Przed nami weekend. Niektórzy politycy postulowali, żeby przynajmniej przez pół tego weekendu zwane w skrócie "niedziela" obowiązywał zakaz handlu. Ponieważ byli to najczęściej politycy, których szacunek dla prawa uważam za mierny, zaś w Polsce obowiązującym prawnie ustrojem jest demokracja, wnoszę, iż większość społeczeństwa w ten dzień robi zakupy. Tym z Państwa, którzy wybierają się w weekend na zakupy, proponuję grę.
Pomysłu na nazwę dla gry nie mam. Była robocza koncepcja "hipermarket", ale to brzmi trochę przaśnie, poza tym można w to grać nie tylko w marketach. Może
E-łowcy? Czekam na propozycje, a póki co zasady.
Gracze zbierają się przy wejściu do jakiegoś sklepu - najlepiej hipermarketu, a przynajmniej czegoś samoobsługowego z sensowną ilością i przepustowością kas. Każdy ma taki sam, ustalony z góry, limit czasu oraz limit gotówki. W ramach gry gracze muszą w ustalonym czasie oraz mieszcząc się w limicie gotówki kupić produkty, w skład których wchodzą konserwanty oznaczane na opakowaniach literą E i następującą po niej trzycyfrową liczbą naturalną.
Następnie każdy z graczy spisuje wszystkie liczby naturalne, jakie występują za "E" w produktach, które kupił.
Wygrywa gracz, który z wypisanych liczb jest w stanie ułożyć najdłuższą sekwencję kolejnych liczb naturalnych.
Na przykład: jeśli jeden produkt ma w składzie E230, E215 i E221, drugi ma E222, E224 i E230, a trzeci E220 i E223, to gracz jest w stanie ułożyć np. sekwencję 220, 221, 222, 223, 224 o długości 5 - i żadnej dłuższej.
Nagrodą dla zwycięzcy jest przymusowe skonsumowanie na miejscu zakupionych produktów przez przegranych, choć ludzie ceniący swoje zdrowie mogą umówić się na coś, co aż tak go nie zrujnuje: na przykład na wypicie jednym haustem butelki wódki.
Miłej zabawy!
Z ostatniej chwili. Dziś rano się dowiedziałem, że te ekologiczne półgłówki z WWF jutro o 20.00 na całym świecie ogranizują "Godzinę Dla Ziemi", która ma polegać na wyłączaniu urządzeń elektrycznych na godzinę. Swój udział zadeklarowały m. in. Pałac Kultury i Nauki, Pałac Prezydencki, Kancelaria Prezydenta, a także np. Opera House w Sydney, gdzie na szczęście 20.00 jest kiedy indziej niż u nas. Oczywiście zachęca się do tego również zwykłych ludzi. Czy przyszło ekologom do tych zielonych mózgownic, że
nagły spadek poboru może spowodować nieprzewidywalną awarię generatorów i transformatorów, której efektem może być w najlepszym wypadku brak prądu przez wiele godzin (co spowoduje, że na przykład ludzie w dużych ilościach wyrzucą zepsute żarcie w puszkach do foliowych reklamówek, a całość do prawdopodobnie niesegregowanych śmieci - a za parę dni pójdą po następne, zaś część się pewnie przytruje kupując w sklepach, które nie wyrzucą żarcia przechowywanego w niedziałających lodówkach), a w najgorszym wypadku katastrofa ekologiczna z powodu zniszczenia samego transformatora porównywalna z wyrzuceniem do lasu zużytych baterii wielkości tegoż transformatora?
Dlatego zachęcam: o 20.00 w sobotę
zwiększmy zużycie energii na godzinę w pobliżu dużych miejsc zamierzających się włączyć do akcji - w dbałości o ekologię!
a) litera E zawsze oznacza jakiś konserwant, czy
b) gracze powinni wybierać tylko produkty zawierające oznaczenia konserwantów (E od 200 do 299),
więc jeśli wyciągnąłem zły wniosek, to przepraszam. W każdym razie zdanie w takiej formie, jak je napisałeś sugeruje nieobeznanym w temacie, że "wszystko E to zło".
Druga część, też wymaga drobnego komentarza. Grożba uszkodzenia transformatora czy generatora w konsekwencji tego typu akcji jest znikoma, o ile nie równa zero. Problem leży gdzie indziej: wyłączenie odbiorników energii przez dużą liczbę odbiorców może zmusić elektrownię do wyłączenia jednego z generatorów (nie mam pewności dlaczego, ale taką wypowiedż słyszałem kiedyś od osoby nadzorującej pracę elektrowni). Czy w elektrowni spodziewają się takiej sytuacji, czy nie - nie ma tu żadnego znaczenia. Po wzroście obciążenia ten wyłączony generator trzeba ponownie uruchomić, co zajmuje dużo czasu (i to wcale nie z powodu długiego czasu rozruchu generatora, ale dlatego, że generator przed podłączeniem do sieci musi być bardzo dokładnie z tą siecią zsynchronizowany, inaczej mogą wystąpić duże przeciążenia i inne nieprzyjemne zjawiska). Nie wiem nawet w przybliżeniu jaki to może być czas, ale myślę, że spowoduje to zmarnowanie dużo większej ilości energii, niż zostałaby zużyta, gdyby nie wyłączono wspomnianych urządzeń.
Inna sprawa, że taka akcja to i tak nic w porównaniu z ilością wyłączanych urządzeń w sylwestra roku 1999 w obawie przed tzw. "pluskwą milenijną".
A ze akcja jest kretynska...No coz. Dajmy sie ludziom pobawic. Flash moby tez nie sa zbyt genialne.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą