Salony "EMPIK" w całej Polsce ogłosiły niedawno, że z końcem kwietnia wycofuje z półek tytuły pornograficzne i erotyczne. Z dniem dzisiejszym rozpoczynam więc bojkot konsumencki salonów "EMPIK", w których dotychczas wydawałem przynajmniej sto złotych miesięcznie, a także zachęcam do tego bojkotu wszystkich z Państwa.
Szanuję decyzję "EMPIK"-u z jednego powodu: jest to decyzja czysto wolnorynkowa. W chwili obecnej nie ma w Polsce zmasowanej nagonki na "świerszczyki", nie słyszałem również o tym, żeby jakiś inny magnat prasowy zdecydował się na podobny krok. Nie wygląda to więc na trzęsienie portkami przed Moherową Armią Klechistanu. Zresztą sam "EMPIK" tłumaczy się względami ekonomicznymi. Twierdzi, że z jego analiz wynika, iż lepsze efekty przyniesie wykorzystanie tej samej powierzchni do eksponowania innych tytułów. Nie mam powodu, by nie wierzyć tym analizom.
Ale nie mam również powodu, by dokładać starań, aby okazały się one słuszne.
Co więcej:
jako konsument chcę zrobić wszystko, by okazały się one niesłuszne. Rozumuję mniej więcej tak. Jeśli tego nie zrobię, przyłączę się do grona ludzi, którzy nie przyczynią się do tego, by decyzja "EMPIK"-u przyniosła firmie straty. Jeśli takich ludzi będzie dużo, po jakimś czasie inne salony prasowe mogą pójść śladem "EMPIK"-u. W efekcie za jakiś czas
nigdzie nie będę mógł kupić pisma erotycznego - i nawet nie będę mógł narzekać na interwencjonizm państwa,
bo wszystko odbędzie się za pomocą mechanizmów wolnorynkowych, które bardzo szanuję. Chcę ich więc użyć, póki czas - bo raz na jakiś czas chciałbym mieć możliwość kupienia tego typu pisma, nawet gdybym miał nigdy z tej możliwości nie skorzystać.
Żeby była pełna jasność: szanuję ludzi, którzy chcą salonu bez pornografii. Szanuję również ich wybór, jeśli postanowią zacząć kupować w "EMPIK"-u właśnie po to, żeby zaprząc mechanizmy wolnorynkowe do wyrażania poparcia dla wycofania tego typu pism.
Bo sam zacząłbym kupować prasę w salonie, który wycofałby ze sprzedaży "Nasz Dziennik", "Wprost" i "Rzeczpospolitą" tylko po to, żeby poprzeć te działania. Przy czym uważam, że mojej osobistej wolności nie zagraża brak "Naszego Dziennika" w Polsce, a brak świerszczyków prędzej. Rzecz gustu, naturalnie.
Jeśli chodzi o aspekty prawne, to mam nadzieję, że "EMPIK"-owi zrobi się nieprzyjemnie w finanse z powodu pozwów, jakie wytoczą wydawcy świerszczyków mający podobno bezterminowe umowy. Jest jeszcze jeden aspekt prawny: prawo prasowe, które zdaje się zakazuje cenzurowania prasy ze względu na treść. Osobiście uważam, że jest to obrzydliwie antywolnorynkowe prawo, bo prywatna firma ma prawo sprzedawać co chce (z wyjątkiem rzeczy zakazanych, zgoda, ale nie z uwzględnieniem rzeczy
nakazanych, bo to budzi mój sprzeciw). Oczywiście prawo należy zmienić, a nie łamać, jednak jeśli "EMPIK"-owi i za to się dostanie, to zażądam dostępności świerszczyków w każdym kiosku przyparafialnym, a czasopism typu "NIE" czy "Fakty i mity" również w każdym kiosku szkolnym (one nie mają klauzuli "tylko dla dorosłych").
Ostatnia uwaga - tym razem już tylko do moich znajomych "z reala":
Od dziś nie życzę sobie również otrzymywać żadnych prezentów kupionych w "EMPIK"-u, a także takich, na których "EMPIK" mógłby zarobić - na przykład bonów do wykorzystania jedynie tamże. Wolę nie otrzymać żadnego prezentu.
Mój bojkot trwa do czasu wycofania się przez "EMPIK" z tej decyzji, do czego i Państwa gorąco zachęcam.
jeżeli wszystkie sklepy z prasą zrezygnują ze sprzedawania tego typu pism.. to co ? mamy w ogóle zrezygnować z kupowania prasy ?
przypomina to trochę akcję bojkotu produktów reklamowanych na płachtach.. bez sensu. szukanie pogłosu. walka z powietrzem.
Deklarujesz szacunek dla zasad wolnorynkowych, a nadąłeś się jak japońska ryba fugu na... jedną z ich manifestacyj. Ot, policzyli, wyszło, że lepiej będzie. Chwacit.
Dwa: gospodarka, jak doskonale wiesz, to zespół naczyń połączonych. Wycofanie się Empiku z rynku spowoduje zwiększenie obrotów w analogicznych stoiskach innych salonów i kiosków. Mam rację? Mam. Ze wszystkich salonów i kiosków pornosy znikną dopiero, gdy nie będzie popytu (na tej samej zasadzie nie można nigdzie dostać pimbdziauli dyfuzyjnej). Sorry, mam Cię za bardzo przenikliwego obserwatora i komentatora- dlatego zachodzę w głowę jak mogłeś to pominąć.
Na koniec: pornografia sprzedawana w kioskach nie ma przyszłości. Z prostej przyczyny: jej nabywanie jest cholernie krępujące (co innego, gdy nabywa się ją via internet lub sex shopie, gdzie i obserwatorzy nie lepsi). W życiu nie kupowałem świerszczyków, ale pamiętam, jak się czułem, gdy po raz pierwszy prezerwatywy kupowałem. W mordę jeża...
Ale ten bojkot to jakiś niezbyt sensowny wymysł, zwłaszcza ta część z prezentami. Tak logicznie rozumując: domagasz się wolności jako konsument i postanawiasz bojkotować EMPiK, który korzysta z wolności jako przedsiębiorca.
Poza tym, Salival ma rację: erotyka w formie papierowej zaczyna być coraz mniej dochodowa wobec popularności internetu i niedługo będzie o nią trudno.
Prywatny sprzedawca ma prawo zrobić cokolwiek uważa za słuszne. Jeżeli zdecyduje, że na jego półkach będą tylko czasopisma o szydełkowaniu w kolorze niebieskim, to jego sprawa. Jeżeli wszyscy inni sprzedawcy pójdą jego śladem, to ich sprawa. Jeżeli jedne produkty zapewniają zyski, inne zaś nie to nie widze powodu dlaczego sprzedawca miałby ograniczać straty (mniejszy zysk jest stratą).
W sumie nic nowego nie powiedziałem, ale naprawde-nie rozumiem problemu...
Generalnie sklep powinien mieć prawo sprzedawać cokolwiek chce i zmieniać to jak chce. No ale tak samo Ty masz oczywiście prawo wybrać inny sklep. Ale z Twojej notki to mi raczej zieje jakimś bojkotem pokazówką (no chyba, że aż tak wiele Twoich wydatków tam szło na towary wycofywane).
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą