< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Poszanowanie dla prawa

1 kwiecień 2008 ·
Z poszanowaniem dla prawa jest u nas kiepsko. Jasne, że prawo mamy niekiedy złe - nawet bardzo złe. Uważam jednak, iż zmierzamy nieuchronnie ku upadkowi nie ze względu na złe prawo, tylko ze względu na częstość, z jaką ono jest bezkarnie łamane.

Demokracja to co prawda rządy większości. Niemniej parę razy dziennie zdarza się, że większość chce czegoś innego niż prawo - i wtedy należy postąpić zgodnie z prawem, a nie z wolą większości. Owszem, należy jak najszybciej zmienić prawo zgodnie z wolą większości - ale dopóki obowiązuje stare prawo, każdego, kto je łamie, należy karać. Jedyną szansą na przyszłość jest dobre prawo i społeczeństwo, które je szanuje - i ten szacunek należy wymusić. (Nawiasem: to, co proponuję, JKM nazywa "ustrojem republikańskim" i przeciwstawia to demokracji, w której w przypadku konfliktu większość vs. prawo zwycięża większość. Nie znalazłem potwierdzenia tego rozróżnienia w żadnym źródle. Jeśli ktoś potrafi zacytować coś wiarygodnego, bardzo poproszę).

Weźmy prosty przykład. Mnóstwo Polaków regularnie popełnia przestępstwo 31 grudnia umożliwiając lub ułatwiając nieletnim spożywanie napoju alkoholowego (lampki szampana). Podejrzewam, że zarówno sondaże, jak i referendum, potwierdziłyby, iż obecny stan jest zgodny z wolą większości. Nikt nikogo za to nie karze. Nie podoba mi się to, mimo że do większości wyrażającej taką wolę należę. Wolałbym, żeby dopisano do kodeksu karnego jakiś punkt w stylu "nie popełnia przestępstwa, kto podaje nieletniemu wino musujące między godziną 21.00 31 grudnia a godziną 3.00 1 stycznia", a wszystkich, którzy dopuścili się złamania obecnego kodeksu przed wejściem nowego przepisu w życie - ukarać. Tylko wtedy prawo będzie szanowane.

Oczywiście, musi to działać również w drugą stronę. Skoro ustrój mamy demokratyczny, a więc oparty na woli większości - to w momencie, gdy większość wyrazi niezadowolenie z powodu jakiegoś prawa i popiera pewien konstruktywny pomysł na jego zmianę, ta zmiana powinna być dokonana bez zwłoki. Dla przykładu: jestem przeciwnikiem demokracji, jak i kary śmierci - ale ponieważ mamy ustrój demokratyczny, a według sondaży około 3/4 Polaków jest za karą śmierci, należy ją przywrócić. Oczywiście nie od razu, bo to też byłoby łamaniem prawa - najpierw należy wypowiedzieć wszystkie międzynarodowe umowy, które nam tego zabraniają, odczekać umowne okresy wypowiedzenia, zmienić konstytucję, odczekać vacatio legis, a potem orzekać karę śmierci. Oczywiście tylko wobec morderców (za nic innego większość nie postuluje karać śmiercią), którzy popełnili przestępstwo dopiero po uprawomocnieniu się nowej konstytucji. Natomiast wszystkich orzekających i wykonujących karę śmierci wcześniej należy skazać jak za morderstwo (czyli na dożywocie, biorąc pod uwagę, kiedy je popełniono).

Z argumentów przeciwko mojemu stanowisku najczęściej powtarza się taki, że czasem prawo jest wbrew poczuciu sprawiedliwości i wówczas należy się kierować tym drugim. Niektórzy tak robią, dobrowolnie godząc się na poddanie się karze. Mamy wówczas do czynienia z tzw. obywatelskim nieposłuszeństwem, będącym jednym ze sposobów sygnalizacji prawa do zmiany. Dość heroicznym zresztą, gdyż warunkiem koniecznym tej postawy jest właśnie gotowość poniesienia ustawowej kary. Sporo dyskutantów jednak dziwi się jakiemukolwiek postulatowi karania za takie działanie. To jest bardzo niebezpieczne podejście.

Zabranie przez dresiarza siłą komórki przechodniowi po to, by stała się własnością dresiarza, jest niezgodne z prawem, ale jest zgodne z poczuciem sprawiedliwości tego dresiarza. Z kolei fakt, że ktoś ma komórkę, a on nie ma, jest z tym poczuciem niezgodne. Tyle tytułem ukazania niebezpieczeństw.

Najdobitniej to widać na drogach, o czym zresztą napomknąłem wczoraj. Posłużę się stołecznym przykładem. Kiedy ograniczono w Warszawie prędkość do 50 km/h podniosły się głosy kierowców, że na Trasie Łazienkowskiej można spokojnie podnieść ograniczenie do 80 km/h - i tyle wtedy tamtędy jeżdżono. Rada Warszawy podniosła tam ograniczenie do 80 km/h - i teraz jeżdżą setką. Za takie podejście do prawa powinni być karani - a z tych samych powodów powinni byli być karani ci, którzy przed podniesieniem ograniczeń jeździli 80. Zresztą jeśli ja jako kierowca generuję często niebezpieczne sytuacje przez sam fakt, że trzymam się przepisowych ograniczeń - to coś nie gra. Oczywiście sporo ograniczeń prędkości jest absurdalnych i odpowiedzialni za ich ustawienie powinni swoją drogą ponieść kary, najlepiej finansowe. Natomiast nie jest rolą kierowcy kwestionowanie zasadności ograniczeń. Tak jak nie jest rolą obywatela kwestionowanie np. zasadności zakazu kradzieży.

Jak karać? Niezbyt drakońsko, bo wówczas ludzie będą co prawda ze strachu przestrzegać prawa, ale nie będą go szanować. Niezbyt łagodnie. Najlepiej wypośrodkować, co należy zostawić fachowym prawnikom, socjologom, psychologom i sam nie wiem, komu jeszcze. Istotniejsze jest, jakie środki przymusu państwo powinno stosować. Moim zdaniem zmuszenie do poniesienia kary powinno być skuteczne, humanitarne i możliwie bezbolesne - w tej właśnie kolejności. W szczególności jeśli jedyną skuteczną metodą jest metoda bolesna i niehumanitarna, należy ją zastosować - oczywiście po spróbowaniu łagodniejszych. Na przykład na górników, którzy z kilofami wyszli na sejm, należało moim zdaniem stosować po kolei: wezwanie do odejścia, zwykły kordon policyjny, armatki wodne, pistolety na gumowe kule. Teraz powiem brutalnie: gdyby to zawiodło, pozostałoby tylko odwołanie się do armii, czołgów i ostrej amunicji - i należałoby to zrobić. Naturalnie gdyby na takie dictum któryś górnik wywiesił białą flagę, należałoby dołożyć wszelkich starań, aby bezboleśnie i nieszkodliwie dla zdrowia został doprowadzony pod sąd, który wymierzyłby mu karę. Wymierzenie kary nie oznacza automatycznie niespełnienia postulatów, które można i należy rozważyć - natomiast prawo musi być szanowane.

Pisałem już parę razy, napiszę jeszcze raz, zapewne nie ostatni: nawet najgorsze prawo należy zmieniać, a nie łamać!



Tym z Państwa, których zainteresowała moja notka o prawnych aspektach kazirodztwa, a także sam temat, polecam wpis na blogu Bojownika AdlerPL:
http://www.joemonster.org/blog/AdlerPL/1645/Chcesz-dozyc-stu-lat
 

2 komentarze
nathell
Nathell - Superbojownik   |  rok i 11 miesięcy temu  |  
A tu o m.in. nieposłuszeństwie obywatelskim pisze człowiek, którego bardzo cenię:

http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html

Po
zdrawiam,
Nathell, młodszy linkowy :)
jakubfk
jakubfk - Nieśmiały admin   |  rok i 11 miesięcy temu  |  
W kwestii formalnej: jestes absolutnie pewien ze w tym kraju zakazane jest spozywanie alkoholu przez nieletnich? O ile ja sie orientuje to zakazana jest sprzedaz. Jesli natomiast prawny opiekun kupi i poda wspomniana lampke szampana to tez jest karane?!
Troche zagooglalem ale ciagle wyskakuje o tej sprzedazy i podstawy prawnej wygooglac nie umiem :/

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi