< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Marzenie pieniacza

16 kwiecień 2008 ·
Czasem mam marzenie, że kiedyś będę miał tyle pieniędzy i czasu, iż nie będę musiał się niczym martwić. Będzie mnie stać na spędzanie całych dni z moją Żoną, wyjazdy na turnieje szachowe, i inne przyjemności. A czasami na pieniactwo sądowe.

Natchnął mnie do tego Czytelnik "Angory", którego list opublikowano w numerze 16(931) na stronie 65. (Nawiasem pisząc: w tym samym numerze jest odpowiedź na list, który cytowałem w notce o sile argumentów, gdyby to kogoś interesowało). Tym razem Autor listu uzasadnia niegdysiejsze nakazy pracy tym, że polegają one na wypracowywaniu zysku firmom państwowym, a więc państwu - w ramach rekompensaty za sfinansowane wykształcenie. "Nie można fundować komukolwiek społecznego wykształcenia, które on następnie traktuje jako swoją wyłączną prywatną własność, sprzedaje komu zechce i za ile mu dają." - pisze Autor.

Z listu trudno się zorientować, czy Autor potępia darmowe szkolnictwo, czy też popiera nakazy pracy. Mam nadzieję, że to pierwsze, bo wówczas list byłby spójny, trzymający się kupy, i moim zdaniem słuszny. Tyle z punktu widzenia obywatela.

Z punktu widzenia pieniacza miałbym nadzieję odwrotną: że Autor popiera nakazy pracy (zresztą mam dziwne wrażenie, iż tak właśnie jest; prawie każdy przeciwnik państwowej bezpłatnej edukacji mówi o tym wprost między innymi po to, żeby nie zostać zaszufladkowanym do "większości" zwolenników). Nakazy pracy istniały tylko w jednym znanym mi ustroju: komunizmie. Propagowanie ich jest więc propagowaniem ustroju komunistycznego - a to jest w Polsce karalne. Z zakazem tego propagowania osobiście się nie zgadzam, ale póki jest powinien być przestrzegany.

Przy okazji pragnę zwrócić uwagę na parę pułapek logicznych, w jakie można wpaść, jeśli weźmie się przedstawione wnioski za dobrą monetę wraz z założeniem, że państwowa bezpłatna edukacja jest jednak potrzebna.

Pierwsza pułapka. Chcąc być konsekwentnym nie należy a priori zakładać, że nikt nie może pracować tam, gdzie zechce (a zatem prawdopodobnie tam, gdzie mu najwięcej zapłacą - nawet jeśli będzie to firma państwowa). Pracować w takim miejscu mieliby pełne prawo absolwenci prywatnych szkół. To ci ludzie zarabialiby najwięcej i najczęściej to oni byliby na starcie najlepiej sytuowani, bo na prywatne szkolnictwo (zwłaszcza bez opcji niepłacenia za publiczne!) stać niewielu rodziców. Taka sytuacja zwiększa rozwarstwienie majątkowe społeczeństwa - a socjalista (którym z definicji jest zwolennik państwowej "bezpłatnej" edukacji) powinien z tym walczyć, a nie wspierać.

Druga pułapka. Odkąd weszły firmy prywatne, państwowe bankrutują. Bynajmniej nie dlatego, że prywaciarze mają przywileje. Jest wręcz przeciwnie: to państwowe przedsiębiorstwa konkurują z uprzywilejowanych pozycyj, mając często gwarancje państwowych dotacyj w wypadku problemów lub ustawowe ułatwienia (vide monopol Poczty Polskiej na listy do 50 g). Przyczyna jest prozaiczna: państwowe firmy są skrajnie niewydajne. Firma państwowa wypracuje najczęściej mniej całego zysku, niż identycznej wielkości firma prywatna wypracuje samych podatków. Nawet jeśli wykaże straty, to podatki zapłacą przecież lepiej opłacani niż w państwowych firmach pracownicy. Trudno tu mówić o okradaniu państwa.

Mam nadzieję, że nikt z Państwa w podobne pułapki wpadać nie zamierza.
 

3 komentarze
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Mistrzyni_Gry - Bojownik   |  rok i 11 miesięcy temu  |  
Do kilku spraw mam kilka uwag.
* "Nakazy pracy istniały tylko w jednym znanym mi ustroju: komunizmie. Propagowanie ich jest więc propagowaniem ustroju komunistycznego - a to jest w Polsce karalne."
Po pierwsze: jest to argument demagogiczny - równie dobrze można by stwierdzić, że nadając dziecku imię Stalin, gloryfikuje się komunizm - a przyczyny mogą być przecież zupełnie inne (http://imdb.com/title/tt0366180/). Nie należy nikomu wciskać w usta tego, czego nie powiedział, bazując tylko na pewnych zbieżnościach. Zresztą niezgodnie ze stanem faktycznym - praca przymusowa była i w komuniżmie, i w faszyżmie, ale przecież też stanowiła podstawę feudalizmu! Faktycznie, jest wspólny mianownik - władza niekontrolowana przez "lud", chociażby w tak niedoskonały sposób, jak poprzez wybory.
* Po drugie przysłowiowe primo: szufladkowanie.
Wg. pietshaqa skoro ktoś jest zwolennikiem bezpłatnej edukacji, jest także socjalistą, a jako taki, musi także być zwolennikiem szeregu innych poglądów, jeżeli "chce być konsekwentny". Tymczasem bycie socjalistą to nie jest wartość binarna, taki checkbox, który każdy człowiek jest w stanie pewną ręką zaznaczyć lub zostawić pustym na formularzu poglądów o życiu, wszechświecie i całej reszcie. Jak w każdym aspekcie życia, jest cała paleta barw pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem, już nawet pomijając te, które całkiem nie mieszczą się na tym wykresie. Każdy ma pełne prawo nie dać się zaszufladkować i w niektórych sprawach być zwolennikiem podejścia socjalnego, a w niektórych myśleć bardziej wolnorynkowo. "Prawdziwych socjalistów" i "prawdziwych kapitalistów" jest niewielu i bardzo dobrze, bo naprawdę prawda zazwyczaj leży pośrodku i każdy z nas ma prawo jej szukać. Konsekwentnie.
A patrząc na cały wywód bardziej na luzie (czyli zaczynając zdanie od 'A'), to skoro już szufladkujemy, to bądżmy w tym konsekwentni. Jeżeli szachista spojrzy na pozycję i spytany o ocenę powie "Fajna dla białych" to trochę to mało jak na tak dobrego szachistą i elokwentnego erudytę, jak pietshaq. Socjalizm to taka klasa abstrakcyjna (think Java), a obiektów abstrakcyjnych nie ma. Każdy obiekt musi być konkretny, być konkretnego rodzaju, garunku i rodziny socjalistą. Tak więc jakim socjalistą jest taki zwolennik bezpłatnej edukacji? Bo jest ich trochę.
- dhammiczny
- agrarny
- chrześcijański
- rynkowy
- realny

I od groma jeszcze zapewne. Być może część z nich jest socjalizmami tylko z nazwy, ale różnią się od siebie na tyle znacząco, że powiedzieć o kimś "Jesteś zwolennikiem bezpłatnej edukacji, więc jesteś socjalistą" znaczy tylko niewiele więcej, niż "Jesteś zwolennikiem bezpłatnej edukacji, więc jesteś człowiekiem". A i tak (The Truth Is Out There) można się pomylić :-)
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
LordKaftan - Superbojownik   |  rok i 11 miesięcy temu  |  
Zacznijmy może od tego, że samo stwierdzenie "nakaz pracy" niespecjalnie jest promocją komunizmu. Zwłaszcza, że z tego co rozumiem, autor odwołuje się do tamtych czasów. Na podobnej zasadzie ktoś, kto mówiłby "za PRLu zelektryfikowano cały kraj" również wychwalałby komunizm. A przecież jest to zupełnie neutralne stwierdzenie, zgodne z faktami.

Jeśli zaś chodzi o pułapki logiczne. Pierwsza-ok, student prywatny powinien w takim układzie zarabiać więcej i oznaczałoby to rozwarstwienie dochodów, i socjalista nie powinien sie na to zgadzać. Ale należy rozważyć jeszcze jedną sytuację. "Nakazy pracy" istniały tylko w komunizmie. Co by było gdyby powstał inny system rządzenia państwa, również z nakazem pracy?? Wówczas argument o rozwarstwieniu społecznym możnaby wyrzucić do kosza.

Teraz czas na takie moje przemyślenie-co by było gdyby nakaz pracy był formą zasiłku dla bezrobotnych? Już tłumaczę-jeżeli dana osoba nie znalazłaby pracy to zamiast iśc na zasiłek zostałaby zatrudniona w państwowej firmie. Przy czym owe firmy byłyby zarządzane jak firmy prywatne-przez osoby kompetentne (haha, utopia :/). Pracownicy dostawaliby pensje w zależności od swojej wydajności, jednak nie mogłby być wyższe niż pensje w sektorze prywatnym.
To jest tak na szybko nakreślony pomysł, więc pewnie jest w nim dużo wad. Zastanawiam się jednak, czy po dopracowaniu szczegołów takie coś miałoby szansę sie sprawdzić.

No i jeszcze ostatnia rzecz-"darmowa edukacja". Nóż mi się w kieszeni otwiera ilekroć słysze to zdanie. A słysze/czytam je dość często jako członek chyba najbardziej pomiatanej grupy społecznej w Polsce.
Przecież nauka nie polega na tym, że ktoś wkłada we mnie worek kasy i ja staję się mądrzejszy. Musze wkładać w to ogrom sił, więc de facto nauka jest moją pracą. Powiem tak-gdybym się nie uczył to bym pewnie został np. operatorem koparki i zarabiał pieniądze. Studia takiej możliwości mnie pozbawiły, więc fakt że są "darmowe" stanowi moje wynagrodzenie. Pomijam tu fakt płacenia podatków przez moich rodziców.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Richiter - Bojownik   |  rok i 11 miesięcy temu  |  
Z punktu widzenia pieniacza miałbym nadzieję odwrotną: że Autor popiera nakazy pracy (zresztą mam dziwne wrażenie, iż tak właśnie jest; prawie każdy przeciwnik państwowej bezpłatnej edukacji mówi o tym wprost między innymi po to, żeby nie zostać zaszufladkowanym do "większości" zwolenników). Nakazy pracy istniały tylko w jednym znanym mi ustroju: komunizmie. Propagowanie ich jest więc propagowaniem ustroju komunistycznego - a to jest w Polsce karalne. Z zakazem tego propagowania osobiście się nie zgadzam, ale póki jest powinien być przestrzegany.

Art. 13. Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

Propagowanie komunizmu i faszyzmu nie jest karalne. Jeśli natomiast propagujesz wysyłanie ludności żydowskiej, cygańskiej itd. do komór gazowych to łamiesz prawo.
Nie jestem ekspertem i nie wiem czy poza konstytucją gdzieś jeszcze się te kwestie porusza.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi