< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Świat pełen monarchij absolutnych? J'adoube

14 luty 2008 ·
J'adoube (franc.) - poprawiam. Zwrot używany w szachach (królewskiej grze, a jakże!) oznaczający, że zawodnik nie zamierza ruszać się dotykaną figurą.
Co to ma wspólnego ze światem pełnym monarchij absolutnych? Matematyka daje jedną odpowiedź: na takim świecie globalnie panuje ustrój, który na pewno można poprawić.
Na początku warto zauważyć jedną rzecz: między ludźmi zawsze były, są i będą sprzeczności interesów. Bardzo często jeden człowiek może zrobić coś, co służy jemu, ale pogarsza sytuację innego człowieka. Jeśli nikt nie może postąpić inaczej, mamy do czynienia z optimum Pareto; częściej jednak mamy do czynienia z sytuacją, w której człowiek nie chce pogodzić się z mniejszym zyskiem osiąganym za cenę braku strat innych.
Załóżmy, że mówimy tutaj tylko o ludziach, którzy są zarządcami jakichś zasobów. Nie odwołuję się tu do pojęcia własności, bo wolę w ten sposób nie myśleć np. o dzieciach zarządzanych przez rodziców. Pytanie: czy w przypadku ryzyka sprzeczności interesów nad takimi zarządcami powinien stać ktoś wyżej, kto miałby prawo ograniczać zarząd dla szeroko pojętego dobra ogółu? Taki ktoś, jak monarcha?
Przypadek pierwszy to odpowiedź przecząca. Wówczas monarchowie nie są potrzebni, wolnoć Tomku w swoim domku. Pozwalamy na zabójstwa (są niczym innym jak odpowiednikiem wojen międzypaństwowych), kradzieże (wyprawy łupieżcze), wymuszenia rozbójnicze (kontrybucje) i inne nieprzyjemności. Być może grupy zarządców będą jednoczyć się w jakieś większe stowarzyszenia i koalicje na wzór NATO czy Wspólnoty Europejskiej zależnie od charakteru tych koalicji. Wydaje się jednak, że tego by nikt nie chciał.
Druga odpowiedź może być twierdząca. Wtedy też monarchowie jako jedynowładcy są niepożądani, ponieważ gdy mamy króla Polski, króla Czech, króla Słowacji, króla Węgier, i tak dalej - to nic nie osiągnęliśmy poza zmianą skali problemu. I nic nie osiągniemy, dopóki nie będziemy mieli monarchy rządzącego całym światem. Takiego, który nie będzie miał żadnej możliwości, aby z kimkolwiek z zewnątrz mieć sprzeczność interesów. Zagrożenie wewnętrzne oczywiście istnieje zawsze, natomiast z nim musi liczyć się każdy władca w każdym ustroju na dowolną skalę.
Mimo wszystko takie postawienie sprawy daje niebanalny zysk. Znika podział na kraje, znikają wewnątrzludzkie sprzeczności interesów, nie jest więc potrzebna żadna armia świata - co najwyżej gwardia przyboczna króla dla eliminacji zagrożenia wewnętrznego. Cała energia ludzkości idąca do tej pory w przemysł zbrojeniowy może być spożytkowana na inne cele, zapewne takie, jakich nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Czemu winne jest między innymi nasze zacofanie wywołane marnotrawieniem bezmiaru energii na przemysł zbrojeniowy.
 

1 komentarz
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
ryan_r - Superbojownik   |  2 lata i miesiąc temu  |  
Dwa:
Ludzie są z natury żli. Ludzie z natury chcę więcej.
Jedna osoba stojąca na straży Nas wszystkich jest zagrożeniem dla siebie samego jak i dla Nas wszystkich. Każdy chciałby stać się Monarchą absolutnym - dla pieniędzy, kobiet/mężczyzn, ogólnie pojętych dóbr.
To co idzie obecnie na armię poszłoby na utrzymanie tronu, błędne koło.
Co jednak ważniejsze, Państwo i państwowość. Ludzie skupiają się w grupach powiązanych ze sobą. Może być to krew, język, kultura. Instynkt stadny, można powiedzieć pierwotny, siedzie w Nas. Nawet niszcząc go, nie sprawimy, że zniknie, kiedyś wróci.
Za dużo Nas dzieli, a za mało łączy.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi