< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Kobiety w pracy. Jeśli już musimy w tej kwestii mieć socjal...

15 maj 2008 ·
(Najpierw uwagi wynikające ze względnej trudności ze zrozumieniem słowa "jeśli". 1. Nie twierdzę, że socjal mieć musimy, i proszę mi tego w usta ani w klawiaturę nie wkładać. 2. To, że musimy, jest założeniem na potrzeby tej notki. 3. Jutro notka z założeniem przeciwnym. 4. Proszę w komentarzach do żadnej z tych notek nie podważać jej założenia, tylko po prostu komentować od razu właściwą. Jeśli ktoś uzna, że taki komentarz jest niemożliwy w stosunku do dzisiejszej notki, bardzo proszę o wstrzymanie się z komentarzem do momentu pojawienia się zapowiedzianej notki dualnej).

... to chociaż róbmy to z głową. Albo z pół-głową - to dla tych, którzy uważają, że z głową nie da się mieć żadnego socjalu.

Generalnie rzecz biorąc przedsiębiorstwo i przedsiębiorca to podmioty nastawione na zysk. Mnóstwo ludzi twierdzi, że nie powinno kogoś takiego obchodzić na przykład to, czy zatrudniona przez niego pracownica ma zamiar zaciążyć, czy nie. Tymczasem przy nastawieniu na zysk prawda jest nieco inna, bardzo prozaiczna i - jak sądzę - banalna do pojęcia.

Przedsiębiorcy nie powinny obchodzić te i tylko te rzeczy, które nie mają żadnego wpływu na jego zysk. Lub straty.

Dobry przedsiębiorca działa właśnie tak. Co oznacza na przykład, że nie powinny istnieć sytuacje, w których błogosławiony stan którejś z jego pracownic ma jakikolwiek wpływ na zawartość jego portfela. Jeśli będzie miał niekorzystny, to po prostu nie będzie chciał takich zatrudniać. Jeśli korzystny, to nie będzie chciał zatrudniać kogokolwiek innego. Jak pogodzić to z ochroną ciężarnych i młodych matek? Oto propozycja, nie wiem zresztą, czy gdzieś nie wdrożona (obstawiałbym Szwecję, propozycja to dość skandynawski sposób myślenia).

1. Obniżamy składki na ZUS, chorobowe, zdrowotne, etc., które są obecnie.
2. W zamian za to obciążamy przedsiębiorców dodatkową składką, której wielkość zależy wyłącznie od wielkości zatrudnienia w firmie (nie zależy ani od proporcji kobiet do mężczyzn, ani od wysokości płac). Jest to tak zwana "składka ciążowa".
3. Przedsiębiorca zatrudnia kogo chce i za ile się z nim umówi. Nikt nie ma prawa interweniować w imię równości płac, równości zatrudnienia płci, etc.
4. Ustala się wymiar podstawowy zapomogi ciążowej. Jest to wysokość świadczenia, jakie miesięcznie ze składek ciążowych wszystkich przedsiębiorców wypłaca się kobiecie ciężarnej lub młodej matce, jeśli z powodu ciąży lub urodzenia jest niezdolna do pracy w 100%. Jeśli jest niezdolna np. w 80%, wypłaca się 80% tego świadczenia. O jego wymiarze decyduje średnia głosu trzech lekarzy, z czego jeden jest wybrany przez matkę, jeden wytypowany przez państwo i jeden wybrany przez ogranizację zrzeszającą przedsiębiorców.
5. Świadczenie to nie zależy od tego, czy kobieta jest gdziekolwiek zatrudniona, ani od tego, ile zarabia. O ile widzę przyczyny, dla których pracująca programistka dostaje za swoją pracę więcej pieniędzy, niż pracująca sprzątaczka, o tyle nie widzę przyczyny analogicznego zróżnicowania, jeśli obie leżą. Brak zróżnicowania uniemożliwia zaś machinacje typu: zatrudnienie własnej żony z jakąś horrendalną pensją na jeden dzień.
6. Jeśli mamy do czynienia z chwilowym nadmiarem pieniędzy w worze ze świadczeniami ciążowymi (związanym na przykład z jakąś niegroźną, ale odczuwalną epidemią), pieniądze te czekają, aż będą potrzebne. Jeśli zaś nadmiar jest długotrwały, świadczy to o błędnym skalkulowaniu stawki. Nadmiarowe pieniądze powinny zostać wówczas zwrócone przedsiębiorcom, którzy je wpłacili.
7. Jeśli kobieta przestanie z w/w powodów świadczyć pracę dla przedsiębiorcy, u którego była zatrudniona krócej niż 3 miesiące, przedsiębiorca otrzymuje z worka zwrot nakładów poniesionych na wyszkolenie pracownicy.
8. Pod żadnym pozorem nie wolno wydawać nadmiarowych pieniędzy z tego worka na załatanie innych potrzeb, na przykład na geriatrię. Nawet jeśli miałoby to być jedyne źródło. Publiczną propozycję takiego wykorzystania należy karać, a wysokość i dolegliwość kary powinna być wprost proporcjonalna do realnej władzy, jaką ma w ręku pomysłodawca.

W tym momencie otrzymujemy sytuację, w której z punktu widzenia przedsiębiorcy, jeśli chodzi o obowiązek świadczeń socjalnych, jest zupełnie wszystko jedno, czy ciężarną, przyszłą ciężarną, czy młodą matkę zatrudni on, czy konkurent. A także, czy w ogóle zostanie zatrudniona. Może więc kierować się tym, czym w zdrowej sytuacji kierować się powinien: jakoś tam wyliczoną relacją cena-jakość. I po prostu zatrudniać najlepszych czy najtańszych pracowników.

A co jeśli jest mizoginem i nie zatrudni kobiety mimo, że jest obiektywnie lepsza pod każdym względem od faceta, którego weźmie? Wówczas kobietę szybko zatrudni konkurent, który nie ma uprzedzeń. W warunkach wolnego rynku nieuprzedzony przedsiębiorca zawsze wygra z uprzedzonym!

Powtórzmy. W warunkach socjalu dla ciężarnych i młodych matek jest z grubsza wszystko jedno, jak bardzo będzie się im pomagać, ile czasu potrwa płatny urlop macierzyński, etc. Ważne jest natomiast to, żeby tych kosztów nie ponosił bezpośrednio przedsiebiorca taką kobietę zatrudniający, bo wówczas pracodawcy będą traktować kobiety jak zgniłe jaja, które z lubością podrzuca się konkurencji. Tyle tylko, że żaden rozsądny konkurent takiego jaja sobie wcisnąć nie da.

Natomiast w sytuacji, w której z punktu widzenia portfela przedsiębiorcy nie będzie różnicy, kto - i czy ktokolwiek w ogóle - zatrudni kobietę ciężarną, ochrona ma szanse być realna.



Po napisaniu tej notki, ale przed jej upublicznieniem, dyskutowałem chwilę o temacie i zadano mi dwa pytania, które - jak podejrzewam - mogą paść jeszcze niejednokrotnie. Odpowiadam więc na oba:

1. W jaki sposób system chroni kobiety przed zarabianiem mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach?

W taki, że z punktu widzenia pracodawcy istotne jest, żeby zapłacić jak najmniej (superbrutto) za taki sam efekt. A w przypadku braku efektu, za rzeczywiście przepracowaną dla niego godzinę, a nie na przykład przeleżaną. Model zaś znosi większość powodów, dla których do tej pory pracodawca ze złotówki superbrutto wydanej na pracownicę w wieku rębnym ma statystycznie mniej pozytywnych efektów, niż z tej samej złotówki wydanej na mężczyznę. Gwarancji żadnej nie ma, bo zakłada to racjonalność przedsiębiorców. Ale oni naprawdę umieją liczyć!

2. A co jeśli wszyscy się zmówią, żeby kobiet nie zatrudniać?

Ciekawa teoria spiskowa. Odpowiedzi jest kilka.
1. Nawet jeśli się zmówią, w żaden sposób nie pogarsza to sytuacji ciężarnych kobiet, które dostają świadczenia niezależnie od tego, czy są zatrudnione.
2. Nie zmówią się. Dlaczego ktoś miałby podpisywać umowę, że nie zatrudni lepszego pracownika?
3. Jeśli okaże się, że nie zatrudniają kobiet, i tak nie świadczy to o zmowie, ani o nieuzasadnionej dyskryminacji? Analogiczna sytuacja: w NBA prawie nie ma zawodników niższych niż 160 cm. Czy to zmowa klubów? Dyskryminacja niskich? Napisać, że pracodawcy doszli do wniosku, iż niscy po prostu do gry w kosza się nie nadają, byłoby przy tej analogii nietaktem, ale może... naprawdę doszli do takiego wniosku? I co, zakazać im tego, bo przecież nikt nie ma wpływu na to, czy jest niski?
4. A w ogóle taka zmowa byłaby niekorzystna dla wszystkich przedsiębiorców, bo zwiększyłaby liczbę wypoczętych, niezmęczonych pracą kobiet, które statystycznie są bardziej chętne do seksu, niż te zmęczone. Więc i dzieci, i potrzeb w worku ciążowym zrobiłoby się nagle więcej.
 

1 komentarz
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Lobo_12 - Bojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
hmmm... kandydujesz może gdzieś do władzy? przydałoby się odrobina rozsądku i zdrowego podejścia na "górze" :)

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi