< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Kardiologia bloga

19 maj 2008 ·
Już bodaj ze dwadzieścia osób czytających mój blog zwróciła się do mnie, żebym zaczął myśleć mniej rozsądkiem, a bardziej sercem. Postulat jest jak najbardziej słuszny, jednakże sprawa wymaga dokładniejszego wyjaśnienia. Wyjaśniam więc, na początku w punktach.

1. Aby postulat miał jakikolwiek sens, należy przyjąć, że zdarza się, iż decyzja podjęta sercem nie zostałaby podjęta samym rozsądkiem. Innymi słowy niekiedy podejmuje się sercem decyzje nierozsądne. To nie jest nic złego, ale warto o tym cały czas pamiętać.

2. Jestem jak najbardziej za tym, żeby ludzie myśleli sercem, nawet gdyby to miało być nierozsądne. Nawet w skrajnym przypadku, w którym wszyscy myśleliby sercem prawie zawsze, nie byłoby źle. Ale nie wtedy, gdy decydują o obciążeniach nakładanych na innych ludzi!

3. Przykład dla tych, którym się chce czytać.
Dobrze: Jestem programistą. Firma, w której pracuję, ma zlecenie na wykonanie strony dla organizacji charytatywnej i zlecenie to przekazuje mnie. Ja proszę szefa, żeby nie płacił mi za robotę, a zaoszczędzoną kwotę brutto odjął od ceny strony. Jeśli się nie zgodzi, sam zainkasowane pieniądze wpłacam na rzecz tej organizacji, tyle że wówczas organizacja oszczędza jedynie mój zarobek netto. Natomiast nie obchodzi mnie, czy szef spuścił z ceny choćby grosz więcej, niż zaoszczędził na mnie.
Źle: Jestem programistą. Firma, w której pracuję, ma zlecenie na wykonanie strony dla organizacji charytatywnej i zlecenie to przekazuje mnie. Ja żądam od szefa, żeby spuścił z ceny. Jestem w stanie nawet zrezygnować z części swoich zarobków, acz dużo mniejszej, niż upust, którego się dla organizacji domagam. Szef oczywiście ma moje żądanie głęboko w nosie, więc namawiam do buntu innych pracowników, próbujemy przegłosować (sic!) szefa, i wymusić na nim niekorzystne rozporządzenie jego pieniędzmi (a propos - nie ma na to paragrafu w kodeksie karnym?). Organizacja charytatywna z powodu niesnasek w naszej firmie dostaje stronę z opóźnieniem, gorzej zrobioną, i pewnie niewiele tańszą niż w pierwotnym założeniu. Już wolałaby zapłacić pierwotną cenę za lepszą jakość, ale jest za późno.

4. Przykład dla tych, którym się nie chce czytać
Dobrze: Proszę bardzo, już wstaję, pani sobie usiądzie.
Źle: Proszę bardzo, dziecko obok już wstaje, pani sobie usiądzie. Na co jeszcze czekasz, gówniarzu?!

5. Z przykładu 4. nie wynika, że nie należy dzieci uczyć ustępowania starszym. Należy ich uczyć, że widząc starszą osobę powinny same podejmować decyzję o wstaniu. Nie należy ich uczyć, że mają wstawać pod dyktando kogoś obok (kto zresztą często w opisanej sytuacji sam siedzi i zmieniać status quo nie zamierza).

6. Polityk, jak sama nazwa wskazuje, "wielu tyka". A konkretnie jego decyzje dotyczą wielu ludzi, w tym niektórych obciążają. Z tego względu nie tylko powinien kierować się rozumem: on w pracy nie powinien kierować się sercem, chyba że w ostateczności. Mając do wyboru jedną z dziesięciu decyzyj rozumem podejmuje jedną. Są dwie możliwości. Albo sercem podjąłby tę samą i wówczas nie ma sensu tracić czasu na pytanie serca o zdanie. Albo sercem podjąłby inną i wówczas byłaby ona nierozsądna. A co jeśli rozsądek podpowiada na przykład cztery z dziesięciu decyzyj jako najrozsądniejsze i wzajemnie równoważne? Wtedy jest ta ostateczność: jak najbardziej można pytać serce o zdanie. Ale serce powinno mieć wybór tylko spośród tych czterech, a nie wszystkich dziesięciu możliwości!
Ja politykiem nie jestem, ale w blogu piszę, jak wyobrażam sobie działanie państwa. Z punktu widzenia kardiologii myślenia nie ma żadnej różnicy!

7. Nie oznacza to, że państwo ma nie opodatkowywać obywateli na rzecz socjalu. Oznacza to tylko tyle, że ten socjal powinien być liczony rozsądkiem, a nie sercem. I powinien występować tylko wtedy, gdy jego zastosowanie jest ekonomicznie uzasadnione z punktu widzenia państwa jako całości, a dodatkowo rozwiązuje on dylemat więźnia albo sytuację, w której nie istnieje mechanizm wykluczenia.

8. Zaproponowany przeze mnie niedawno socjal na edukację (nieobowiązkowa, płatna, zawsze kredytowana przez państwo jeśli kogoś chwilowo nie stać) nie miał być odruchem dobrego serca tylko interesem ekonomicznym. Żeby później wystarczyło mniej policji. Notabene: nie upieram się, że cała kasa na ten socjal musi iść z podaktów, może iść np. z obligacji.

9. Z podobnych powodów mógłbym poprzeć socjal polegający na przykład na dbaniu przez państwo o pszczoły, nawet jeśli są niczyje, bo gdy ich zabraknie krach polegający na braku roślin dotknie wszystkich. Z drugiej strony trudno zmusić pszczoły do zapylania tylko konkretnych instancyj roślin, dlatego nikomu może się nie opłacać samemu na nie płacić, a mechanizmu wykluczenia też nie widać.

10. Nie jestem natomiast za darmowymi i obowiązkowymi szczepieniami. Albo ktoś się zaszczepi, albo nie. Oczywiście, istnieje argument, że jeśli niezaszczepiony zachoruje, to będzie zarażać dalej - ale tylko niezaszczepionych! Mamy mechanizm wykluczenia, a przy braku państwowej służby zdrowia (co też postuluję) nie mamy dylematu więźnia.

11. Wyobraźmy sobie, że Kowalski ma nadzwyczajny talent do mnożenia pieniędzy. Jego średnia stopa zwrotu to 300% rocznie podczas, gdy normalnie zwykle udaje się 10%. Oprócz tego jest bardzo bogaty. Mamy do dyspozycji 100 milionów złotych z przeznaczeniem na socjal. Zgłasza się Kowalski i deklaruje, że jeśli otrzyma te 100 milionów, to za rok zwróci 200 milionów z przeznaczeniem na tenże socjal. Znając Kowalskiego wiemy, że prawdopodobnie ze 100 milionów zrobi 300 milionów, z czego 100 milionów trafi do jego kieszeni. Ale nawet jeśli nie, jest na tyle bogaty, że o odbiór 200 milionów za rok się nie boimy. Mam parę pytań:
a) jaką decyzję podejmujemy rozsądkiem?
b) jaką decyzję podejmujemy sercem?
c) czy jeśli w przypadku a) lub b) jest to decyzja "dajemy Kowalskiemu rok", to należy później dać mu kolejny rok na kolejne podwojenie? Jeśli tak, to ile razy należy ten krok powtórzyć? Zakładamy, że Kowalski rokrocznie zgadza się tylko na podwajanie wszystkiego albo niczego.

To tyle punktów.
Wohin napisał (nawet dwa razy):
"w kwestii konieczności finansowania przez państwo edukacji ludzi ubogich: MIT amerykańska prywatna uczelnia przeznacza co roku 8mln dolarów na stypendia dla zagranicznej młodzieży - średnio 30 000 co roku na jednego. na tej samej uczelni działa multum prywatnych sponsorów dającym granty zdolnej młodzieży(np. stowarzyszenie polek w Massachusetts przyznaje stypendia zdolnym dziewczyną polskiego pochodzenia). osoba prywatna dużo lepiej przeznaczy swoje środki na filantropie niż państwo - także na pomoc ubogiej młodzieży - po prostu rozliczają z tej pomocy. jeśli istnieje społeczna konieczność pomocy ludziom chcącym się uczyć - niech społeczeństwo samo się organizuje i pomaga. państwowa pomoc w większości przypadków zostaje zmarnowana - wiesz ile uczy się większość z 2 mln studentów w Polsce? jeśli rocznie cudza edukacja kosztuje cię 500zł, to naprawdę dobrze jest wykorzystane pewnie około 50."

Moim zdaniem dobrze wykorzystane jet bliżej 5 niż 50 zł, ale to jest mało ważne. Wohin zwrócił mi natomiast uwagę na inną rzecz. Jeśli mam wybór między dwiema organizacjami prowadzącymi akcje dobroczynne, to chętniej przyłączę się do akcji organizowanej przez ogranizację nastawioną na zysk. Bo taka organizacja lepiej zadba o to, by jej działania były efektywne. A po efektywności akcji (mierzonej choćby tym, ile procent datków trafiło rzeczywiście do beneficjentów akcji, a ile utonęło po drodze w biurokracji) mogę ocenić efektywność firmy jako potencjalnego partnera handlowego, choćby partnerstwo ograniczało się do zakupu u nich paczki zapałek.

Niedawno trafił mi pod nos rachunek, z którego wynikało, że przy jakimś tam zleceniu zapłaciłem 420 złotych podatku. Prawdopodobnie ok. 400 złotych z tego utonęło w biurokracji, ok. 20 złotych poszło na socjal, z którym się nie zgadzam, a błąd zaokrąglenia na ten, który bym wsparł. Postanowiłem sobie, że jeśli mi się kiedyś uda nieopodatkowane zlecenie, to połowę normalnej wysokości podatku sam przeznaczę na socjal, z którym się zgadzam. Drugą połowę zainwestuję, żeby zyski również przeznaczyć na ten socjal. Ale póki jestem opodatkowany z góry, raczej tego nie zrobię. Przepraszam bezdomne koty i głodujące dzieci w imieniu obowiązkowego socjalu!



Polecam poczytanie polemiki między Januszem Korwinem-Mikke a Wojciechem Wierzejskim, każdy na swoim blogu:
http://korwin-mikke.blog.onet.pl
http://wierzejski.blog.onet.pl
Jak dla mnie wszystko pięknie, ładnie, tylko jakim cudem ograniczanie spektrum wyborów, jakich może dokonać człowiek, można argumentować dążeniem do jego wolności?
Aha, przed przystąpieniem do czytania należy zadbać o colę i popcorn.
 

9 komentarzy
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KoX - Superbojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
:Dziobas

Nie zgadzam się ze zdaniem "inaczej w ogóle nie byłoby komu w tej chwili dyskutować". Żadne drzewo nie jest odporne na ogień, a lasy jakoś istnieją, choć czasem się palą. To dowodzi, że odporność nie jest konieczna.

"W momencie masowych szczepień - WSZYSCY są odporni na ospę."
Możliwe, ale akurat szczepień przeciwko ospie prawdziwej się teraz nie wykonuje (mylę się?), gdyż choroba jest uznana za pokonaną. Wystarczy, że wirus się wymknie, i pada cywilizacja. OK, to można odczytać jako argument za wprowadzeniem obowiązkowych szczepień przeciwko pokonanej chorobie, ale...

Nie jestem ekspertem, ale chyba jest możliwe, że pojawi się nowy szczep, przed którym szczepionka nie chroni (a po co niby USA i Rosja trzymają w laboratoriach resztki starego?). Populacja nieszczepiona przetrwa i to, gdyż wcześniejsze lokalne epidemie nie pozwoliły jej osiągnąć stanu (2c); szczęśliwa populacja rozrośnięta do (2c) odczuje to bardzo dotkliwie.
Po prawdzie to nie musi być ospa.
dziobas
Dziobas - Odrażający Drab   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
KoX

Analogia co najmniej kuleje. Choćby z tego powodu, że ŻADNE drzewo nie jest odporne na ogień. Na ospę i owszem - wielu ludzi - inaczej w ogóle nie byłoby komu w tej chwili dyskutować.

W momencie masowych szczepień - WSZYSCY są odporni na ospę. Na przykład. Lub inne paskudztwo. Bo do tego sprowadzają się szczepienia. To tak jak gdyby każde drzewo w lesie pokryć powłoką z azbestu. Na przykład.

Zwrócę uwagę, że opisany przez Ciebie efekt odporności na pożar można osiągnąć i bez ognia i bez azbestu - wystarczy wyrąb części drzew. Bezpieczniej i zyskowniej.

Rozważenie nasuwających się analogii pozostawiam innym...
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KoX - Superbojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
Będzie długo, ale -- mam nadzieję -- ciekawie.


Kilka lat temu czytałem bodajże w "Świecie Nauki", że wielkie pożary lasów w USA wybuchają z powodu... wcześniejszego gaszenia małych pożarów.


Rozumowanie przebiega następująco:

1) Duży las rosnący całkowicie swobodnie i nigdy niedoświadczający pożarów dąży do maksymalnego możliwego nasycenia drzewami i krzakami; w tym stanie las jest gęsty, istnieje sporo drzew wysokich.

2) Pożary się jednak zdarzają; możliwe scenariusze są następujące:

2a) Las jest mało wyrośnięty. Ogień rozprzestrzenia się z trudem (drzewa stoją nienajgęściej); rzeki, drogi i wąwozy powstrzymują go. Pożary mają charakter lokalny i szybko wygasają. W czasie pomiędzy jednym pożarem a następnym naturalny rozrost roślin kompensuje straty wynikłe z pożaru, tak że gęstość lasu jako całości rośnie pozwalając osiągnąć stan (2b).

2b) Las jest średnio wyrośnięty. Ogień rozprzestrzenia się łatwiej niż w stanie (2a); rzeki, drogi i wąwozy nadal są w stanie powstrzymać eskalację. Pożary są większe, lecz nadal mają charakter lokalny i wygasają zanim obejmą cały las. Pomiędzy jednym pożarem a następnym naturalny rozrost roślin nie nadąża z odrobieniem strat, więc gęstość lasu jako całości maleje pozwalając osiągnąć stan (2a).

2c) Las jest bardzo wyrośnięty. Ogień rozprzestrzenia się łatwo (drzewa stoją blisko siebie, część jest stara i ususzona, ogólnie jest więcej materiału palnego na jednostce powierzchni); rzeki drogi i wąwozy nie są w stanie powstrzymać eskalacji (drzewa na ich obrzeżach są wysokie, przez co płonące fragmenty z koron mogą być przeniesione przez wiatr na drugą stronę przeszkody). Pożar szybko obejmuje całość lasu i prowadzi do jego całkowitej zagłady. Stan opisany w (1) należy do (2c).

Wniosek I:
W naturze las oscyluje pomiędzy (2a) i (2b); osiągnięcie stanu (2c) jest możliwe, lecz wielce nieprawdopodobne.

Wniosek II:
Stan (2c) jest bardzo niebezpieczny dla lasu.

Wniosek III:
Swobodny pożar lasu w stanie (2b) jest zdarzeniem dobrym, gdyż nie pozwala na wejście lasu w stan (2c).


Powyższe scenariusze zostały potwierdzone obserwacją pożarów i symulacjami komputerowymi (również moimi prywatnymi). Z tych drugich wynika, że granica pomiędzy (2b) i (2c) może być bardzo ostra -- las lekko mniej gęsty spłonie tylko lokalnie, las nieco bardziej gęsty spłonie w całości.


Problem polega na tym, iż strażacy tłumili każdy pożar jak najszybciej się dało, przez co nie pozwalali lasom ze stanu (2b) powrócić do (2a); wprowadzali lasy w stan (2c). Ugaszenie nawet małego pożaru lasu w stanie (2c) jest bardzo trudne, natomiast jeśli już ogień się rozprzestrzeni, walka jest ponad siły i środki strażaków.


Analogię z ospą zbudujcie sobie sami. Ja zwracam uwagę na kilka faktów:
a) Ludzie nie są odporni na ospę.
b) Wirusy nadal istnieją; nawet jeśli zostaną zniszczone wszystkie znane próbki, niewykluczone, że odnajdą się inne; możliwe, że wirusy przybywają z kosmosu (hipoteza Hoyle'a i Wickramasinghe'a).
c) Średnia gęstość zaludnienia jest większa niż przed rokiem 1980 i nadal rośnie.
d) Trudność pokonania największych przeszkód terenowych (oceanów) przez nosiciela jest mniejsza niż przed rokiem 1980 i nadal maleje.


"Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze."
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KoX - Superbojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
Aż dziw bierze, że ludzkość przeżyła tysiące lat bez szczepień i "darmowej" opieki medycznej!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Peppone - Nowy Ruski   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
Szczepienia nie zapewniają całkowitej odporności na każdą szczepioną obowiązkowo chorobę. Zatem, im więcej niezaszczepionych, tym większa szansa, że jak się oni rozchorują, to i zaszczepiona osoba coś podłapie. Poza tym, jak ci się pochorują, to będą korzystać z socjalu, chyba, że dla takich chorych socjalu nie ma i przyjmuje się, że są ubezpieczeni, a jak nie mają kaski, to niech zdychają.

Przy okazji: ciekaw jestem Twoich poglądów na ograniczenia prędkości. Machniesz kiedyś felieton na ten temat?

Pozdrawiam, Peppone
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
LordKaftan - Superbojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
Dlatego umieściłem to w cudzysłowie ;)
dziobas
Dziobas - Odrażający Drab   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
LordKaftan

Szczepienie obywateli leży w interesie każdego obywatela. To nie socjal, to inwestycja ;)

Że powtórzę - Variola vera
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
LordKaftan - Superbojownik   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
Według mnie to właśnie Twój inny sposób myslenia sprawia, że ten blog cieszy się taką popularnością. Mogę się z Tobą niezgadzać, ale lubię czytac to, co napiszesz ;)

Co do punktu 10
Szczepienie obywateli leży w interesie państwa. Bo jak 70-80% obywateli umrze z powodu ciężkich chorób to z tego państwa zbyt wiele nie zostanie :>
Ze wszystkich "socjali" szczepienia są najbardziej potrzebne
dziobas
Dziobas - Odrażający Drab   |  rok i 10 miesięcy temu  |  
Tylko a propos punktu 10:

Variola vera czyli czarna ospa

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi