KoX pyta:
"Jak wyciągać wnioski bez pewności bądż założenia poprawności drogi rozumowania?
Chodzi mi o to, że albo droga rozumowania jest dla rozumującego poprawna jako pewnik i wtedy absurdalne wnioski muszą wskazywać na bezsensowne założenia (ponieważ pewnik jest z definicji prawdziwy!), albo droga rozumowania pewnikiem nie jest i wtedy jest elementem zbioru założeń (choć to często się przemilcza). Tak czy siak absurdalne wnioski podważają sensowność założeń."
Najpierw odpowiedź, potem ćwiczenie.
Odpowiedź brzmi: dozwolona droga rozumowania to element zbioru założeń. Jest to jednak element, który warto wyodrębnić z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze: dlatego, że jest wspólny dla wszystkich wnioskowań, niezależnie od tego, czy dyskutuje się o sporcie, polityce, czy o dupie Maryni. Po drugie: dlatego, żeby łatwiej konstruować linię obrony przeciwko oponentowi, który bierze nasze założenia, dokłada do nich (milcząco) błędną drogę rozumowania i dochodzi do absurdalnych wniosków.
A teraz ćwiczenie. Niedawno napisałem:
"pieniądz nie zawsze przekłada się na jakość. Można na przykład pytać: czemu firma, w której wydatki na produkcję oprogramowania są najwyższe na świecie (Microsoft, choć być może niedługo Google), znajduje się w środku stawki jeśli chodzi o ich jakość, a pod wieloma względami lepsze są bardzo niskobudżetowe linuksy?"
Na co LordKaftan odpisał:
"Zgadzam się z tym całkowicie.
Tylko wiesz co to oznacza?
Oznacza to, że prywatna służba zdrowia marnotrawi pieniądze bardziej niż państwowa."
Mamy tutaj sytuację, o której pisałem: poprawne przesłanki i absurdalny wniosek...
(Co prawda nie mam dowodów, że wydatki na produkcję oprogramowania są najwyższe akurat w Microsofcie. Jednakże z tą częścią LordKaftan nie polemizował, formułując swój wniosek, a wręcz pisze, że zgadza się z tym całkowicie - czyli rozumuje tak, jakby przesłanki, które podałem, były słuszne, co na czas rozumowania zawsze można założyć).
... którego absurdalność wynika z błędu na drodze rozumowania właśnie. Warto rozłożyć to na czynniki pierwsze, znaleźć ten błąd i dobrze sformułować, na czym on polega. Przyznaję uczciwie, że pierwsza rzecz mi się udała raczej nieźle, druga zaś - bez rewelacji. Na razie nie będę się dzielił rozwiązaniem częściowym, bo może to przeszkodzić kreatywnym bądź co bądź Komentatorom w znalezieniu zgrabnej odpowiedzi na drugą część problemu.
Mnie nie obchodziło czy Microsoft wydaje więcej niż Google czy na odwrót. Przedmiotem dyskusji była wyższość państwowej służby zdrowia nad prywatną i do tego odniosłem mój komentarz. Odpowiadałem na zdanie:"pieniądz nie zawsze przekłada się na jakość".
Nie pojmuję dlaczego moje wnioskowanie zostało nazwane "absurdalnym"? Czyżby dlatego, że nie pasuje do światopoglądu Autora blogu?
Łopatologicznie:
System państwowy oferuje lepszą jakość (lepsze wskażniki zdrowia) za niższą cenę (%PKB) niż system prywatny.
To oznacza, że potrafi lepiej wydawać pieniądze.
W sumie to jestem zły. Coś czuję, że znowu cały problem rozejdzie sie po kościach w abstrakcyjnej dyskusji.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą