Bojownicy
ryan_r i
Neovigo wdali się w dyskusję nie tyle na temat karania gwałcicieli, co na temat wyjaśnienia pewnych pojęć. Wydaje mi się, iż rację ma
Neovigo, natomiast
ryanowi
_r winien jestem wyjaśnienia.
Po pierwsze: nie uważam Go za zwolennika przymusowej aborcji. Przepraszam, jeśli tak odebrał moje słowa, i zachęcam do ponownego ich przeczytania. Postulaty Bojownika nie sprowadzały się do aborcji, tylko do uniknięcia sytuacji, w której w ogóle byłoby co abortować. Zanim kogokolwiek oburzy użycie słowa "co" zamiast "kogo" wyjaśniam, iż "abortować" znaczy to samo, co "przerywać" i słowo odnosi się do ciąży, a nie do płodu.
Po drugie: jak słusznie zauważył
Neovigo sterylizacja nie idzie w parze z osłabieniem popędu płciowego. Wysterylizowany gwałciciel na wolności nie zrobi ofierze dziecka, ale jest to jedyny jego "plus" w stosunku do niewysterylizowanego. Ryzyko gwałtu jest takie samo i dlatego za sensowniejszy uznałbym postulat podawania takim ludziom leków zmniejszających popęd. Zresztą robi się to już w USA w stosunku do niektórych skazańców.
Warto jednak zaznaczyć, dlaczego sterylizacja za gwałt, nawet jako kara dodatkowa, byłaby rozwiązaniem szkodliwym. Sterylizacja jest jedną z tych rzeczy, którym ludzie niekiedy chcą się poddać dobrowolnie, tymczasem polskie prawo tego zabrania. Wprowadzenie jej obecnie jako kary za gwałt doprowadziłoby do sytuacji, w której człowiek może
najtaniej, najbezpieczniej medycznie oraz najbardziej bezboleśnie osiągnąć swój cel za pomocą przestępstwa. Nie jest to zdrowa sytuacja, nawet jeśli tylko jeden człowiek zgwałci kogoś z takich właśnie pobudek. Jeśli chce się przymusowo sterylizować gwałcicieli, należy najpierw pozwolić na dobrowolną sterylizację praworządnym obywatelom, którzy sobie tego życzą. Tymczasem w Polsce prawo jest tak skonstruowane, że człowiek, który wie o swoich skłonnościach do pedofilii i który prosi, żeby w związku z tym leczyć go hormonalnie oraz wysterylizować, spotyka się z odmową,
bo żadna inna reakcja nie jest legalna.
Na marginesie warto dodać, że dokładnie z tych samych powodów nie można wprowadzać kary śmierci, dopóki przepisy prawa zakazują pomocnictwa w samobójstwie i nakazują przeszkadzanie w nim. Nie chcemy chyba, żeby desperaci wybierali morderstwo jako jedyną legalną drogę samobójstwa. Słowo "legalną" nie jest tutaj na wyrost, ponieważ nie dotyczy samego morderstwa, tylko faktu wymierzenia za nie kary.
Mam ciągle w pamięci tak zwaną seksaferę w Samoobronie. Obawiam się, że tak nieodwracalna kara jak sterylizacja za gwałt zwiększyłaby liczbę analogicznych afer. Nie oznaczałoby to, że więcej kobiet jest gwałconych, tylko że ktoś znalazł genialny bat na opozycję. Szachowe motto mówi, że
groźba jest silniejsza niż jej wykonanie. Tutaj byłoby podobnie: groźba rozdmuchania afery z gwałtem w roli głównej (który będzie można zdementować w najlepszym razie za następnej kadencji, gdy delikwent będzie już bezpłodny) spowoduje, że opozycja - a w istocie każdy, kto nie ma wpływu na tajne służby - stanie się nagle bardzo grzeczna. I to uważam za jeszcze groźniejsze, niż możliwość poddawania się sterylizacji za pomocą gwałtu z braku innych opcyj.
oczywiscie nie tyczy kobiet-gwalcicieli :P
Nie wiem jak odebrać odpowiedz na słowa o farmakologicznej sterylizacji gwałciciela(ki) gdy czytam w niej o apelu Papieża. W mojej opinii przestępca nie powinien mieć możliwości popełnienia drugi raz tej samej zbrodni.
Czy jakoś tak ;)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą