Jak zapewne niektórzy z was pamiętają, stałem się szczęśliwym posiadaczem lustrzanki cyfrowej Olympus E-500...
Jako, że łikendami cierpię na nadmiar wolnego czasu postanowiłem pobawić się nowym sprzętem i ... tu zaczęły się kłopoty. Oczywiście na początku wszystko wyglądało ładnie i pięknie ale zauważyłem niezłe braki.
Kiedyś myślałem że makrofotografia jest prosta i nic do niej nie trzeba tylko przystawić biednej sterroryzowanej żabie tudzież konikowi polnemu obiektyw do głowy i ... pstryk ... gotowe.
O ja naiwny...
W ruch poszedł wujek gugl, który widocznie bardzo mnie lubi i wskazał mi kilka poradników, obrazków i sklepów.
Tak więc poczytałem, zapamiętałem i zacząłem szukać po sklepach ...
Ceny kosmos za byle pierdółkę ale niestety będzie mi właśnie owa mała pierdółka potrzebna.
No i też tak się okazało. Na szczęście dorwałem sklep a właściwie sprzedawcę którego zmolestowałem gradem pytań o każdy element i pomógł wybrać mi dość sensownie.
Tak więc stałem się posiadaczem następujących dodatków:
- szkła 58mm +1 +2 +4 +10 dioptrii do zdjęć makro
- dwa filtry UV 58mm HOYA neutral (do osłony obiektywu przed syfem - co w zdjęciach makro jest nieuniknione)
- filtra polar 58mm firmy HOYA
- dodatkowej baterii do lusterka
Przyszła paczka i pierwsze co się okazało to:
- torba, która była w zestawie jest oczywiście za mała
- statyw (od starego kompakta) jest za delikatny i przy dużym oczku potrafi się nieźle kołysać - a nie chcę żeby coś upadło
No cóż ... kilka zdjęć udało mi się zrobić - zwłaszcza ze zdjęć makro jestem zadowolony, gdyż spodobały się nie tylko mnie :)
jakiś niebieski kwiatek - na początku miał być ładny, duży i ostry ...ale wyszło inaczej i nawet przerosło moje oczekiwania.
Oto kilka zdjęć.


Więcej fotek makro z tej sesji znajduje się w mojej szafie :)
Czekam na Wasze opinie
Netis
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą