Jeden pomysł to obowiązek ubezpieczania się od skutków klęsk żywiołowych. Drugi to obowiązkowa rejestracja kobiet ciężarnych. Trzeci polegał na tym, żeby zakazać producentom papierosów magazynowania więcej niż dwumiesięcznej produkcji oraz jej zwiększania w okresie poprzedzającym zwyżkę akcyzy. Bo akcyzę płaci się w momencie wyprodukowania peta i "nieuczciwi" producenci naprodukowali ich jak dzicy rok temu, w efekcie do dziś są na rynku papierosy ze starą akcyzą, choć nowa - oczywiście wyższa - obowiązuje od stycznia.
Któryś z ichnich posłów bronił pomysłu tak, że chyba obciążanie akcyzą papierosów to jeden z niewielu podatków, które nie budzą kontrowersji. Otóż nie wiem, czy można to nazwać kontrowersjami, natomiast jako niepalący i wróg nikotyny oświadczam, że jakakolwiek akcyza od papierosów budzi mój zdecydowany sprzeciw! Podobnie jak każdy inny przejaw inżynierii społecznej, czyli na przykład akcyza i zróżnicowany VAT, za pomocą którego państwo pośrednio manipuluje cenami i tym samym sugeruje obywatelowi przez jego portfel, co powinien on kupować, a czego nie.
Wracając do meritum: być może żaden z tych trzech kretynizmów nie wejdzie w życie. Jednak sam fakt, że ulęgły się one w jakichś główkach dowodzi, że główki te na pewno nie są osadzone na karkach liberałów. Zaś wszystkie były z PO.
Programowo rzecz biorąc, zwłaszcza w ważnych kwestiach, między PO a PiS nie ma prawie żadnych różnic. Obie partie krępują obywateli w kajdanach zarządzanych przez coraz to większą machinę urzędniczą, jak tylko się da. Być może zresztą w społeczeństwie nie ma wielkiego zapotrzebowania na wolność. Co prawda ludzie gotowi są popierać działanie wrześnieńskich dzieci, które nie godziły się na ograniczenie wolności polegającej na narzuceniu języka nauczania jednego przedmiotu (i to nieobowiązkowego), ale sami nie wzniecają podobnych protestów, gdy ich wolność ograniczana jest znacznie bardziej poprzez narzucenie programu nauczania wszystkich przedmiotów, w dodatku w znakomitej większości obowiązkowych. Mój protest budzi jedno i drugie. A co najgorsze, w odróżnieniu ode mnie, twierdzącego, że każdy może traktować rzecz po swojemu, tacy ludzie - mający zupełnie odwrotną do mojej hierarchię wartości - zmuszają mnie, żebym potraktował rzecz po ichniemu i razem z nimi siedział w tych pętach. Wiem, mogę wziąć tobołek na plecy i iść w cholerę - dzieci z Wrześni teoretycznie też mogły, a możliwości praktyczne miały niewiele mniejsze niż ja obecnie; kto powołuje się na ten argument, niech to głośno powie.
Różnice między PiS i PO występują, owszem, znaczne, ale głównie w stylu rządzenia. Obecna partia stara się pozować na ugrzecznioną wręcz do przesady, w opozycji do poprzedniej, awanturniczej. Awanturnikom zaś na ogół trudniej osiągać jest cele. W tym ujęciu uważam PiS za mniejsze zło niż PO, bo ich styl sprawowania władzy utrudnia im robienie czegokolwiek w porównaniu z PO - a jedni i drudzy chcą robić rzeczy na ogół uważane przeze mnie za złe.
Nie chcą przy tym zanadto sobie przeszkadzać. Nie wiem, czy zauważyli Państwo, ale większość ataków z jednej i drugiej strony ma na celu pokazanie, że my jesteśmy w opozycji do nich. My jesteśmy ci dobrzy, oni są ci źli - a poza nami nie ma nikogo wartego uwagi!
Na szczęście niektórzy widzą, że niekoniecznie, i mimo edukacji w publicznych szkołach zauważają, że rekordowe 55% poparcia dla PO i 35% poparcia dla PiS nadal nie sumują się do całości społeczeństwa.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą