Zbigniew Religa w ostatnich latach zasłynął głównie "religowym", czyli 12%-owym podatkiem od składek na OC przeznaczonym na pomoc ofiarom wypadków drogowych. Był to pomysł rodem z totalitaryzmów stosujących zbiorową odpowiedzialność, ale przeszedł. Teraz PO chce ten podatek znieść. A ja jako liberał, jestem temu stanowczo przeciwny.
Naturalnie firmy ubezpieczeniowe ani myślą dźwigać ciężaru podwyżek, tylko przerzuciły je na klientów. Zresztą profesor (medycyny, a nie nauk politycznych, i
warto cały czas o tym pamiętać!) Religa sam mówił, że chodzi o to, aby koszta leczenia ofiar ponosili
kierowcy, a nie
ubezpieczyciele kierowców. OC więc wzrosło - średnio o 20%.
A co se będą żałować? Po pierwsze, płacenie tego jest obowiązkowe, więc nawet jak podniosą o 200%, to kierowcy zazgrzytają zębami, ale płacić będą - co najwyżej może być ich mniej. Trzeba tylko uważać, bo jak konkurent podniesie o 150%, to można się obudzić z ręką w nocniku. Po drugie, wcale nie tak łatwo zostać konkurentem. Otwarcie działalności gospodarczej - również ubezpieczycielskiej - w Polsce to droga przez mękę, co oczywiście jest wsparciem dla przedsiębiorczości. Tej istniejącej: żeby jej konkurencja nie rosła...
Natomiast wcale bym się nie zdziwił, gdyby po zniesieniu podatku Religi OC potaniało - ale o 5%, albo o 10%. Oczywiście, cały czas się rewaloryzując, przecież inflacja nie śpi. W efekcie nałożenia i zdjęcia zobowiązania podatkowego firmy ubezpieczeniowe zyskałyby świetny pretekst, żeby bez żadnej zmowy cenowej podnieść OC o kilkanaście procent powyżej inflacji bez dania racji.
A jak ubezpieczyciele to zwietrzą... Zobaczyliby Państwo, jak taki podatek można co roku przywracać i zdejmować. Nie zobaczyliby Państwo tylko, ile pieniędzy, pardon: jak mocny lobbing za takimi zmianami ze strony firm ubezpieczeniowych dochodzi do polityków.
Zapewne zresztą ubezpieczyciele na to liczą. Gdyby tak nie było, to pierwszy lepszy ubezpieczyciel mógłby zastosować metodę z McDonald's i oferować w pakiecie AC (po zawyżonych kosztach), NW (po zawyżonych kosztach) i OC (za symboliczną złotówkę plus 12 groszy na NFZ). Nie wiem, może nie wolno im tego robić - ale na pewno mogli nie podnosić OC, warunkując to wykupieniem nieco droższych AC i NW, niż do tej pory.
A, byłbym zapomniał: oczywiście jeśli kierowcy od tego wszystkiego zaczną dostawać palpitacji serca, to rozkręci się również biznes kardiologiczny. Cała akcja nie mogła mieć trafniej dobranego patrona...
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą