< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Łowcy okazji

2 marzec 2008 ·
Co jakiś czas nagłaśniana jest kolejna sprawa o aukcji, której zwycięzcą jest kupujący, a przegranym sprzedający. Bo wylicytowana cena jest dużo niższa niż cena rynkowa, zazwyczaj wysoka - przynajmniej w stosunku do nagłaśnianych aukcji. I sprawy wędrują do sądu.

Bardzo mnie dziwią rozstrzygnięcia sądów. Nie dlatego, że często przyznają zwycięstwo stronom kupującym. Ściślej: nie tylko dlatego. Głównie dlatego, że żaden z kupujących nie trafił jeszcze do więzienia.

Może warto w tym momencie przytoczyć w skrócie typowy przebieg takiej transakcji. Sprzedawca wystawia, dajmy na to, samochód za złotówkę. O tym, że nie ustawił ceny minimalnej - albo, co gorsza, że zostawił opcję "kup teraz" - dowiaduje się za jakiś czas. Ot, ludzka pomyłka, natomiast już nie można się z niej wycofać w systemie, ponieważ ktoś złożył ofertę. Umowa została zawarta. Sprzedawca powołuje się na błąd oświadczenia woli. Kupujący twierdzi, że nic go to nie obchodzi (jeśli jest kulturalny, używa słowa "nic"). I żąda potwierdzenia transakcji.

W tym momencie moim zdaniem kluczowe jest pytanie: czy rzeczywiście miał miejsce błąd oświadczenia woli? Od razu zaznaczam, że w przypadku "skutecznej" sprzedaży samochodu za złotówkę jestem przekonany, iż jest to błąd. Jeśli tak nie jest, a sprzedawca twierdzi inaczej, naturalnie kłamie i należy dodatkowo przywalić mu za krzywoprzysięstwo. A jeśli mówi prawdę? A przynajmniej tak stwierdzi niezawisły sąd? Idźmy za ciosem - co próbował zrobić kupujący? Wyzyskując błąd [oświadczenia woli] drugiej osoby doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem. Nie wiem, czy Państwo wiedzą - właśnie wyczerpałem znamiona oszustwa, zagrożonego karą od 6 miesięcy pozbawienia wolności przez polski kodeks karny. Jeśli transakcja nie dochodzi do skutku, kupujący ogranicza się do próby oszustwa, która zdaje się również jest karalna. Co więcej są to występki ścigane z oskarżenia publicznego, o ile nie dotyczą oszukania osoby najbliższej. Jeśli sąd stwierdzi błąd oświadczenia woli, prokurator ma obowiązek ścigać niedoszłego kupującego.

Pierwszą tego typu sprawą była sprawa Jeepa sprzedanego za 23 tysiące złotych. Tutaj z paru powodów byłem po stronie kupującego. Jedną z następnych było jednak zakupienie przez pewną żaganiankę łodzi za złotówkę. I tutaj uważam, że odpowiednie paragrafy należałoby zastosować. Podobnie zresztą, jak nie powinienem móc (a po odpowiednio upartym dociekaniu mogłem) kupić za 2 grosze 4 gałek lodów opisanych 0,50 gr sztuka. Inna rzecz, że takie napisy mnie irytują, ale to temat na inny wątek.

Dla jasności: jeśli ktoś "złowi okazję" kupując coś za 60% rynkowej wartości tylko dlatego, że sprzedawca przesadził z "hazardem". Albo dlatego, że sprzedawca pilnie potrzebuje pieniędzy. Nawet kupno samochodu za złotówkę, jeśli sprzedawca stwierdził, że rynek ureguluje właściwą cenę i się po prostu przeliczył, uważam za usprawiedliwione. Jeśli nie ustawi ceny minimalnej dla oszczędności na prowizji - tym bardziej. Natomiast jeśli zapomni ustawić cenę minimalną, albo zapomni wyłączyć "kup teraz", wykorzystywanie tego uważam za nieuczciwe. I twierdzę, że kodeks karny się ze mną zgadza.
 

1 komentarz
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
LordKaftan - Superbojownik   |  2 lata i 19 dni temu  |  
Problem jest z definicją słowa zapomnieć. A raczej-jak udowodnić, że ktoś faktycznie zapomniał? Może po prostu udaje cwaniaka, który faktycznie chciał zaoszczędzić albo urynkowić cenę.
Dlaczego zaś w takich wypadkach rację przyznaje kupującemu? Otóż-jeżeli ktoś sprzedaje dobro warte kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych to kupujący ma prawo zakładać, że sprzedający podejmuje swoja decyzję będac w pełni świadomym swoich czynów i konsekwencji jakie mogą z tego wyniknąć. Ponadto samochodu nie sprzedaje się codziennie. Dlatego kupujący może założyć, że sprzedawca kilkukrotnie przejżał swoja ofertę i to, co jest umieszczone na stronie, jest faktycznie tym co chciał napisać.

Co do prawa-to nic nie mówię bo sie nie znam

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi