Po mojej notce, w której napomknąłem o tym, czym się kierowałbym odpowiadając na pytanie "jaką część socjalu państwo powinno zostawić", dostałem pytanie tak dziwne, że na początku powątpiewałem, by można je było zadać na serio. A jednak. Brzmi ono: "dlaczego zwykły ludzki pech powinien być rekompensowany jedynie w części?"
Na początku przychodziły mi do głowy same praktyczne ekonomiczne powody. Ot, załóżmy Iksiński zacznie twierdzić, że
pechowo urodził się bardzo leniwy i dlatego wytwarza mniej dóbr, niż fizycznie mógłby bez uszczerbku na zdrowiu. Będzie się domagał socjalnego wyrównania, i oczywiście w wyidealizowanym socjalistycznym kraju je dostanie.
A Ygrekowski to podchwyci i za dwadzieścia lat syn Ygrekowskiego swojego pecha zwali już nawet nie na urodzenie, tylko na wychowanie. Mam
pecha być wychowany na lenia, więc nie mogę pracować - powie Ygrekowski.
No dobra, bajdurzę. A skoro to bajka, to powinno zwyciężyć dobro, więc dopisuję zakończenie: przez te dwadzieścia lat ustrój zmienił się na kapitalistyczny i Ygrekowski, zaciskając zęby, pracuje ciężko, tym ciężej, że nigdy nie próbował.
Za jakiś czas natomiast przyszło mi do głowy, że byłoby fajnie wydzielić jakiś mały kraik, gdzie Autor owego pytania mógłby wprowadzać socjalizm. Z przyjemnością popatrzyłbym, jak wyglądałaby ustawa, którą on by oczywiście napisał, wyrównująca następujące fakty:
1. Niektórzy ludzie mają szczęście w miłości, inni zaś go nie mają.
2. Niektórzy ludzie bez żadnej własnej zasługi cieszą się dużo lepszym zdrowiem niż inni.
3. Niektórzy ludzie żyją niesprawiedliwie długo, a inni niesprawiedliwie krótko.
Oczywiście takie państwo nie powstanie, więc na projekty odpowiednich ustaw czekam w komentarzach. Ach, byłbym zapomniał: wydatnie jestem zainteresowany, co powinienem dostać w zamian za to, że potrzebuję minimum 9 godzin snu na dobę, żeby jako tako funkcjonować - a to zostawia mi na zarabianie raptem 15 godzin. Znam śpiących po 6 godzin, ci mają o 20% większe możliwości zarobkowe, a to przecież nie moja wina!
A na zakończenie dowcip, jaki mi wczoraj sprzedał znajomy na gadu-gadu:
- Czy garbaty może zbudować socjalizm?
- Nie, socjalizm budują miliony prostych ludzi.
A poważnie: to nie pech powinien być rekompensowany przez socjal, tylko jego efekty. I też nie wszystkie, ale tylko takie, które uniemożliwiają danej osobie zapewnienie sobie własnymi siłami funkcjonowania na jako-takim poziomie.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą