< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Elementarz

7 marzec 2008 ·
Ostatnio podsłuchałem w autobusie rozmowę dwóch osób, z których jedna miała drugiej za złe lubienie jakiegoś Iksińskiego. Wszystko dlatego, że Iksiński był aparatczykiem (zdaniem rozmówcy). Druga osoba przekonywała, że nie, zresztą jej jest wszystko jedno; lubi Iksińskiego jako partnera do remi-brydża. Zarzut, że bylego aparatczyka mimo wszystko nie można lubić, powtórzył się, tym razem z zastrzeżeniem "no chyba że sam też byłeś aparatczykiem". Nie wróżę długiego żywota narodowi, jeśli takie rozumowanie się upowszechni.

Pierwsze pytanie brzmi: bardzo lubię moją Żonę i bardzo lubię szachy. Czy z tego wynika, że jestem kobietą i grą planszową? Jednocześnie?

Drugie pytanie brzmi: załóżmy, że P jest prawicowcem, a L jest lewicowcem (cokolwiek to dla kogoś znaczy). I się lubią. "Skoro P lubi L, wynika, że P jest lewicowcem. Ale w takim razie L lubiąc P lubi lewicowca. Zatem obaj są lewicowcami", pomyśli Stirlitz S1. Stirlitz S2 będzie rozumował podobnie, tylko zacznie od tego, że L lubi P i dojdzie do wniosku, że ma do czynienia z dwoma prawicowcami.

W ogólności wynika to z wpajania ludziom od małego zasady "z jakim przystajesz, takim się stajesz". Jest to zasada albo bzdurna, albo zupełnie do niczego nieprzydatna. Bzdurna - jeśli założymy, że proces stawania się takim, z jakim się przystaje, przebiega płynnie. Nieprzydatna (nieweryfikowalna i niefalsyfikowalna) - jeśli skokowo. Dowody pozostawiam Czytelnikowi.

Naturalnie to wszystko jest prawdą, jeśli potraktujemy rzecz czysto formalnie. Tak traktować tej zasady nie można, nie po to ją wymyślono. To mówię Wam ja - zwolennik ścisłego, formalnego traktowania świata. Problem polega na tym, że ludzie traktują tę zasadę formalnie, czego dowodzi przykład z autobusu.

Oj, kiepsko w narodzie z elementarzem logiki...
 

1 komentarz
tessa
tessa - Superbojowniczka   |  2 lata i 14 dni temu  |  
Powiedzenie... bo to nie zasada tylko powiedzenie ludowe.. "z jakim przestajesz, takim sie stajesz"... zawsze mnie wkurzało. Bo niby dlaczego to ja sie mam stać taka, jak ktoś a nie ktos na skutek przestawania ze mna taki jak ja ?
Oddziaływanie jest zawsze wzajemne :)
Może nie chciałabym sie dowiedzieć, ze mój znajomy jest przestępcą, że bije zonę lub tp., ale zwykle jego poglądy religijne czy polityczne w ogóle mnie nie interesują... no chyba, że ktos jest typem co to sie w każdym towarzystwie zawsze i za wszelka cenę chce określić i zadeklarować... ale to typy męczące i ich sie raczej nie lubi :) ale nie za poglady jako takie ino za nudziarstwo ;-)

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi