< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

O szacunku dla prawa po raz ostatni

23 kwiecień 2008 ·
To oczywiście moja wina, że dyskusja tak się przeciągnęła na temat, na który - wydawałoby się - "ileż można" dyskutować. Moja, bo myśli, które od jakiegoś czasu kołatały mi się po łepetynie, dopiero dziś dały się zwerbalizować. Oto i one:

Jest rzeczą oczywistą, że nawet jeśli sensownie duże państwo uchwali milion przepisów mówiących "nie wolno kraść", to będzie w nim pewna niepusta grupa obywateli, którzy będą kradli. O zamknięciu prewencyjnie wszystkich w klatkach nie ma co dyskutować, bo jest to po prostu niemożliwe (kto zamknie ostatnią klatkę i dlaczego miałby to robić?). Nonsensem jest też twierdzenie, że wydanie milion pierwszego przepisu "nie wolno kraść" zmieni sytuację. Trzeba się pogodzić z tym, że będą istnieli obywatele nieprzestrzegający prawa, niezależnie od jego obiektywnej jakości.

Sensowny pomysł nie polega na wydaniu miliona takich przepisów, z których każdy będzie martwy. Wystarczy jeden żywy, a w tym celu trzeba dosztukować drugi. Na przykład: "jeśli ukradniesz, będziesz siedział", albo: "jeśli ukradniesz, odrąbiemy ci rękę". Państwa najczęściej właśnie tak robią: uchwalają jeden przepis i drugi do pary. Ten drugi przepis to jest zobowiązanie państwa wobec społeczeństwa i to, czego się domagam pisząc o szacunku dla prawa, to żeby państwo bezwzględnie wywiązywało się ze swoich zobowiązań tego typu.

Natomiast państwo często ma taki zapis, ale gdy przyjdzie co do czego, to zaczyna się zastanawiać. Bo Kowalski niby ukradł Wiśniewskiemu, ale gdyby nie ukradł, to umarłby z głodu, a Wiśniewski co najwyżej nie kupi sobie piwa. Państwo może uważać, że taka kradzież jest słuszna - tylko niech wówczas jasno powie: jeśli ukradniesz, będziesz siedział, chyba że ukradniesz tylko po to, żeby nie umrzeć z głodu, a okradziony jest wystarczająco bogaty, by mógł sobie na to pozwolić - i będzie po problemie! Natomiast niech nie będzie tak, że państwo pisze jedno - a robi drugie!

Zwłaszcza, że to państwo dyktuje prawo. Jeśli obywatel nie respektuje ograniczeń, które mu narzucono, można to jeszcze zrozumieć. Jeśli państwo nie respektuje ograniczeń, które samo narzuca i które w każdej chwili może zmienić, to się robi naprawdę niebezpiecznie. Dlatego państwo musi tych ograniczeń się trzymać, niezależnie od tego, ilu i których obywateli w konkretnym przypadku zgłasza votum separatum.

Na początku myślałem, że zarzut Mistrzyni_Gry, jakobym nie odpowiedział jasno na pytanie, to zwykłe przeoczenie. Po komentarzach pod notką "Prawo i Chiny" stwierdzam, że raczej pomieszanie manipulacji i nieporozumienia. Manipulacja polega na tym, że Mistrzyni_Gry twierdzi (niesłusznie zresztą), iż moja odpowiedź nie jest pełna, natomiast zupełnie przemilcza ten fakt mówiąc, iż nie udzieliłem jej wcale. Nieporozumienie polega na twierdzeniu, że odpowiedź nie jest pełna.

Otóż "warunki", jakie postawiłem, brzmiały mniej więcej tak: "jeśli rzeczywiście nagle znajduję się w sytuacji opisanej w pytaniu, które mi zadano, to..." - i nie są ani na jotę różne od warunków, jakie dostałem w pytaniu! I na to odpowiedziałem, że nie respektowałbym nakazu z pełną świadomością, że państwo by mnie za to ukarało (choć kto wie, w warunkach Mistrzyni_Gry stoi jedynie zakaz, a nie kara...) Natomiast faktycznie, nie odpowiedziałem wprost, co bym zrobił, gdyby takiego nakazu na mnie w żaden legalny sposób nie nałożono - a czy ktokolwiek o to pytał??
 

1 komentarz
nathell
Nathell - Superbojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
Bo nie odpowiedziałeś jasno. Odpowiedziałeś, to prawda; co więcej, odpowiedziałeś w pełni -- ale nie odpowiedziałeś jasno (a to nie to samo).

Mam na myśli to, że kiedy ktoś zadaje Ci pytanie: "załóżmy, że znajdujesz się w sytuacji takiej a takiej i masz do wyboru następujące opcje: a), b), c). co wybierasz?", to proponuje Ci pewną grę, polegającą na bezwarunkowym postawieniu się w danej sytuacji i dokonaniu wyboru. Możesz takiej gry nie podjąć (i uzasadnić) -- albo możesz ją podjąć.

W tym drugim przypadku masz **tylko cztery** możliwości **jasnej** odpowiedzi na postawione pytanie: "wybieram opcję a), bo [uzasadnienie]", "wybieram opcję b), bo [uzasadnienie]", "wybieram opcję c), bo [uzasadnienie]", albo "nie wybieram żadnej opcji, zamiast tego mam inną propozycję (której -- jak mi się zdaje -- nie przewidział autor pytania), bo [uzasadnienie]". **KAŻDA** inna odpowiedż jest niejasna. W szczególności niejasna jest odpowiedż w stylu "FOOFOOFOO wybieram opcję a/b/c, bo cośtam BARBARBAR", i to niezależnie od zawartości napisów FOO i BAR (nawet wtedy, kiedy zawierają one ciekawe i godne uwagi przemyślenia), przy czym klarowność odpowiedzi jest odwrotnie proporcjonalna do sumy długości napisów FOO i BAR.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi