< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Demagogia

4 wrzesień 2008 ·
demagogia - sposób przekonywania, zdobywania wpływów i pozyskiwania zwolenników polegający na odwoływaniu się do powszechnych emocji, przesądów, oczekiwań i na pozbawionych odpowiedzialności za słowa nierealnych obietnicach, stosowany zwłaszcza w działalności politycznej.

Powyższą definicję cytuję za Wielkim Słownikiem Wyrazów Obcych PWN pod redakcją Mirosława Bańko, Warszawa 2005.

Cytuję, bo czasem oskarżany jestem o demagogię (słownik zaznacza, że jest to pejoratywne) i chciałbym sprawę wyjaśnić.

Rzeczywiście, próbuję przekonywać i pozyskiwać zwolenników. Czy zdobywać wpływy - kwestia dyskusyjna - ale załóżmy, że tak. Do tej pory się zgadza.

Odwoływanie się do powszechnych emocji - OK, rzeczywiście próbuję przekonać, że mój świat to świat oparty na sprawiedliwości, a prawo, które proponuję, jest moralne. "Sprawiedliwe", "moralne" - to słowa mające pozytywny wydźwięk i budzące pozytywne emocje. Jednak nie może być to zarzut ze strony kogokolwiek, kto twierdzi, że system, jaki sam promuje, jest sprawiedliwy i moralny, bo wówczas oponent zarzuca mi coś, co sam robi. Chyba, że jest hipokrytą, a moralność, owszem, stosuje - Kalego.

Odwoływanie się do powszechnych przesądów - bzdura. Proszę mi jakieś pokazać. Z reguły robię wręcz przeciwnie: próbuję obalać powszechne przesądy. Na przykład taki, że "demokracja to najlepszy z istniejących w historii ustrojów i koniec dyskusji". Nie nazywam przesądem twierdzenia, że jest najlepszy - ale mnóstwo ludzi uważa, że nie ma tu miejsca na jakąkolwiek dyskusję, co już uważam za przesąd i walczę z nim z całych sił.

Odwoływanie się do powszechnych oczekiwań - kolejna bzdura. Powszechnie to występuje człowiek, który chce, żeby państwo za niego decydowało w istotnych sprawach, opiekowało się nim, zapewniało mu "darmową" edukację, służbę zdrowia, i zwalniało z odpowiedzialności i konieczności podejmowania trudnych decyzji. Świata ludzi odpowiedzialnych, który promuję, a w którym na każdym kroku trzeba byłoby uważać, żeby nie spaść w przepaść, z której być może ktoś wyciągnie, a być może nie, oczekuje ludzi niewielu. Na tym blogu może nawet większość (choć wątpię), ale przyznają Państwo, że Czytelnicy tego bloga nie są grupą reprezentatywną dla Polaków. Jest wręcz przeciwnie: to socjaliści promujący "darmową" służbę zdrowia odwołują się do powszechnych oczekiwań.

Pozbawione odpowiedzialności za słowa nierealne obietnice - niczego nie mogę obiecywać, bo obiecywać zmiany może władca. Nie wiem, czy Państwo zauważyli, że ja władzy raczej nie chcę, bo to za duża odpowiedzialność - ja tylko chcę, żeby trafiła ona w ręce ludzi odpowiedzialnych i wymagających odpowiedzialności od innych. Za siebie mogę ją wziąć, za miliony - nie. Ale nawet gdybym obiecywał, to obietnice te nie są nierealne, przynajmniej w znakomitej większości. Dowód przez okazanie: prawie wszystko, co postuluję, kiedyś istniało i funkcjonowało. To, że nie ma tego teraz, nie świadczy o nierealności. Papież-Polak nadal jest realny.

Stosowanie w działalności politycznej - politykiem nie jestem i na polityka się nie nadaję, przynajmniej na polityka demokratycznego. Mnie interesuje prawda (i niektórzy Komentatorzy nie potrafią mi wybaczyć tego, że piszę prawdę na temat swoich poglądów tam, gdzie mam je kontrowersyjne, czy - zdaniem socjalistów - niemoralne; słyszałem już kiedyś "możesz mieć takie poglądy, ale nie powinieneś ich publicznie głosić"). To powoduje, że niekiedy mój adwersarz przekona mnie do słuszności swojego lub błędności mojego zdania i ja to przyznam. Tymczasem w demokracji polityk nie może przyznawać przeciwnikowi racji, nawet jeśli przeciwnik ją ma! Bo przeciwnik zaraz powie: "widzicie, przyznał mi rację w tej kwestii, więc muszę mieć rację i w pozostałych, a zrozumienie tego przez niego to tylko kwestia czasu" - i lud pójdzie za nim.

Jest jeszcze inne wyjście: że moi oponenci zarzucający mi demagogię nie uznają definicji z WSWO PWN i stosują jakąś inną. Tylko proszę to wyraźnie zaznaczyć i podać tę inną definicję, żebym wiedział, do czego się odnosić!

 

2 komentarze
dziobas
Dziobas - Odrażający Drab   |  rok i 6 miesięcy temu  |  
Jak sądzę, twoi oponenci oskarżający Cię o demagogię mają na myśli raczej potoczne znaczenie tego słowa, uwzględniające jedynie część jego zakresu.
Bo i rzeczywiście, jeśli by się odwołać choćby do Arystotelesa - "demagog" to ściśle rzecz biorąc po prostu przywódca ludu, ale zdobywający i utrzymujący to przywództwo metodami dość wątpliwymi etycznie. Żeby zacytować "Demagog przeinacza fakty, zwalcza cudze argumenty, przytaczając słowa nigdy przez przeciwnika niewypowiedziane, opisuje fałszywie wydarzenia." Popularnie mówiąc "mydli oczy".

I raczej tylko metody, a nie cele mają na myśli oponenci. Jako, że to niezobowiązujący blog, zatem takie nie-ścisłe rozumienie pojęcia, moim zdaniem, można usprawiedliwić. Szczególnie, że w polskim języku nie ma specjalnie czym go zastąpić - przynajmniej nic mi nie przychodzi do głowy.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
LordKaftan - Superbojownik   |  rok i 6 miesięcy temu  |  
"prawie wszystko, co postuluję, kiedyś istniało i funkcjonowało"

A czy zastanawiałeś się może dlaczego już tego nie ma?

Skoro Twoje rozwiązania były takie dobre to czemu z nich zrezygnowano?

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi