Doszedłem do wniosku, że przy jednej notce dziennie o 18:00 sobotni wieczór będzie najlepszym terminem na odpowiedzi na komentarze. Nie wyklucza to częstszych odpowiedzi, wszystko będzie zależało od Czytelników. Przy okazji uwaga: większość notek powstaje z pewnym wyprzedzeniem. Czasem je uzupełniam, może się jendak zdarzyć, że skrzynka odnosić się będzie nie do wszystkich komentarzy. Wszystko do nadrobienia w następnych odcinkach.
Komentując notkę
o liście Marka Edelmana mmbad słusznie pyta, co by było dalej. Jest to bardzo dobre pytanie. Dość powszechna jest bowiem tendencja do robienia co najmniej dwuznacznych etycznie, ale zgodnych z prawem rzeczy. Odpowiedzią na to są zwykle żądania zakazania tego, co najmniej etyczne, ale jeszcze dozwolone. Pragnę tylko zauważyć, iż postępując w ten sposób konsekwentnie będziemy musieli po skończonej liczbie kroków zakazać wszystkiego. Nie chodzi bynajmniej o to, żeby na wszystko pozwalać - tylko żeby motorem zakazu nie było samo to, że coś jest najgorszą z dozwolonych jeszcze rzeczy.
Z odwołaniem
mmbada do zakazanego owocu niezupełnie się jednak zgadzam. Człowiek, który propaguje w Polsce nazizm robi to dlatego, że wierzy w nazizm, a nie dlatego, że jego propagowanie jest zakazane. Wręcz przeciwnie: zniesienie konstytucyjnego zakazu zwiększyłoby liczbę propagatorów.
I bardzo dobrze! Dzięki temu znacznie zmalałaby liczba ludzi, którzy jeszcze nie udowodnili, że nie warto ich słuchać. W dobie zalewu informacjami jest to bardzo przydatna heurystyka.
Dużo osób poparło moją niechęć do psów i psiarzy w
tej notce, choć bardziej krytykowała ona straż miejską niż samych psiarzy. Niektórzy poparli aż za bardzo.
Rudamaupa proponuje zakaz hodowli psów w mieście. Osobiście mógłbym żyć nawet na całym świecie pozbawionym psów, ale nie jestem na tym świecie sam, więc nie tędy droga. Tak samo, jak nie należy zakazywać jazdy samochodami w szczycie tylko dlatego, że to bardziej niebezpieczne. Nie od rzeczy byłoby natomiast - wzorem praw jazdy i pozwolenia na broń - wydawać
pozwolenie na posiadanie psa warunkowane pomyślnym przejściem badań. Dla uproszczenia mogą być takie same jak w przypadku broni. W ogóle analogij między psami, samochodami i bronią widzę na tyle sporo, że przepisy dotyczące posiadania i posługiwania się jednymi, drugimi i trzecimi można względnie ujednolicić.
A swoją drogą to może też powinni psa odbierać właścicielowi, skoro go nie stać lub sobie z psem nie radzi. Wiem, że to trochę wredne, a schroniska są przepełnione, ale jak ktoś jest oporny to co zrobić. - pisze
AyA_Mrau. I ma mnóstwo racji, poza stwierdzeniem, że jest to wredne. Dlaczego? Zwracam Państwa uwagę, że analogicznie postępuje się nawet z dziećmi, i to mając na względzie ich własne dobro, a nie ład społeczny. W dodatku dziecko ma mniejsze szanse na wydostanie się z domu dziecka niż pies ze schroniska, bo
psa może wziąć para gejów lub osoba samotna. Przy okazji ważna uwaga: jeśli powodem odebrania psa nie była bieda właściciela, nic nie stoi na przeszkodzie, aby nałożyć na niego obowiązek alimentacyjny.
Wreszcie
Mortka pisze o swojej "przygodzie" z nieszczepionym psem, który wpił się jej w łydkę. Bardzo współczuję. A teraz zagadka: co powinno się zrobić kierowcy, którego samochód uderzył prawidłowo idącego przechodnia tylko dlatego, że kierowca wysiadł z niego zostawiwszy włączony silnik? I druga zagadka: czy okolicznością obciążającą powinien być brak prawa jazdy kierowcy lub świadectwa homologacji pojazdu?
Wreszcie w wątku
Byle nie przesadzić ryan_r zastanawia się, dlaczego nie wprowadzono farmakologicznej sterylizacji za gwałt. Człowieku! Bój się Boga! Toż sam pan papież Polak orędował, żeby bałkańskie kobiety gwałcone podczas wojny donaszały ciąże i wychowywały potomstwo, a Ty chcesz, żeby nawet nie było czego donaszać?!
Poważniejsze potraktowanie tej kwestii zasługuje na osobny wątek, który w chwili wolnego czasu napiszę i wrzucę do kolejki wątków do publikacji.
A co do straży miejskiej i innych stróży prawa i porządku, to jakoś nie jestem zaskoczona ich machaniem ręką na pewne rzeczy. Tak samo można przywołać historie o policji puszczającej kierowców z ciężką nogą i dobrą gadaną, które mnie drażnią zwłaszcza jeśli są z pełnią dumy opowiadane przez puszczonego. Chociaż nie jest to wg. mnie pozytywne zachowanie, to jakoś nie mam nadziei, że to się zmieni.
Wysterylizowanie gwałciciela, pozostawiając jego penisa w pełnej sprawności, to dla niego wręcz błogosławieństwo...
Sterylizować gwałcicieli (oby płci bo i obie z nich dopuszczają się tego czynu).
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą