< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Skrzynka kontaktowa

26 kwiecień 2008 ·
Na początek przepraszam PT Komentatorów, którzy odpowiadali na pytania zadane w notce "Sto pytań do (6 - 10)" za nieustosunkowanie się do nich dzisiaj. Pamiętam o tych odpowiedziach, natomiast całe pytania były wstępem do osobnego tematu, który po powrocie z wojaży poruszę. Co jest przy okazji odpowiedzią na zarzut o akademickość owych rozważań: przygotowuję notkę o poczuciu sprawiedliwości opartą na sytuacji dość analogicznej, natomiast tak powszechnej, że startując od niej wszyscy moglibyśmy dać się ponieść stereotypom. A tymczasem ciekawsze komentarze z pozostałych notek.

margot wzbogaciła mój aparat interpretacyjny sugestią, że flaga i godło jako obiekty czci to "artefakty", którym ludzie oddają cześć w zastępstwie wartości takich, jak np. patriotyzm - bo tak łatwiej. Bardzo ciekawe spostrzeżenie!

"Komunizm - to władza radziecka plus elektryfikacja całego kraju." - powołuje się na Lenina Mistrzyni_Gry. Powtórzę: w wydaniu XX-wiecznym ideologowie komunizmu mówili - przekładając na język logiki:
komunizm => elektryfikacja kraju
Nikt natomiast nie mówił:
elektryfikacja kraju => komunizm
Zatem chwalenie elektryfikacji PRL-u nie jest pochwałą komunizmu, bo elektryfikacja jest możliwa również w skrajnie antykomunistycznym ustroju.

Przyznaję się natomiast do grubej historycznej pomyłki, jaką była teza, że Chiny nigdy nie były pod niczyimi wpływami. Wytknął mi to LordKaftan oraz, bardzo obszernie i detalicznie Mistrzyni_Gry, i ci Bojownicy mają rację.

"Mam nadzieję, że pietshaq nie posunie się do cenzury tej wypowiedzi ze względu na jej polityczną treść. Ma do tego oczywiście prawo, ale takie samo prawo ma chociażby Empik do usuniżcia ero-pisemek z oferty, a jednak pietshaq uważa to za niesłuszne i zamierza Empik bojkotować. A przecież jest człowiekiem konskekwentnym." - apeluje Mistrzyni_Gry w stosunku do swojej wypowiedzi pod zeszłotygodniową "Skrzynką kontaktową" - i, jak widać, wypowiedź można tam zobaczyć w całości. Natomiast należy się drobne wyjaśnienie.

Gdybym był wyciął tę wypowiedź, okazałbym się trochę (tylko trochę!) niekonsekwentnym - ale z zupełnie innych powodów niż zasugerowane powyżej. Z takich mianowicie, że jak na razie niczego nie cenzuruję na blogu. Wyciąłem do tej pory dwa komentarze. Jeden z nich wysłał się Autorowi za wcześnie i później przyszedł w wersji poprawionej. Drugi wrzuciłem sam, by przetestować, czy słowo "abstrachując" rzeczywiście pojawi się z gwiazdkami zamiast "uj". Oba komentarze wyciąłem na wyraźną prośbę ich Autorów! Ze względu na treść niczego jeszcze nie wyciąłem, ale nigdy nie obiecywałem, że tego nie zrobię.

Przypominam natomiast, że w kwestii bojkotu "EMPIK"-u nie chodziło mi o żadne zasady, tylko o wygodnictwo konsumenckie: chcąc gdzieś móc kupić świerszczyki muszę się starać, żeby wycofywanie ich z hukiem odbiło się czkawką. Pisałem przecież wyraźnie, że gdyby "EMPIK" wycofał nie świerszczyki, a np. "Nasz Dziennik", tobym to poparł.

Trafne spostrzeżenie tego samego Komentatora: swoje tezy mogę snuć publicznie między innymi dzięki demokracji, której nie lubię. Faktycznie, w kraju niedemokratycznym istnieje szansa, że tego bloga prowadzić bym nie mógł. Jednak w kapitalistycznym kraju niedemokratycznym takiego bloga nie miałbym potrzeby prowadzić. Gdyby ustrój był kapitalistyczny, to zakaz jego krytykowania ani trochę by mnie nie bolał!

Pytanie, czy wolałbym być Chińczykiem, niż Polakiem, świadczy o niezrozumieniu moich tez. Czy ja chociaż raz napisałem, że w Chinach jest lepiej niż w Polsce? Ja tylko pisałem, że obiektywnej odpowiedzi na takie pytanie nie ma! Jeden powie: "W Polsce jest lepiej, bo w Polsce szanuje się prawa człowieka". Drugi powie: "W Chinach jest lepiej, bo w Chinach gospodarka rozwija się szybciej". Po jakimś tam zdefiniowaniu praw człowieka okazuje się, że każdy z nich wyszedł z obiektywnie prawdziwej przesłanki, natomiast różnie ją ocenił (a kto powiedział, że jedna z ocen jest obiektywnie lepsza od drugiej?). Zwracam też uwagę, że ilość pierwszych i drugich nie ma żadnego znaczenia. Chiny jako państwo nie zaakceptowały aksjomatu o wyższości demokracji nad dyktaturą! Gwoli odpowiedzi: na razie wolę być Polakiem, ale gdybym miał zostać przedsiębiorcą - to chętniej chińskim.

"Chcesz oczywiście, żeby Twoje państwo było wystarczająco silne, aby Cię ochronić, ale jednocześnie chcesz mieć prawo do swojego zdania. [niekoniecznie, jak już pisałem powyżej - przyp. pietshaq] Chcesz mieć szansę na osiągnięcie sukcesu, nawet jeśli czasami los spłata Ci psikusa (złamana ręka, ciężka choroba w rodzinie, zostałeś okradziony, itp.) W którym kraju chciałbyś mieszkać? A jeżeli na starcie nie miałbyś nic? Jeżeli byłbyś sierotą z domu dziecka, bez pieniędzy na edukację, bez mieszkania w prezencie - w jakim kraju w tym przypadku chciałbyś mieszkać? Jak dużo byłbyś w stanie osiągnąć?"

W kraju stricte kapitalistycznym być może niewiele - musiałbym sprawdzić, ile osiągali ludzie o takich warunkach startowych w Ameryce z przełomu XVIII i XIX wieku. Natomiast ja nie uważam, że socjal należy całkowicie znieść, tylko bardzo mocno ograniczyć. Nie rozpisując się w detalach, bo to temat na wiele notek: jestem za częściowym wyrównywaniem faktu, że niektórzy ludzie mają w życiu pecha, oraz za zerowym wyrównywaniem faktu, że niektórzy ludzie są zwyczajnie niezaradni i nie umieją myśleć przyszłościowo. Nikt nie ma wpływu na to, czy jest ciamajdą, czy nie, natomiast nie chcę ustroju, w którym komukolwiek w jakiejkolwiek sytuacji opłaca się udawać ciamajdę.

"Po pierwsze: firma może być dobrze zarządzana, gdy zajmują się tym osoby nie tylko kompetentne, ale również takie, których stan portfela zależy bezpośrednio od wyników tej firmy." - Mistrzyni_Gry cytuje mnie, a ja pogrubiam jedno słowo, żeby zaznaczyć, że przypadek Enronu bynajmniej nie falsyfikuje mojej teorii. Oczywiście, każda firma w teorii może być dowolnie źle zarządzana, natomiast górne ograniczenie jest różne dla firm państwowych i prywatnych.

""...nakazu pracy nie da się wprowadzić w ustroju niekomunistycznym - przynajmniej nie w takim kształcie, jaki Autor listu proponował"

Proszę Bojownika pietshaq, aby korzystając ze żródeł je zacytować, dając szansę dyskutantom na podjęcie polemiki, zamiast używać argumentów rodzaju "W tamtym liście, który czytałem, a którego fragment zacytowałem, zupełnie nie o to chodziło".
"

Przecież napisałem wystarczająco: chodziło o nakaz pracy dla obywateli, którzy korzystali z bezpłatnej edukacji, jako forma rekompensaty dla państwa. To jest ideologia komunistyczna: nie faszystowska, gdzie uzasadnieniem nakazu pracy były zbrojeniowe potrzeby państwa i gdzie nawet niewyedukowani obywatele musieli ją świadczyć; także nie feudalna, gdzie nie istniał związek przyczynowo skutkowy między nakazem pracy a bezpłatną edukacją.

"Idąc dalej tym samym tropem dochodzimy do oczywistego wniosku, że także w każdym liczącym te 200 osób przedszkolu najprawdopodobniej jest gej/lesbijka. A także - bo jest to przecież logiczny wniosek - w każdym 200-bobasowym żłobku szansa, że żaden z maluchów nie jest ani gejem ani lesbijką wynosi 1/450, czy tak?" - to pytanie Mistrzyni_Gry w innej notce.

Tak, dokładnie tak jest! Zgodnie z obecną wiedzą medyczną orientacja seksualna jest wrodzona, a to oznacza, że ma ją nawet niemowlak, tylko może o tym nie wiedzieć. Gdyby uczniów podstawówek pytano: "Czy Twoim zdaniem w Twojej szkole jest ktokolwiek, to wie, że jest orientacji homoseksualnej? - to 50% odpowiedzi negatywnych mógłbym uznać za wynik nawet nieco zaniżony. Bez czerwonego fragmentu pytamy o coś zupełnie innego i uczeń powinien wiedzieć, jaka jest statystyczna odpowiedź na to pytanie.

"Przecież np. w grupie studentów uczelni X liczba homoseksualistów może wynosić 20%, a na uczelni Y 0%. Czy w takim razie osoba z uczelni Y ma prawo twierdzić, że w grupie studentów tej szkoły są geje? Moim zdaniem nie. Jeżeli nie mam żadnego dowodu to nie mogę nic insynuować. Uczniowie szkół z ankiety widocznie też tak stwierdzili." - twierdzi LordKaftan.

Pragnę zauważyć, że jeśli zapytam, czy ktokolwiek z pewnej stuosobowej grupy jest homoseksualistą, to odpowiedź twierdząca niczego nie insynuuje - bo komu? Jest na odwrót: to odpowiedź przecząca insynuuje każdemu z osobna brak homoseksualizmu! Co innego oczywiście, gdyby ankieta prosiła o wskazanie osób homoseksualnych...

"Nawiasem mówiąc-szansa 1:450 nie jest dla mnie czymś nieprawdopodobnym. Powiedziałbym nawet, że jest to coś w miarę częstego." - pisze ten sam Bojownik. Jasne, jeśli mam tak wyważoną monetę, że orzeł wypada z szansą 1:450, a reszka z szansą 449:450 i będę nią bez przerwy rzucał, to orły będą wypadać "w miarę często" - ale czy to jest powód, żeby w jakimkolwiek momencie na pytanie "czy Twoim zdaniem teraz wypadnie orzeł" odpowiedzieć twierdząco??

"A na poważnie, wątpię że znajomość tej statystyki, a raczej jej brak może w jakikolwiek sposób wpłynąć na dalszy rozwój ucznia. A skoro nie ma wpływu nie jest tak ważna jak twierdzisz." - twierdzi mmbad. Porównałem tę statystykę do daty bitwy pod Cedynią i stwierdziłem, że jest przynajmniej tak samo ważna. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, proszę podać jeden powód, dla którego w praktyce życiowej lub w rozwoju ucznia informacja, kiedy była bitwa pod Cedynią jest ważniejsza, niż informacja, jaki odsetek społeczeństwa stanowią homoseksualiści.

Z długiego komentarza Mistrzyni_Gry w notce "Prawo i Chiny" odniosę się do: "Jak się ma do tego prawo nakazujące żonie posłuszeństwo wobec męża i pozwalające mu biciem to posłuszeństwo wymusić? Dodam, że to prawo w pewnych krajach lub chociaż plemionach nadal obowiązuje."

Jeśli to jest pozwolenie, to można podyskutować. Oczywiście zaczynając dyskusję od pytania: jaki dylemat więźnia ten przepis rozwiązuje (bo moim zdaniem zarówno on, jak i hipotetyczny nakaz bicia żon tylko tworzy nowy dylemat więźnia). Jeśli zaś nakaz, to to nie ma sensu, bo dlaczego żona miałaby być posłuszna mężowi wiedząc, że on i tak ją pobije?

"Proponujesz podzielić Polskę na 200tys regionów-tak, żeby w każdym regionie wypadek zdarzał się mniej niz raz na rok. Dokładnie to byłby jeden wypadek na 4 lata i to miałoby uzasadniać brak obowiązkowego OC.
Zapomniałeś jednak o uwzględnieniu skali. Skoro redukujesz państwo 200tys razy, to zredukuj także liczbę wypadków 200tys razy. Wielokrotnie wspominałeś o konsekwencji-i Ty bądż konsekwentny. W takim przypadku, aby znieść obowiązkowe OC musiałoby zostać spełnione idiotyczne kryterium 1 wypadek/800tys lat.
" - pisze LordKaftan w odniesieniu do moich propozycji.

Jeśli te Monaka są niezależne, to po co mam myśleć o skali? Postawmy się w położeniu takiego Monaka, które może pomyśleć na przykład tak: "Po co każdy w naszym państwie ma być obowiązkowo ubezpieczony od wypadku na drodze, skoro wypadek zdarza się raz na cztery lata i generuje koszty rzędu kilkunastu tysięcy złotych? Weźmy taką (po podziale już byłą) Polskę: tam kilka razy w roku jakiś żartowniś dzwonił z alarmem bombowym i generował koszty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, a czy ktokolwiek się tam ubezpieczał od kosztów akcji ratowniczej wywołanej fałszywym alarmem bombowym, nie mówiąc już o przymusie takiego ubezpieczenia?". A drugie, trzecie, ..., i dwustutysięczne Monako może rozumować dokładnie tak samo. A gdyby któreś Monako akurat trafiło na obszar, na którym jeden wypadek drogowy przypada na dwa alarmy bombowe - to co wtedy?

Jedyny błąd, jaki popełniłem, nie tkwił w rozumowaniu, tylko w liczbach. Przyjąłem, że Monako ma 1,5 km˛, a dowiedziałem się, że ma 1,95 km˛ - więc byłoby ich "zaledwie" 150.000 z niedużym okładem. Równie dobrze mogłem jednak napisać o 700.000 Watykanach...

A przy okazji: proszę sprawdzić, czy ktokolwiek w ogóle zechce Państwa ubezpieczyć od nieodpowiedzialnego bawienia się przez Państwa aparatem telefonicznym. To co się aż tak zmienia, gdy zamiast aparatu jest samochód?

Nathell zarzuca mi:
"(...) kiedy ktoś zadaje Ci pytanie: "załóżmy, że znajdujesz się w sytuacji takiej a takiej i masz do wyboru następujące opcje: a), b), c). co wybierasz?", to proponuje Ci pewną grę, polegającą na bezwarunkowym postawieniu się w danej sytuacji i dokonaniu wyboru. Możesz takiej gry nie podjąć (i uzasadnić) -- albo możesz ją podjąć.
W tym drugim przypadku masz **tylko cztery** możliwości **jasnej** odpowiedzi na postawione pytanie: "wybieram opcję a), bo [uzasadnienie]", "wybieram opcję b), bo [uzasadnienie]", "wybieram opcję c), bo [uzasadnienie]", albo "nie wybieram żadnej opcji, zamiast tego mam inną propozycję (której -- jak mi się zdaje -- nie przewidział autor pytania), bo [uzasadnienie]". **KAŻDA** inna odpowiedż jest niejasna. W szczególności niejasna jest odpowiedż w stylu "FOOFOOFOO wybieram opcję a/b/c, bo cośtam BARBARBAR", i to niezależnie od zawartości napisów FOO i BAR (nawet wtedy, kiedy zawierają one ciekawe i godne uwagi przemyślenia), przy czym klarowność odpowiedzi jest odwrotnie proporcjonalna do sumy długości napisów FOO i BAR.
"

Z czego by wynikało, że jeśli ktoś zada mi dwa pytania, a ja odpowiem na nie w jednej wypowiedzi, to na żadne z nich nie da się odpowiedzieć jasno, bo pierwsza odpowiedź będzie "FOOFOOFOO" drugiej odpowiedzi, a druga będzie "BARBARBAR" pierwszej. To co to będzie, jak w kolejnej (jednej) "skrzynce kontaktowej" znów odpowiem na kilkanaście pytań? O rany!

jakubfk pisze:
"Zalozmy, ze jestem za wprowadzeniem zwolnienia z oc ludzi ktorzy maja od reki te 300 kpln. Tylko problem w tym, ze to by bylo martwe prawo. Bo kto przy zdrowych zmyslach chcialby sobie zamrozic na rok 300 000 zyskujac w zamian opcje nieplacenia kwoty powiedzmy 5000? Przeciez nawet jesli wrzucimy je idealnie bezpieczne konto typu emax plus (5.5% w skali roku) to zarobimy spora wielokrotnosc tej kwoty. Z litosci pomine bardziej oplacalne inwestycje."

Niedokładnie się wyraziłem, ale nie chodziło mi o milion w gotówce, tylko w majątku. Wcale te pieniądze nie muszą być zamrożone, moja propozycja dotyczyłaby również właściciela np. trzech 60-metrowych mieszkań w Warszawie z pustym kontem - w razie wypadku dwa się licytuje i po problemie...

Ale nawet zakładając, że mówimy tylko o gotówce: czy gdyby mowa była o tysiącu samochodów należących do jednej firmy mającej milion na koncie, to na pewno by się to nie opłacało?

Zaraz usłyszę, że przy tysiącu samochodów powinien być miliard... Ale się z tym nie zgodzę, bo wyszłoby na to, że gdy jadę własnym samochodem i mam milion na koncie, to obowiązek płacenia przeze mnie OC zależy od tego, czy np. mam w garażu drugi samochód!

Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem salivala, który twierdzi:
"(...) wyprodukowanie niezniszczalnego produktu obniży popyt na niego, bo skoro nikomu się nie niszczy, to nie ma powodu, by zakupić następny. Może i w przypadku rajstop miałoby to sens, ale w przypadku ubrań, nazwijmy je "wierzchnich" raczej to się nie zgadza. Zapomniałeś o jeszcze jednym bardzo ważnym czynniku, który jest obecnie chyba większym motorem do utrzymania bądż zwiększania popytu na ubrania niż tylko ich jakość. Ten motor nazywa się moda. To moda mówi, że za 2-3 miesiące trzeba kupić nowe buty, bo tamte już straciły swoją popularność. Nie ma znaczenia, że nadal są jak nowe. Kupić trzeba i już. To samo spodnie, spódniczki i wiele innych. Po prostu ubrania "ekspajrują" szybciej niż się niszczą." ale:

1. Rajstopy mogą być zarówno "spodnie" jak i "wierzchnie". Pełnią funkcję grzewczą i estetyczną, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by pełniły tylko jedną z nich.
2. Nawet rajstopy "wierzchnie" nie stają się niemodne po 2-3 miesiącach. O ile wiem, raczej po kilkudziesięciu latach i co prawda są mody sezonowe, ale to nie oznacza, że rajstopy modne w zeszłym roku nie będą modne za lat 5. W tym sensie niezniszczalność może generować brak popytu.
3. Nawet gdyby stawały się niemodne po 2-3 miesiącach, to z tego, co pisały Bojowniczki, wnoszę, iż nie wytrzymują one takiego okresu eksploatacji.
4. A w ogóle co za różnica, po jakim czasie staną się niemodne? Wszyscy mogą wiedzieć, że coś będzie niemodne już jutro, ale czy to jest powód, żeby celowo produkować badziewie, które pojutrze będzie się nadawało tylko na śmietnik? Zwłaszcza podnosząc przy tym koszty?!
 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi