< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Tako rzecze Richard Lynn

17 czerwiec 2008 ·
Kontrowersyjny uczony, który jakiś czas temu ogłosił, iż zgodnie z wynikami jego badań kobiety są średnio mniej inteligentne od mężczyzn, parę dni temu opublikował wyniki innych swoich badań. Wynika z nich, że średnio wierzący są mniej inteligentni niż niewierzący. A co wynika z tego dla nas i co powinno dla samego Lynna?

Osobiście uważam się za człowieka wierzącego i za człowieka inteligentnego. Co więcej: każdą z tych cech uważam, nie tylko u siebie, za zaletę. Co prawda rewelacje uczonego zostały w "Rzeczpospolitej" oraz na Wirtualnej Polsce opublikowane pod tytułem "Tylko idioci wierzą w Boga", co jest sporym nadużyciem - ale mediów, a nie uczonego! To, że w mediach pracują dziennikarzyny, które nie umieją poruszać się w trudnym świecie kwantyfikatorów, i nie widzą, iż z tezy Lynna wcale nie wynika, że każdy niewierzący jest inteligentny ani to, że każdy inteligentny jest niewierzący, nie jest winą Lynna, który zresztą sam nie odmawia ani głębokiej wiary, ani wielkiego geniuszu np. Newtonowi.

Dlatego też nie czuję się obrażony tytułami gazetowymi. Mógłbym - ale zdaję sobie sprawę, że są one wynikiem nie złej woli, a nieuctwa. Natomiast sama teza uczonego nie tylko mnie nie obraża - ona mnie nobilituje! Zakładając, że jest prawdziwa, czuję się wyróżniony jako inteligent wśród wierzących oraz wyróżniony jako wierzący wśród inteligentów, a obie te cechy uważam za pozytywne. Bycie inteligentnym członkiem inteligentnej grupy to norma; bycie inteligentnym członkiem mniej inteligentnej grupy to wyróżnienie.

A teraz chciałem poruszyć szerszy temat: ogólne moje poglądy na temat głoszenia wyników takich badań. Słyszałem już opinię, że uczeni nie powinni publikować niepoprawnych politycznie wyników swoich badań. Inteligencja a wiara jeszcze jakoś w zlaicyzowanych mediach przejdzie, natomiast jeśli z badań wynika różnica inteligencji między rasami albo płciami, to należy ich wyników nie publikować. Zdecydowanie się z tym nie zgadzam! Uczony jest od tego, żeby odkrywać prawdę, i żeby publikować prawdę, a nie to, co jest politycznie poprawne. Zresztą sporo ludzi pytanych o to, czy gdyby czyjeś badania wykazały, że biali są znacznie inteligentniejsi niż Murzyni, to powinien on opublikować ich wyniki, odpowie, że oczywiście nie. Ci sami ludzie pytani, czy wyniki swoich badań, niewątpliwie niepoprawne politycznie, powinien był w swojej książce opublikować Mikołaj Kopernik, odpowiadają, że oczywiście tak.

Ja jestem natomiast zdania, że naukowiec zawsze powinien publikować wyniki swoich badań, bo od tego jest naukowcem! Zgoda: czasem może tego nie chcieć, bo na przykład ktoś, kto go opłaca, nie życzy sobie tego. Takie prawo płatnika: jeśli płacę za badania, mogę chcieć mieć wyłączność na ich wyniki i np. zarabiać na leku przeciwko rakowi miliardy tylko dzięki temu, że nikt poza mną nie umie go wyprodukować. Natomiast "poprawność polityczna" nie powinna mieć nic do rzeczy!

Naturalnie nie oznacza to, że Richard Lynn po takiej publikacji ma być nietykalny. Środowisko naukowe powinno sprawdzić, czy badania były przeprowadzone rzetelnie, co właściwie mierzono (ja na przykład czuję intuicyjnie, co ma na myśli ktoś, kto mówi, że A jest bardziej inteligentny lub bardziej wierzący niż B, ale nie wiem, co to dokładnie znaczy z naukowego punktu widzenia). A także, czy ich wyniki odpowiadają prawdzie. Natomiast tylko wtedy, gdy te badania są po prostu niewiele warte, bo zostały fuszersko przeprowadzone, Lynn powinien ponieść odpowiedzialność. Najlepiej ze strony środowiska naukowego, któremu powinno zależeć na eliminacji nierzetelnych akademików w trosce o własną wiarygodność. Natomiast przeciwny jestem blokowaniu publikowania wyników tylko dlatego, że komuś te wyniki nie pasują do światopoglądu, w myśl którego obie płci są równe, wszystkie rasy są równe, albo wierzący i niewierzący są równi na każdej możliwej płaszczyźnie.



P.S. "Angora" nr 25(940) zebrała komentarze Internautów na temat pomysłu Mirosława Orzechowskiego, aby Podolskiemu i Klose odebrać polskie obywatelstwo. Najbardziej spodobał mi się komentarz podpisany ddd: "Odebrać obywatelstwo Karolowi Wojtyle, który przez 27 lat był prezydentem Watykanu!" - mimo paru nieścisłości merytorycznych.



P.S.2 Mam dylemat. Krzychpl zapowiedział koniec czytania mojego bloga, jednocześnie dając komentarz, do którego kilku punktów wypada się ustosunkować, a o jedną rzecz całkiem serio Autora spytać. Zapowiedział też, że moje odpowiedzi Go nie interesują, więc pytania zamieszczać chyba nie ma sensu. Zastanawiam się, na ile ma sens zamieszczanie odpowiedzi. Jeśli jednak któryś Komentator myśli podobnie, co Krzychpl, ale jeszcze nie rezygnuje z czytania mojego bloga, proszę o sygnał - zadam chociaż pytanie.
 

2 komentarze
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
LordKaftan - Superbojownik   |  rok i 9 miesięcy temu  |  
Niestety poziom dziennikarstwa w Polsce jest strasznie żenujący. Z drugiej strony czego spodziewać się po ludziach, którzy piszą artykuły na temat, na który zwykle nie mają pojęcia. A potem wychodzą takie różne "kfiatki", które np. powalają przemysł drobiowy na kolana.

Co do badań naukowych-generalnie sie z Tobą zgadzam. Jednak muszą zostać spełnione dwa warunki-przedmiot badania musi być _obiektywnie_ zdefiniowany i musi istnieć _obiektywna_ metoda jego zbadania.
W przypadku inteligencji to jest niemożliwe. Na Wikipedii znalazłem 12 definicji inteligencji-w tym kilka wykluczających się. Zresztą, niech każdy spróbuje w sposób całkowicie jednoznaczny, jasny zdefiniować "inteligencje". A jak mu się uda to poproszę jeszcze o "piękno", "rozum", "miłość".
Drugi warunek-obiektywne zmierzenie przedmiotu badania w przypadku inteligencji również nie jest możliwe. Zwykle w takich testach są zadania z ciągów (geometrycznych, arytmetycznych), ciągów figur geometrycznych, testów zapamiętywania, itd. I tak matematyk szybciej poradzi sobie z ciągiem, plasty albo grafik komputerowy z figurami, a student np. prawa więcej zapamięta. Czy to oznacza, że są bardziej inteligentni? Nie. Czy oznacza to, że są bardziej predysponowani do danego zawodu? Być może. IMO są po prostu bardziej wytrenowani w tym sektorze pracy umysłowej i tyle.
Nawiasem mówiąc, moje wyniki testów inteligencji rozwiązywanych w krótkim odstępie wahały się od 90 do 144. 90 było w pierwszym teście, 144 w ostatnim. Czyli pewnie umiejętność rozwiązywania testów można sobie wytrenować. Obiektywne toto nie jest.

Reasumując-badania tak, jak najbardziej. Bezsensowne badania, badania robione tylko dla "sensacji" absolutnie.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Zink - Superbojownik   |  rok i 9 miesięcy temu  |  
Jestem zdziwiony. Na podstawie poprzednich Twoich notek i wypowiedzi na forum sądziłem, że jesteś niewierzący. Mógłbyś napisać coś więcej na ten temat (albo podać link, jeśli już pisałeś)? Chodzi mi głównie o to, czy jest to wiara w popularnym rozumieniu (w Boga), czy w jakimś innym sensie.

Co do P.S.2: w całkiem sporej części zgadzam się ze stanowiskiem Krzychpl (ale nie rezygnuję z czytania bloga :)). Chętnie przeczytałbym Twoją odpowiedż i pytanie.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi