Dziś święto Ludzi Pracy, czyli dzień w którym jak zwykle oddają się oni konsumpcji wyprodukowanych dóbr i - jak na czwartek niezwykle - nie oddają się oni ich produkcji. Ja akurat jestem na urlopie, prawdopodobnie po raz kolejny ogrywany w szachy, ale jest to dobry moment, by wyjaśnić, jak rozumiem rozróżnienie: czym jest socjal, a czym socjalizm.
Socjal to jakakolwiek forma pomocy drugiemu człowiekowi, która nie jest uwarunkowana tym, by ów człowiek zapracował na tę pomoc produkcją dóbr. Na przykład gdy daję żebrakowi monetę, to jest socjal. Podobnie gdy rodzic daje dziecku jeść. Sytuacji takich w życiu codziennym jest mnóstwo. Najważniejsze jest jedno:
socjal to nic złego!
Co innego socjalizm. Jest to ustrój, w którym socjal świadczony jest przez państwo. Ponieważ państwo niczego nie wytwarza, jest to
de facto taki socjal, do którego pomagający są przymuszani, nie mając nic do gadania zarówno jeśli chodzi o formę, wysokość, jak i przeznaczenie socjalu. To
najczęściej jest złe.
Przy okazji może warto, żebym napisał, iż nie uważam, że
każda forma socjalizmu jest zła. Jestem wprawdzie liberałem, ale postępowym, a nie k****rwatywnym. Na przykład taka edukacja: uważam, że powinna być nieobowiązkowa i płatna, jednakże jeśli ktoś nie może sobie na nią pozwolić, państwo powinno ją skredytować. Ma prawo naturalnie określać zdolność kredytową, od której uzależni przyznanie kredytu lub nie, natomiast nie w oparciu o
sytuację majątkową kredytobiorcy - wtedy równie dobrze mógłby pójść do banku. W moim modelu miałoby prawo natomiast oceniać potencjalny zwrot poniesionych nakładów. W przełożeniu na polski: powodem do odmowy takiego kredytu nie powinno być to, że rodzice małego Jasia mało zarabiają, natomiast to, że mały Jaś po trzech latach nauki nie zna tabliczki mnożenia
już tak. Oczywiście należałoby później ten kredyt ściągać z biorców, zobowiązując ich do pozostania w kraju do momentu jego spłacenia.
Nie rozpisuję się dłużej, bo chodziło tylko o przykład. Generalnie państwo socjalem zajmować się nie powinno. Pomijając różne aspekty moralne jest jeden aspekt czysto matematyczny: w przypadku jakiegokolwiek socjalu istnieją jego płatnicy i jego beneficjenci (jeśli każdy wychodzi na zero, to jest to dobry powód pod każdym względem, żeby socjal zlikwidować). Socjalizm nie utrzymuje się w sytuacji skrajnej, gdy
wszyscy płatnicy wyjeżdżają z państwa, a zostają
tylko beneficjenci. Innymi słowy ludzie, którzy się na socjalizm nie zgadzają, mogą się zmówić i wygenerować sytuację, w której on upadnie. To oczywiście przypadek skrajny, ale kapitalizmu nawet taki przykład nie obala.
Skoro prywatne knajpy lepiej jeść dają, prywatne firmy robią lepsze czołgi, a prywatny audyt lepiej wykrywa nieprawidłowości niż NIK- czemu uważasz, że państwo przyzna te kredyty celniej niż prywatne banki?
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą