Emerytury w obecnym kształcie to system złodziejski choćby ze względu na wydajność mierzoną stosunkiem sumy wypłaconych świadczeń do sumy wpłaconych składek. Nie zmienia to faktu, że państwo może być mniej lub bardziej uczciwe, jeśli chodzi o zasady ich naliczania. Częściej korzysta z pierwszej możliwości.
Jako wolnorynkowiec z kilku możliwych interpretacyj wolę widzieć w obecnej emeryturze umowę dwustronną zawartą pod przymusem przez państwo z jednej strony, a ubezpieczonego z drugiej. Jest to umowa zawierana na bardzo niekorzystnych dla ubezpieczonego warunkach (które, co ciekawe, nie przekładają się na realne korzyści dla drugiej strony). Oczekiwałbym jednakże, że jako umowa nie będzie przynajmniej w trakcie jej trwania jednostronnie przez państwo zmieniana - obojętnie w jaki sposób.
Zastanowiło mnie, kiedy i czy w ogóle przy takim podejściu możliwa jest zmiana systemu emerytalnego. Wydaje się, że nie - a jeśli tak, to przy zachowaniu horrendalnie długiego
vacatio legis, przynajmniej zanim trafi się ktoś ubezpieczony całkowicie według nowych zasad (co w moim idealnym modelu oznacza pełen wybór człowieka łącznie z wyborem, by się nie ubezpieczać). Kluczowe pytanie brzmi:
kiedy zawieram umowę emerytalną z państwem? Pytanie nie bez znaczenia, ponieważ ludziom, którzy zawarli już tę umowę,
nie wolno obniżyć wieku emerytalnego, podnieść wieku emerytalnego, zabrać ani dać przywilejów emerytalnych w postaci np. wcześniejszej emerytury, czy też zmienić zasad naliczania wysokości składek i przyszłego świadczenia.
Oczywiste jest, że w momencie, gdy pracuję i płacę do tego państwowego wora (strasznie dziurawego, nawiasem pisząc), umowa została już zawarta. Jeśli jednak ktoś arbitralnie stwierdzi, że dopiero wtedy - to znaczy, że ma wszystkich ludzi za nieumiejących myśleć do przodu. Co oznacza, że państwo mogłoby tak arbitralnie stwierdzić, bo oczywiście ma ludzi za nieumiejących myśleć do przodu - gdyby tak nie było, żadne ubezpieczenie nie byłoby przymusowe.
Większość studentów to jednak ludzie myślący do przodu, w końcu studia to inwestycja o kilkuletnim oczekiwanym okresie zwrotu (do momentu, gdy student zacznie żyć na swoim na takim poziomie, na jakim żyłby idąc do pracy od razu po liceum). Zwłaszcza, gdy nie są one jedynie odskocznią od koszar. Nie wiem, jak Państwo, ale ja idąc na studia już myślałem w kontekście między innymi przepisów emerytalnych - co oznacza, że ich zmiana w trakcie moich studiów byłaby złamaniem umowy. Mało tego: wybierając liceum już myślałem w kontekście przyszłych studiów.
W dzisiejszych czasach edukacja, głównie ze względu na niski stopień sprywatyzowania i brak konkurencji programowej między szkołami, zaczęła być bezlitosnym wyścigiem szczurów, który zaczyna się w momencie, gdy przyszli (sic!) rodzice zapisują dziecko do przedszkola z kilkuletnim wyprzedzeniem, bo potem może nie być miejsc. Tymczasem dzieciństwo, edukacja, życie zawodowe i emerytury stanowią system naczyń połączonych. Oczywiście półroczne dziecko nie myśli o swojej emeryturze, ale mogą o jego emeryturze myśleć już rodzice i podejmować odpowiednie działania. Odpowiednie - to znaczy
adekwatne do obowiązujących przepisów!
Z czego wynika, że zmiana przepisów emerytalnych może dotknąć najwyżej te osoby, których poczęcie nastąpi po wejściu jej w życie. Oczywiście, o ile nie można rozumowania cofnąć jeszcze dalej (kto wie, czy nie mam już czegoś takiego, jak fundusz mający zabezpieczyć emeryturę mojemu dziecku, mimo że nie mam jeszcze dziecka?)
Oczywiście państwo się tym nie przejmuje. Nie musi być uczciwe, bo co mu się złego stanie? Ktoś je wsadzi za kraty? Chyba na globusie. Ktoś ucieknie do uczciwszego? Wolne żarty, przecież wkrótce cała Europa zostanie zunifikowana i nie będzie różnic - a na pewno nie takie, które mogłyby wyrządzić którymś państwom krzywdę za pomocą mechanizmów wolnorynkowych. Dlatego nie łudzę się, że i tutaj będziemy mieli do czynienia z jakąkolwiek uczciwością. O czym zresztą mowa, skoro umowa dwustronna dzieli się na stronę mającą prawo do dowolnych zmian w zapisach tej umowy i stronę mającą przymus jej zawarcia?
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą