Mimo, że sam nie wybieram się kibicować naszym piłkarzom na austriackich (a oby i szwajcarskich) boiskach, obserwowałem w telewizji ich zmagania o awans. Mam zamiar obserwować w telewizji ich zmagania na Euro 2008. Na otarcie łez na żywo mogłem obserwować batalię paru kibiców o bilety.
Batalia owa toczyła się za pomocą portalu kupbilet.pl. Techniczna strona przedsięwzięcia, jakim jest ów portal, pozostawia do życzenia o kilka klas więcej, niż nasza-klasa za swoich "najlepszych" czasów. Najważniejsze nie jest jednak to, czy portal napisali kiepscy programiści, czy też zawinił kiepski sprzęt. Nie jest też najistotniejsze to, czy algorytmy działania portalu są logiczne, ani nawet to, czy ktokolwiek - łącznie z twórcami - tak naprawdę wie, jak co działa. A działa dziwnie, bo słyszałem o przesuwaniu się w kolejce o kilkadziesiąt miejsc w bliżej niedeterministycznym kierunku.
Najważniejsze jest to, że w tym momencie portal ów pozostaje jedynym legalnym źródłem biletów na mecze dla Polaków!
Ponieważ portal zarejestrowany jest w Polsce, tak samo jak PZPN, który jest odpowiedzialny za zaistniały monopol, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów powinien temu monopolowi się dokładnie przyjrzeć. Tak się nie dzieje. Nie mam pojęcia, dlaczego. Być może z powodu gróźb FIFA i UEFA dotyczących wykluczenia reprezentacji, jeśli władze państwowe zaczną wchodzić w kompetencje PZPN. Ten motyw już był, choć wątpię, aby akurat o to tym razem chodziło. Można snuć na ten temat różne teorie, które z powodu różnych klauzul tajności okażą się najprawdopodobniej nieweryfikowalne. Ja mam jedną: gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Też nieweryfikowalną.
Warto natomiast zwrócić uwagę na jedną rzecz: w tej sprawie nie mamy do czynienia ze "zwykłym" monopolistą. Mamy cały kartel monopolistów powiązanych komplementarnymi interesami. Proszę zwrócić uwagę: PZPN ma monopol na rozprowadzanie biletów na mecze Polaków wśród polskich kibiców (wcześniej bilety na te mecze sprzedawały federacje międzynarodowe, ale to zanim w ogóle było wiadomo, że biało-czerwoni zagrają). Portal ma monopol, który scedował nań PZPN. PZPN ma monopol od UEFA, która z kolei
jest monopolistą jeśli chodzi o organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej. UEFA z kolei podlega innemu
monopoliście: FIFA. Obawiam się, że jest to skostniała struktura nie do rozbicia, ponieważ ludzie, którym zależy na jej utrzymaniu, mają o wiele więcej do powiedzenia niż ci, którym mogłoby zależeć na jej rozbiciu. Mimo liczebnej przewagi tych drugich - bo zależeć powinno każdemu kibicowi.
W obecnej chwili każdy kibic piłkarski jest klientem kilku monopolistów i konkurencja byłaby w jego interesie.
Gdy jakiś czas temu analogiczna sytuacja była w szachach, Garri Kasparow wyłamał się i jako pierwszy stworzył konkurencję dla FIdE (szachowy odpowiednik futbolowego FIFA). Paradoksalna rzecz: za FIFA poszło więcej zawodników, za Kasparowem - więcej pieniędzy. Potem byli następni. Na chwilę uzdrowiło to sytuację. Niestety, Kasparow już nie gra, organizacje poupadały, została tylko FIdE. Choć widać pewną poprawę w jej działaniach.
Obawiam się tylko, że futbol nie ma - i prędko się nie doczeka - swojego Kasparowa. Kto miałby nim być? Reprezentacja narodowa, w odróżnieniu od jednego człowieka, nie może mieć "charyzmy". Nie ma jednego zdecydowanego lidera na tym rynku. Kraje mocne futbolowo są często biedne ekonomicznie. A co najważniejsze - na rynku jest do rozdrapania około dwustu graczy, w tym może ze dwudziestu lukratywnych, a nie parę milionów jak w szachach. Balon będzie się nadymać i coraz wyżej uciekać kibicom. Już dzisiaj przeciętny kibic poświęca na czytanie relacji z meczów więcej czasu niż na samo oglądanie meczów.
Tylko czy w takim razie nie lepiej - i nie prościej - sięgnąć po biografię Pelego albo "Do przerwy 0:1" Bahdaja?
Problem uciekania nadętego balonu niewątpliwie istnieje, ale moja intuicja jest taka, że zrobienie z niego kilku balonów niekoniecznie byłoby najlepszym rozwiązaniem. Nie wiem, co mogłoby nim być, ale na szczęście to nie moja dziedzina :)
Nb. w boksie zawodowym mamy właśnie taki scenariusz: kilka federacji, z których żadna nie ma miażdżącej przewagi nad innymi. Czy to boksowi pomaga czy przeszkadza? Wnioski pozostawiam PT Bojownikom.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą