Ktoś kiedyś określił wiek XX wiekiem nałogów. Ja jestem skłonna stwierdzić, że wiek XXI będzie wiekiem nałogów i zboczeń. O zboczeniach mam zamiar pisać tu ciągle, ale tym razem specjalną notkę poświęcę NAŁOGOM.
Tak więc, jestem uzależniona od:
- kawy
- komputera i internetu
(hahaha, kto by się spodziewał, no nie?)
- filmów
(i ewentualnie niektórych seriali)
- fotografowania
(mam aparat od 3.5 miesiąca i 6500 zdjęć na liczniku, moja używka to Canon Power Shot A630)
- sudoku
(nie zasnę bez rozwiązania chociaż jednego)
- słodyczy
- porządku
(zwłaszcza jeśli chodzi o pliki, filmy czy płytotekę, wszystko musi być porządnie podpisane i najlepiej ustawione w porządku alfabetycznym)
- obgryzania skórek przy paznokciach
(wiem, ohyda)
- muzyki
(zwłaszcza jej kolekcjonowania)
- marudzenia
("Czasami jędzowatośc to jedyne, co pozostaje kobiecie" - Vera Donovan, "Dolores Claiborne")
Niektórzy pewnie podpiszą się pod niektórymi punktami, niektórzy będą pukać się w czoło. Nie oczekuję, że mnie zrozumiecie :C
margolciu - twoje nałogi w porównaniu z moimi są naprawdę wyjątkowo niegrożne...
Ja naprawdę potrafię bez tego żyć - tylko to bardzo lubię.
;)
Co do informatyków-przechwalaczy - jest to gatunek, co do którego Lasy Państwowe powinny wprowadzić prawo nieograniczonego odstrzału :( Sam znam kilku takich. Wszystko wiedzą. BitComet jest lepszy od utorrenta i koniec. MinGW jest lepszy od Dev-C . EditPad jest prostszy od Notepada . eMule chodzi wolniej od mldonkey. Ich algorytm quicksort zajmuje 200 bajtów mniej od mojego (bo dali krótsze nazwy zmiennych etc.). I tak dalej, i tak dalej.
Staram się nie zachowywać jak oni... a gdy mi się zdarza, to przepraszam - jestem świadom, że to zboczenie :) Podejście z lekkim przymrużeniem oka pozwala przeżyć :D
No, może faktycznie nieco apodyktycznie to zabrzmiało - przepraszam - ale pod spodem chciałem dać do zrozumienia, że to powyżej to objaw zboczenia (ergo: nie należy go brać w 100% poważnie) :)
Sorry :*
Aż mi się gorąco zrobiło po Twoim "najeżdzie". Przepraszam, nie chciałem urazić ;) Ja tylko przedstawiłem swoją niechęć do tagu font jako objaw zboczenia, które rozwinąłem poniżej... Nie rozważam tego swojego skrzywienia za "coś, czym można się chwalić, pieśni o tym pisać" ani "czegoś, co godne jest pogardy i ekskomuniki z kościoła". To po prostu skrzywienie...
I ja wcale nie neguję tego, że masz styczność z HTML, XHTML i CSS krócej ode mnie, przepraszam że się ośmieliłem w ogóle wypowiadać... Ja tylko powiedziałem, że tag "font" jakoś do mnie nie przemawia - po prostu jest deprecated w nowszych specyfikacjach (=zalecane jest jego zastępowanie inną konstrukcją, związaną ze stylami). Wrzucam to swoje zboczenie do jednego worka z Twoimi sudoku i słodyczami, ok? W żadnym razie nie chodziło mi o wycieczkę osobistą pod Twoim adresem.
Gniewasz się? :
Uff, to jedno z moich zboczeń :D Mimo że talentu graficznego nie mam, to na punkcie HTML mam fiksacje - a więc tylko XHTML 1.0 Strict, strona na div'ach CSS. Strona na tabeli, tagi deprecated i tagi "puste" muszą być ze slashem na końcu :)
W kwestii Twojej listy: podpisuję się pod kawą, komputerami, filmami, kolekcjonowaniem muzyki i obgryzaniem skórek* :)
*podobno namoczenie dłoni w gorącej wodzie z płatkami kukurydzianymi pomaga. Jeśli masz odwagę, wypróbuj i daj znać jak poszło :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą