< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Komu zaszkodziła Katarzyna Kolenda-Zaleska

20 luty 2008 ·
W dniu wczorajszym zakończyło się internetowe głosowanie na Blog Roku 2007 pod patronatem portalu onet.pl. Wiadomo już, kto zwyciężył w poszczególnych kategoriach. Jutro jury ogłosi, czyj blog zostanie Blogiem Roku 2007 - już poza kategoriami. Wbrew pozorom niekoniecznie będzie to zwycięzca którejkolwiek z kategoryj.

Zasady konkursu były dość specyficznie skonstruowane. Najpierw był etap rejestracji i dopuszczania blogów do udziału w poszczególnych kategoriach. Następnie etap głosowania internetowego, w którym jurorzy nie mieli nic do powiedzenia. Wreszcie ostatni etap, gdy internauci głosowali wśród najlepszych z II etapu, a niezależnie od tego jurorzy nominowali w każdej z kategoryj finalistów do tytułu Blog Roku 2007.

Tak się złożyło, że jurorem w kategorii Polityka jest Katarzyna Kolenda-Zaleska. Głosowanie internautów wygrał, zgodnie zresztą z przewidywaniami, Janusz Korwin-Mikke. Wygrał - to mało powiedziane. Zdeklasował konkurencję, zdobywając ponad sześciokrotnie więcej głosów niż drugi blog, więcej głosów niż wszystkie inne polityczne blogi w III etapie (mimo, że zachęcał do głosowania na nie!), a także niemal dziesięciokrotnie więcej głosów niż najlepszy nominowany przez jurorkę do finału blog. Bo trzeba wiedzieć, że choć Katarzyna Kolenda-Zaleska jest bardzo dobrą i profesjonalną dziennikarką, to jednak nawet jej nie starczyło siły woli, by nominować blog pełen tak antyfeministycznych treści jak blog Janusza Korwina-Mikke. Mimo, że - abstrahując od treści - jest to po prostu znakomicie prowadzony blog. Rzetelnie, regularnie, punktualnie, konkretnie, z dobrym kontaktem z Czytelnikami.

Cóż, gdyby trzeba było brać pod uwagę głosy internautów, jurorzy byliby niepotrzebni. Tak dużej przewagi nad następnym konkurentem wypadałoby jednak nie ignorować. Wbrew pozorom Katarzyna Kolenda-Zaleska wcale niespecjalnie skrzywdziła Janusza Korwina-Mikke, który wręcz z uznaniem wyraził się o jej nieposzanowaniu dla demokracji, którą wszakże sam ma w głębokim poważaniu. Wprost przeciwnie: pomogła Korwinowi! Poza wiernymi czytelnikami do bloga z pewnością dołączą nowi, choćby po to, żeby zobaczyć to cudo, co nie dostaje nominacji mimo takiej przewagi. Za tymi trzema tysiącami głosów kryją się jednak trzy tysiące internautów w jakimś stopniu popierających lidera UPR. Sympatyk Korwina to taki trochę dziwny twór, który nie przepada za demokracją z tego powodu, że wsłuchuje się ona w głos ludu, ale sam do tego ludu należy i jednocześnie zależy mu, żeby jego głosu jednakże wysłuchano. Gdy tak się nie dzieje, następne głosy może oddawać coraz mniej chętnie. Albo wcale.

Teraz najważniejsze. Głosować można było przez SMS-y. Cena jednego to 1,22 zł, z czego 22 grosze idą na utrzymanie państwa, a 1 złoty na cel charytatywny. Prawdopodobnie w przyszłym roku będzie podobnie, bo nie wierzę obecnie rządzącym, że do tego czasu zdążą zlikwidować VAT od SMS-ów na cele dobroczynne. Tyle tylko, że głosów tak dobitnie zignorowanych przez Katarzynę Kolendę-Zaleską może w przyszłym roku po prostu nie być. Gdyby JKM wygrał, powiedzmy, 700:500, to ani decyzja KKZ nie byłaby jakimś szczególnym nadużyciem, ani też strata pieniężna nie byłaby zbyt wielka, tym bardziej, że człowiek mógłby nie odbierać tego jako totalnego ignorowania jego poglądów, lecz jako jakiekolwiek uzasadnienie istnienia jurora. Wygrał jednakże 3304:505:349 (odpowiednio: głosy oddane na JKM, na drugi z kolei blog, i na najwyżej notowany spośród nominowanych przez KKZ). Oznaczać to może, że w imię walki - bo ja wiem, z antyfeminizmem Korwina? - Katarzyna Kolenda-Zaleska pozbawiła w przyszłym roku jakąś placówkę dobroczynną trzech tysięcy złotych. Nie jest to mało, nawet w skali ponad pięćdziesięciu tysięcy, jakie podczas całej akcji zebrał onet.

I dlatego uważam, że nawet jeśli decyzja jurorki nie była niesprawiedliwa (w końcu nie musi się ona tłumaczyć nikomu z jej powodów, ale zakładam, że tak profesjonalna osoba jakieś powody ma), to z całą pewnością może być krzywdząca. I to wobec tych, którzy raczej na taką krzywdę nie zasłużyli.
 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi