiałem ze znajomym jego kuzyna i on mi wszystko powiedział ( tak jakby był skarbnicą wiedzy wszelakiej, kufa wikipedia jakaś czy co??)
- [J] (w tym momencie sie lekko zirytowałem i przedstawiłem FAKTY które były pewne sprawdzone i niepodważalne, i które można było łatwo udowodnić. Warto dodać że nie opierałem się w nich na zasłyszanych opiniach a na własnej obserwacji i rozmowach z wyżej wymienionym znajomym)
W tym momencie stronę przeciwną lekko zamurowało, ale tylko na parę sekundo po czym usłyszałem:
- [SP] Bo ty to sie nie znasz, ja rozmawiałem ze znajomym jego kuzyna a w ogóle to smarkacz jeszcze jesteś....
W tym momencie wymiękłem. Proszę powiedzcie mi jak to sie dzieje że ludzie tak łatwo pozwalają manipulować sobą za pomocą przeróżnych plotek i dlaczego, nawet w obliczu dowodów w nie wierzą? Cos tu chyba jest nie tak...
Dziękuje koniec Felietonu...
oby tak dalej :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą