Internauta, z którym od jakiegoś czasu polemizowałem na różne tematy drogą e-mailową, poczęstował mnie niedawno całą kupą bluzgów. Było o głupku, o kretynie, znalazła się nawet zawoalowana groźba, którą odczytałem jako obietnicę pozbawienia mnie życia, gdybym w obecności owego człowieka znieważył polską flagę, ale wszystko na granicy aluzji. Bo właśnie o kwestionowaną przeze mnie sensowność ustawowej ochrony czci flagi poszło.
Przypomina mi się w tym momencie szachowa anegdotka. Nie pamiętam już, kogo dotyczyła. W każdym razie w jakichś rozgrywkach jeden z zawodników, dość niski i drobnej postury, zastosował wysoce nieetyczny trick na granicy przepisów i wygrał partię, którą w normalnych warunkach by przegrał. Jego przeciwnik, przysłowiowe dwa na dwa metry, podniósł się z zamiarem wzięcia natychmiastowego rewanżu w pojedynku bokserskim. Na szczęście dla wszystkich ktoś do niego podszedł i powiedział: "Szefie, pluskwę będzie pan rozgniatał?!" - po czym sprawa zakończyła się bezkrwawo. Tyle tytułem wyjaśnień, dlaczego nie chce mi się podejmować kroków prawnych za nazywanie mnie kretynem, aczkolwiek maila zachowałem, gdyby mi się odwidziało.
Z kolei w jakimś filmie (tym razem nie pamiętam, jakim) usłyszałem cytat, który zapadł mi w pamięć. "Symbolem prawdziwie wolnego kraju jest nie tylko flaga, ale również obywatel, który ma prawo tę flagę publicznie spalić na znak protestu". Bardzo mi się to spodobało i podpisuję się pod tym stwierdzeniem obydwiema rękami. Bo, odcedzając bluzgi będące wysoce niemerytorycznym bełkotem, ponawiam pytanie: dlaczego ustawa ma chronić cześć flagi i zakazywać jej znieważania pod groźbą więzienia?
Internauta, o którym mowa, miał na to gotową odpowiedź: dlatego, że jego stryj zginął w Powstaniu Warszawskim, gdy próbował tę flagę podnieść i uratować. Głęboko współczuję, natomiast tam, gdzie szaleje żywioł - np. wojna - ludzie giną, o ile nie znajdą schronienia, a kule nie wybierają, kto podnosi portfel, kto flagę ze względu na polskie barwy, kto flagę ze względu na jedwab, z którego została wykonana, a kto niczego nie podnosi, tylko znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Jestem przekonany, że setki osób zginęły w historii ludzkości próbując z płonącego mieszkania uratować telewizor - to co, mamy ustawowo zakazać znieważania telewizorów?!
Polska flaga to po prostu zbitek dwóch kolorów określonych w ustawie - i to nie każdy, bo musi mieć odpowiedni kształt i proporcje. Można naturalnie ją szanować, jak ktoś chce, to niech wybuduje fladze kapliczkę i się w niej modli - choćby do orła białego w koronie. Ale dlaczego zwyczajny Kowalski nie może jej traktować zupełnie zwyczajnie, tak jak każdy inny kawałek papieru czy materiału, nie pojmuję. Albo zwyczajny Raczkowski.
Raczkowski z Wojewódzkim wzbudzili święte oburzenie wielu ludzi przywiązanych do barw. Mirosław Orzechowski złożył na nich donos do prokuratury pisząc, że znieważyli rzeczy dla niego święte. W imię szacunku dla prawa i pewności, że będzie ono przestrzegane, uważam że Raczkowski i Wojewódzki powinni ponieść karę - jeśli rzeczywiście prawo złamali. Natomiast samo prawo uważam za absurdalne.
Jeszcze o ludziach przywiązanych do barw, gotowych bronić barw, etc. Niektórzy utożsamiają się wręcz z naszymi barwami narodowymi. Ich prawo - tylko poddaję pod rozwagę, że biało-czerwony, to w połowie czerwony. Niech ludzie "przywiązani do barw", wśród których sporo zachowuje się jak rusofoby i deklaruje antykomunizm, o tym pomyślą.
Internauta, o którym mówiłem, w ostatnim mailu, na który odpisałem byłem, poza bluzgami zamieścił informację, że to ostatni mail od niego, i między innymi dlatego pozwala sobie na bluzgi - po czym dziś znalazłem w skrzynce kolejny mail od niego, dowodzący, iż pomijając wszystko inne jest on ordynarnym kłamcą. Nie wiem, co w nim jest, bo nie czytałem. Wydrukuję sobie i przeczytam, gdy będę czuł senność przed jakąś ważną partią - albo w innym momencie, w którym poczuję potrzebę skoku ciśnienia.
A nawet w pierwszej. Każdy obywatel sam powinien określić swój stosunek do barw narodowych. A to co zrobił Kuba Wojewódzki to wg, mnie tylko "granie na gulu" osobom, które chcą być większymi "patriotami" niż śp. marszałek Piłsudski.
Natomiast jeden akapit wzbudził we mnie ambiwalentne uczucia:"dlatego, że jego stryj zginął w Powstaniu Warszawskim, gdy próbował tę flagę podnieść i uratować.(...) tylko znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie."
Sam argument jest słabiutki, ale twoje cyniczne podejście do człowieka, który bądż co bądż oddał życie za swoje przekonania i wolność-także twoją, mocno mnie odrzuciło.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą