< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Równość

28 sierpień 2008 ·
Jakiś czas temu pewien socjalista zaciekle ujadał, że moje poglądy, zwłaszcza gospodarcze, są złe, bo sprzeciwiają się ideologii równości wszystkich ludzi. Otóż, nieco przewrotnie, ale muszę stwierdzić, że ujadacz racji nie miał.

Przecież postuluję znieść podatek dochodowy i zastąpić go pogłównym. To jest właśnie równość: każdemu zabieramy po tyle samo! Socjaliści konstruują zaś systemy podatkowe dążące do tego, żeby każdemu zostawić mniej więcej tyle samo. Podatek dochodowy jest takim systemem. Wydawać by się mogło, że skoro stawki są 19, 30 i 40%, to jednak większość zostaje w kieszeni podatnika i nie mam racji, bo można byłoby dyskutować, gdyby zostawała tam mniejszość. Tyle, że w kieszeni podatnika zostaje mniejszość. Z każdej złotówki jakieś 17 groszy idzie na mnie, a 83 na różne podatki. Wynika to z faktu, że w podatku dochodowym ta sama złotówka jest opodatkowana wielokrotnie. Dyskutować można byłoby z podatkiem, który gwarantowałby, że z każdej złotówki do budżetu państwa trafi mniej niż 50 groszy po uwzględnieniu wielokrotnego opodatkowania, akcyzy, VAT-u, etc. Również w sytuacji, gdy wydam milion razy tę samą złotówkę u kumpla, który - naprzemiennie - milion razy wyda ją u mnie.

Oczywiście równość, którą ja proponuję, jest zupełnie inna od tej proponowanej przez socjalistów, ale przecież "inny nie znaczy gorszy" - nieprawdaż, Towarzysze herbu "zakaz dyskryminacji"? (Tego argumentu nie da się wykorzystać w drugą stronę przeciwko mnie - przypominam, że jestem przeciwnikiem zakazu dyskryminacji).

 

3 komentarze
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Wohin - Superbojownik   |  rok i 2 miesiące temu  |  
to przegłosujmy Warszawiaków: nacjonalizujemy wszystkie ruchomości i nie ruchomości tam, sprzedajemy i dzielimy narodowi po równo. Da się? Da! Mamy demokracje 'która nie jest doskonała, ale człowiek rozumem nie sięgnie ponad'. Państwo które nie szanuje pewny wartości (prawo nie-morderców do życia, prawo własności nie-złodziei) jest państwem nic nie wartym i niebezpiecznym! I należy je zlikwidować jak najszybciej. Pietshaq jak rozumiem apeluje o normalność, a własność państwowa nie jest normalna. Normalna własność jest wytwarzana jak np. wstaje się rano do pracy, pracuje 160 h w miesiącu i z tego spłaca samochód. To jest normalna własność. Jak se państwo samo zarobi(?!?!) to niech se państwo samo wyda i mnie nic do tego.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KoX - Superbojownik   |  rok i 2 miesiące temu  |  
Moim zdaniem Mistrzyni_Gry jawnie uznała się za państwową niewolnicę.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Mistrzyni_Gry - Bojownik   |  rok i 2 miesiące temu  |  
Mam jedno przemyślenie odnośnie własności, co do którego chętnie poznam komentarz Autora.

O ile się nie mylę, Autor twierdzi, że właściciel powinien mieć możliwie najszersze (jeśli nie pełne) prawa do swojej własności.
Rozumiem, że właścicielem nie musi być koniecznie osoba fizyczna, ale także osoba prawna. Na przykład... państwo.

Moim zdaniem określenie "właściciel" w codziennym rozumieniu tego słowa stanowi pewien skrót myślowy, a tak naprawdę jest fikcją. Cokolwiek posiadam, państwo może mi to w majestacie prawa zabrać. Wystarczy, że stosowne prawo zostanie uchwalone. Odszkodowanie? To tylko dobra wolna państwa, które uchwaliło prawa regulujące tę kwestię. Ale każde prawo może zostać zmienione.
Twierdzę, że wszystko, co "posiadam", tak naprawdę jest własnością państwa, które tylko pozwala mi tego używać, aczkolwiek w bardzo szerokim zakresie. Mój zegarek mogę zniszczyć, mogę przerobić na odważnik do wagi szalkowej, mogę nawet sprzedać innemu państwu, ale to wszystko tylko dlatego, że faktyczny jego właściciel, państwo polskie, mi na to pozwala. Gdyby pozwalać przestało i stwierdziło, że muszę ten zegarek oddać, zgodnie z prawem(stosownie zmienionym) musiałbym to zrobić lub opuścić (szybko i ukradkiem) obszar pod jurysdykcją państwa polskiego.

W świetle tego poglądu wszelkie protesty Autora co do różnych regulacji, jakie państwo polskie wprowadza dla swoich ruchomości i nieruchomości, stoją w sprzeczności z poglądami Autora na temat własności. Chyba że państwo wg Autora nie ma prawa dowolnego dysponowania swoją własnością?

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi