Dla tych, którzy tęsknią za notkami, mam dwie informacje. Zła: nadal gram w szachy i o polityce wypowiadać mi się nie chce. Dobra: będzie notka, ale zupełnie inna, niż zwykle. Pozwalam sobie zaprezentować cztery limeryki mojego autorstwa.
1.Bonawentura z Żytniej 200
Wypił dziś gramów żytniej dwieście
Za kółko wlazł,
Docisnął gaz
I wyciągnął na Żytniej 200...
2. Pewien facet z naszej Galaktyki
Pisał bardzo dziwne limeryki.
Wersy cztery pierwsze
Były zwykłym wierszem,
Za to piąty był cholernie długi, jak na limeryk, a do tego za diabła nie rymował się z pozostałymi.
3.Obywatelka miasta Bonn
Nie znała głosek poza "ą".
Raz ją spytano:
"Co zjadłaś rano?"
A ona: "Ą ą ą ą ą".
4.Tysiącstulatek rodem z Bolero
Liczb rzeczywistych znał alef zero.
Przypuszczał tłum, że
On wówczas umrze,
Gdy kontinuum pozna dopiero.
A drugi limeryk jest, jak Ci już mówiłem, wariacją na znany temat. Ale wszystkie fajne, choć najbardziej chyba pierwszy :)
Pewien starzec z miasteczka Wiesiołek
Użądlony raz został przez osę.
Zapytany: âCzy boli?â,
Odpowiedział: âBynajmniej;
Szczęście zresztą, ze nie był to szerszeńâ.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą