< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Skandal w straży miejskiej

19 luty 2008 ·
W tytule nie ma błędu ortograficznego. Za to, co instytucja mająca strzec porządku w Warszawie robi, zasługuje wyłącznie na pisownię przez małe "s" i małe "m". Chodzi o problem psiarzy na Polu Mokotowskim.

Zacząć może warto od tego, że na Polu Mokotowskim obowiązuje zakaz puszczania psów bez smyczy. Psiarze, jacy są, każdy widzi: notorycznie łamią ten zakaz, gdziekolwiek on jest, bo "piesek musi się wybiegać". Nikogo natomiast nie obchodzi fakt, że codziennie tamtędy chodzę do pracy, nadkładając drogi. Wybieram to miejsce tylko dlatego, że jest to względnie zielone miejsce, w którym obowiązuje zakaz puszczania psów bez smyczy! To jest dla mnie najważniejszy argument! Zapewne powinienem w tym momencie zacząć sądzić się z miastem o niewywiązywanie się z umowy, jaką jest Regulamin Pola Mokotowskiego.

Napisałem "z miastem"? To napisałem źle. Miasto robi swoje: wysyła straż miejską do parku. Tylko czy Państwo wiedzą, że owa straż miejska od pół roku nie ukarała nikogo mandatem za prowadzenie psa bez smyczy? Strażnicy wolą pouczać, gdyż, jak twierdzi rzecznik prasowy straży miejskiej, większość przyłapanych to ludzie starsi, których nie stać na mandat, a ponieważ nie mają siły trzymać wyrywającego się psa na smyczy, puszczają go wolno!

No ręce mi opadły...

Czy wyobrażają sobie Państwo, że drogówka odstępuje od ukarania mandatem sprawcy kolizji tylko dlatego, że to człowiek starszy, którego nie stać na mandat, a oprócz tego refleks już nie ten i stąd ta kolizja?

Dla mnie sprawa jest prosta: Jak się nie ma warunków (finansowych, fizycznych, emocjonalnych czy jakichkolwiek) do trzymania psa, to się go nie trzyma! Pies potrafi być w nieodpowiedzialnych rękach śmiertelnie niebezpiecznym narzędziem - zupełnie jak samochód. Tłumaczenie strażników byłoby co najwyżej śmieszne - gdyby nie było tragiczne.

A żeby nie było, że kogoś nie stać na mandat: oferuję pierwszej osobie, która się do mnie zgłosi z mandatem do 500 zł za sprzeczne z prawem wyprowadzanie psa odkupienie smalcu z tegoż psa za cenę mandatu! Żeby nie było, że kogoś nie stać! Warunek: pies w momencie zabicia ma być zdrowy i niezbyt stary, żeby nie było, że "i tak nie szkoda". No i osoba musi mi udowodnić, że rzeczywiście jej nie stać. Kosztów wytopu smalcu nie zwracam - właściciel i tak zaoszczędzi na karmie.

Nawiasem mówiąc jeden z owych psiarzy sam zaproponował, żeby w ramach Pola Mokotowskiego wydzielić ogrodzony plac, wewnątrz którego psy mogłyby być puszczane wolno. I jestem jak najbardziej za tym pomysłem! Oczywiście przy założeniu, że ogrodzenie byłoby wystarczająco mocne i wysokie. Oraz że ludzie pamiętaliby o zamykaniu go. Oraz że ludzie zaczęliby szanować prawo i puszczać psy wolno tylko tam.

A swoją drogą co Państwo sądzą o łże-smyczach, które zrobione są z rozciągliwego materiału i zostawiają psu bardzo dużo swobody? Ja wiem - one są ograniczone, to zawsze lepiej, niż pies bez smyczy. Ale ja się nie czuję bezpiecznie, przy takim psie, bo nie wiem, jaki zasięg ma taka smycz! Może i wpływa to na moje bezpieczeństwo, ale na pewno nie na mój komfort.

I jeszcze jedno pytanie: może mnie nie stać na to, żeby spóźnić się 5 minut do pracy? A czasem muszę, bo chodzę z reguły szybko, tymczasem niekiedy jakiś pies na Polu Mokotowskim uzna to za agresję lub ucieczkę i zmusza mnie do zwolnienia kroku...
 

13 komentarzy
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
wisz-nu - Superbojownik   |  9 miesięcy i 9 dni temu  |  
doraznie to proponowalbym zakup gazu pieprzowego. To psy sie zaczna bac:C
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Tetek - Bojownik   |  rok i 5 miesięcy temu  |  
I: Jeżeli regulamin parku stanowi, że trzeba mieć smycz - to trzeba.
II: Jeżeli przepis jest debilny to należy go zmienić - wtedy ja nie będę wchodził do parku (Tylko dla kogo jest park? Tylko dla właścicieli psów?)
III: Wydzielić część parku dla psów i ich ludzi.
IV: W pełni się zgadzam, że pies (podobnie jak Magnum 44, czy Daewoo Matiz) to nie jest zabawka dla każdego - Jak kogoś nie stać na utrzymanie samochodu - to go sprzedaje, tak? Jak ktoś jest chory psychicznie to powinien mieć ograniczone prawo do posiadania broni, itd.
jenny8
jenny8 - Superbojowniczka   |  rok i 8 miesięcy temu  |  
A co z drugą stroną medalu? Myślę tu o ODPOWIEDZIALNYCH właścicielach czworonogów, którzy potrafią naprawdę dużo czasu poświęcić na pracę ze swoim psem? I jeśli jest on karny? Słucha? Też tylko na sznurku?
Wybacz, ale tu nie mogę się z Tobą zgodzić. Jestem fanatyczną psiarą zakochaną w olbrzymich sznaucerach i przyznam się do czegoś, co zabrzmi trochę jak herezja:
BARDZO RZADKO przypinałam moim psom smycz. Ale dla każdego z nich komenda "do mnie" i "równaj" była święta.
Nie wrzucajmy wszystkich psów i wszystkich psiarzy do jednego worka...
1
mikmiki
mikmiki - Bojownik   |  rok i 8 miesięcy temu  |  
Rodzina mojej dziewczyny (podobnie jak parę innych w okolicy) od paru miesięcy jest terroryzowana przez olbrzymiego dobermana biegającego ZA PłOTEM NA PRYWATNYM TERENIE. Z tym, że jest to niziutki badziewny płoteczek przy głównej drodze na osiedle i wydaje się kwestią czasu jak piesek go pokona. Co więcej za każdym razem gdy przechodzi sie obok warczy i rzuca się na ogrodzenie. Chodzą tamtędy dzieci chodzą starsi ludzie.. Właściciele są głusi na wszystkie uwagi - "piesek jest spokojny nikomu krzywdy nie zrobi" a jeżeli k*rwa mać jednak się okaże, że zrobi? Co wtedy? Kondolencje, wyrazy współczucia? W dupę niech sobie je wsadzą! Kocham psy sam planuje mieć co najmniej dwa, jak już dorobię sie dużego domu. Ale w tym przypadku jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje sie poczęstowanie pupilka sąsiadów kiełbasą z wkładką. Obrzydzenie mnie bierze na myśl o tym ale naprawdę nie widzę innego rozwiązania.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
morda_w_kubel - Bojownik   |  rok i 8 miesięcy temu  |  
@Mortka no cóż mogę ci tylko współczuć i pogratulować, że potrafisz trzymać nerwy na wodzy. Bo gdyby mnie ugryzł to by dostał takiego kopa że poleciałby dalej niż Małysz. A babę to bym op****ił i na policję zadzwonił.
A co do psów, no cóż to plaga miejska i denerwujące jest to, że wszędzie gdzie jest kawałek trawnika, lub nawet go nie ma to jest obsrane. Powinny być wydzielone miejsca gdzie psy mogą załatwiać swoje potrzeby. I odpowiednie służby by po nich sprzątały, skoro nie można wyegzekwować prostych zakazów.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Mortka - Superbojowniczka   |  rok i 8 miesięcy temu  |  
Mam psa i chociaż jest to sznaucer miniaturowy, wyprowadzam go tylko na smyczy i w kagańcu. Mój pierwszy tydzień w Krakowie skończył się pogryzieniem przez ratlerka starszej pani. Bestia wpiła się w moją łydkę tak mocno, że nieomal zadławiła się płynąca krwią, a i tak nie chciała puścić. Na rozdzierający dzwięk moich wrzasków zbiegło się pół osiedla, żeby się pośmiać, a starsza pani jeszcze próbowała mnie opierdalać, za to, że jej piekny piesek się mnie wystraszył. Oczywiście nie był szczepiony i cała przygoda skończyła się głębokimi bliznami na łydce i w psychice oraz serią zastrzyków w brzuch.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Rudamaupa - Paparazzo   |  rok i 8 miesięcy temu  |  
Houk to uproszczona przeze mnie wersja howgh - indiańskie pozdrowienie i potwierdzenie wypowiedzianego. Howgh=powiedziałam (i jestem odpowiedzialna za swoje zdanie).
sq_str8
Sq_Str8 - Superbojownik   |  rok i 8 miesięcy temu  |  
a tak z innej beczki, co oznacza słowo "Houk" ?
aya_mrau
AyA_Mrau - różowa grzywa   |  rok i 9 miesięcy temu  |  
Lubię zwierzęta, ale psy to jest po prostu plaga miejska. Sama miałam psy w Polsce, ale na wsi, więc biegały na prywatnym terenie.

Pies bez smyczy i kagańca nie powinnien chodzić po otwartym terenie. Sama zostałam raz pogryziona przez psa, nic mu nie robiłam, po prostu sobie szłam. Oczywiście właściciela nie było nawet na tyle w zasięgu żeby się tym zainteresować, a piesek po chwili pobiegł gdzieś merdając radośnie ogonem.

Druga rzecz to wszędzie pozostawiane kupy, nie ważne czy to trawnik, chordnik czy piaskownica na placu zabaw. Jedno wielkie szambo.

W mieście, na osiedlach czy w parkach często odwiedzanych przez psiarzy, powinny być wyznaczone psie toalety i ewentualnie, jeśli jest na to miejsce, solidnie ogrodzony teren do wybiegania psów. Poza tymi miejscami lub jeśli ich po prostu nie ma, powinno się bezwzględnie przestrzegać smyczy, kagańca i sprzątania kup.

A swoją drogą to może też powinni psa odbierać właścicielowi, skoro go nie stać lub sobie z psem nie radzi. Wiem, że to trochę wredne, a schroniska są przepełnione, ale jak ktoś jest oporny to co zrobić.
1
mmbad
mmbad - Bojownik   |  rok i 9 miesięcy temu  |  
Spotykając owych psiarzy srających psami po trawnikach, chciało by się powiedzieć "A sram jak pani pies."
argumentując "To co że pies? To ma mniej gówniane gówno od człowieka?"
1
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Rudamaupa - Paparazzo   |  rok i 9 miesięcy temu  |  
Wiem, że wielu "psiarzy" się teraz śmiertelnie obrazi, ale nienawidze tych srających gdzie popadnie, szczekających na kogo popadnie i łapiących za nogawki stworzeń. Do tego wyrywają się właścicielom, którzy bagatelizują sprawę i wołają: niech się pani nie boi! A ja się wamać boję, bo zostałam nie raz pogryziona bardzo przez psa niejednego. NIE! Nie zaczepiałam żadnego z nich! Po prostu sobie szłam! Albo chciałam dogonić autobus. Nie cierpię tych stworzeń. Powinny być prowadzane na "twardych" smyczach, w miękkich kagańcach (blizny po metalowym kagańcu mam do dziś) a właściciele powinni do cholery sprzątać te gówna wysrane po swoich pupilkach. Cieszę się, że nie ma prawdziwej zimy, bo dzięki temu trawniki (po roztopach zwłaszcza to widoczne) nie są obsrane dokumentnie, żółtych, śmierdzących, obrzydliwych plam moczu nie widać przy każdym słupku i drzewie. Rzygać mi się chce, gdy widzę wielkie psy puszczone wolno. W głowie mi się nie mieści beztroska właścicieli tych czworonogów. To, że wy kochacie swojego bydlaka nie oznacza, że każdy go darzy takim uczuciem. Zabroniłabym hodowli psów w mieście. Houk.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
ryan_r - Superbojownik   |  rok i 9 miesięcy temu  |  
Absurdem jest bieganie na bieżni, tak na bieżni z czerwonym piaskiem znajdującej się na tz. Kortach parasola, wraz z psem wyprowadzanym na trawie nieopodal bieżni (ja wiem, że jest w Polsce jakiś odsetek analfabetów, ale żeby piktogramu nie zrozumieć z zakazem wstępu to ja już tego nie rozumiem).
Nieraz przydarzyło mi się biegać wraz z psem u nogi bo właściciel uznał, że może sobie wraz z pieskiem na bieżnie wejść!
Głupota niepojęta!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
LordKaftan - Superbojownik   |  rok i 9 miesięcy temu  |  
Znam ten ból-pole minowe, a nie droga do szkoły
Dodajmy do tego brak kagańca ("bo pies nie może się wtedy wyszaleć"). A ja nie mogę przejść bo się na mnie szczeka ile sił i się go boje :/

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi