< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

FIFA, UEFA, PZPN i kurator

6 październik 2008 ·
Do PZPN wprowadzony został przez Ministra Sportu kurator mający za zadanie zaprowadzić porządek w tym stowarzyszeniu. Powód? Stowarzyszenie działające na terenie Polski nie może łamać obowiązującego w Polsce prawa. To słowa bodajże Tadeusza Cymańskiego - pewien nie jestem ani Autora, ani dokładnego brzmienia, ale to nieistotne, bo w tym tonie wypowiada się prawie cały obecny sejm. O dziwo - zgadzam się z tą wypowiedzią i z ideologią, jaka przyświeca działaniom rządzących, mam jednak parę poważnych zastrzeżeń i postulatów co do realizacji.

Pierwsza rzecz, i chyba najważniejsza. Być może doszło do złamania prawa przez PZPN - jeśli tak, należy rzecz bezwzględnie ukrócić, a winnych ukarać, nawet gdyby działali z maksymalnie słusznych pobudek, a prawo, które złamali, było maksymalnie bzdurne. Niemniej najpierw należy odpowiedzieć na podstawowe pytania: jakie prawo zostało złamane? Kto je złamał i w jaki sposób? Kto i jakie poniósł z tego tytułu straty? Co przepisy mówią o karaniu tego łamania prawa i wyrównywaniu strat? Jak zatem i kogo ukarać? I na te pytania powinien odpowiedzieć niezawisły sędzia, a nie minister! Minister to władza wykonawcza. Powinien zadbać o to, żeby wydany w tej (i w każdej innej sprawie) wyrok został wykonany, ale nie tworzyć (ani nawet współtworzyć) jego treści. Ani nie decydować arbitralnie, kto to zrobi.

Druga rzecz, do której mam zastrzeżenia, to termin. UEFA się wkurza i wcale się nie dziwię, bo wprowadzenie kuratora tuż po uzyskaniu potwierdzenia, że Euro 2012 nie zostanie nam odebrane, mogło spowodować, że Michel Platini poczuł się wystrychnięty na dudka (nie Jerzego, który zaoferował się jako mediator w tej sprawie). O tym, co się dzieje w PZPN, wiadomo nie od dziś, a dziś jest chyba najgorszy możliwy termin do wprowadzenia kuratora. Należało to zrobić, zanim w ogóle UEFA przyznała nam Euro, albo poczekać do końca imprezy. Skoro nie zbawiło nas dwadzieścia lat praktycznego niesitnienia Polski na międzynarodowej arenie futbolowej, to dodatkowe cztery też nas nie zbawią. Mogą za to spowodować gigantyczne straty.

Nie dla państwa, rzecz jasna. Państwo niewątpliwie dołoży do Euro, podobnie, jak dołożyła np. Portugalia. Jednakże mnóstwo ludzi w związku z nadchodzącymi mistrzostwami zainwestowało pieniądze. Jeśli je stracą przez urzędowe decyzje, powinni je odzyskać od odpowiedzialnych za ten bałagan. A będą to pieniądze ogromne. Przy nich koszt leczenia przeciętnej ofiary wypadku drogowego jest niedostrzegalnie mały - co poddaję pod rozwagę zwolennikom obowiązkowego OC, którzy burzą się na samą myśl o tym, że urzędnik państwowy albo prezes Listkiewicz mógłby z podobnych powodów być zmuszany do ubezpieczania się na tysiąckrotnie wyższą kwotę.

Trzecia sprawa: piłkarze. Zawodowy piłkarz to specyficzny zawód, podobnie jak prawie każdy zawodowy sportowiec (może z wyjątkiem szachisty czy brydżysty, bo w to da się grać na wysokim poziomie przez lat kilkadziesiąt). Zarabia mnóstwo, ale ma taką możliwość w krótkim czasie. Musi w ciągu kilku lub kilkunastu lat zarobić tyle, żeby móc zostać później rentierem do końca życia, albo przynajmniej wypromować sobie nazwisko na tyle, żeby żyć z reklam. Może, oczywiście, wziąć się za jakąś normalną robotę po zakończeniu kariery - tyle, że zawsze będzie z tyłu za równolatkami, jeśli chodzi o doświadczenie i znajomość zawodu. No i pewnie będzie miał bardziej zniszczony organizm.

To naturalnie jego osobisty wybór, jednak tym bardziej niedopuszczalne są urzędowe decyzje, które post factum drastycznie zmieniają efekty podjęcia takiej decyzji życiowej, najczęściej wówczas, gdy na zmianę zdania jest stanowczo za późno. Nie mówię, że to oznacza, iż sport powinien być nietykalny - natomiast po sądowym ustaleniu winnych piłkarze w pierwszej kolejności powinni od nich otrzymać bardzo wysokie odszkodowania, odpowiadające utraconym korzyściom i latom wyjętym z kariery zawodowej, które - w porównaniu z szarym człowiekiem - liczą się potrójnie bądź poczwórnie.

Osobiście jako kibic piłkarski jestem za oczyszczeniem bagna, którym stał się nasz rodzimy futbol, niezależnie od przyczyn takiego stanu rzeczy. Domagam się jednak, aby robiono to z głową, i aby negatywne skutki uboczne, jakich niewątpliwie ta sprawa przysporzy, uderzyły winnych, a nie - rykoszetem - osoby postronne, albo wręcz tych, którzy jako jedyni tkwili w tym bagnie po to, żeby cały futbol zeń wyciągnąć.

 

2 komentarze
niq
niq - Bojowniczka   |  rok i 5 miesięcy temu  |  
Eine kurze Frage: a dlaczego państwo ma ponosić szczególną odpowiedzialność za decyzje życiowe piłkarzy? No błagam, albo liberalizm, albo niańczenie dorosłych chłopów jak bezradnych osesków. O ile ja się wyznaję na tym biznesie, Pietshaq ma rację: sport zawodowy to praca wysokiego ryzyka i kariera trwa krótko. Ale nie widzę, w czym szurnięcie gangsterów z PZPZ utrudnia naszym "gwiazdom" ich "karierę"??? Najlepsi i tak zarabiają w zagranicznych ligach i klubach, i kondycja PZPN im wisi, dopóki Celtic czy inny Manchester United jest wypłacalny. Że nie pograją ewentualnie w reprezentacji krajowej? Ojej, ojej - nie będzie takich niesamowitych emocji jak przy śledzeniu mistrzostw w Korei? Nic tylko siąść z żyletką i się chlastać. Nie poszaleją jak w Austrii? Świat straci nieodwracalnie esencję futbolu, doprawdy.
Ludzie, polska piłka to nie brazylijska ani niemiecka. Są podobno nieżli pojedynczy kopacze (czy bramkarze), i oni nie zginą. Znajdą sobie robotę w klubach europejskich, niektórzy mało patriotycznie może zmienią obywatelstwo i będą śpiewać hymn brytyjski czy francuski (i tu, owszem, niech im państwo polskie nie utrudnia, jeśli wolą grać w krajach o sensownie zarządzanym futbolu), kiepscy po prostu wcześniej pójdą się przebranżowić na glazurników czy szlifierzy - zarobią kilka cennych lat doświadczenia zawodowego.
A jeśli cała rzesza piłkarzy utrzymujących się z kopania piłki w skorumpowanym środowisku, gdzie o wynikach nie decydował ich talent ani wysiłek, jeno ustalenia portfelowe między szefem klubu a sędzią (pragnę zauważyć, że jakoś nie było masowych skarg tych "sportowców", że nieuczciwie przegrywali lub wygrywali, a układy i korupcja nie pozwalały im naprawdę wykazać zdolności!) poleci w diabły - to świetnie, może teraz przyjdą tacy, o których zdolnościach będzie można wnosić faktycznie z wyników meczu, a nie ze spoglądania w szklaną kulę...
To pisałam ja, antykibic, która zasypia po kwadransie meczu jak po garści barbituranów. Nie muszę wielbić piłki kopanej, mogę nie lubić "działaczy" przyspawanych dupą do foteli. I wierzę, że większość kibiców idąc na stadion woli obejrzeć żywy mecz, a nie spektakl według scenariusza ułożonego pół roku wcześniej przez kilku opasłych "działaczy" "sportowych".
organek
organek - Superbojownik   |  rok i 5 miesięcy temu  |  
Masz Pan rację.

Niestety 'rozpieprzanie polskiej piłki nożnej' nie podpada pod żaden paragraf, z wyjątkiem może niegospodarności. Dopóki nie zmieni się struktura PZPN, czyli dopóki ktoś nie przedstawi planu restrukturyzacji i przejścia na naprawdę profesjonalny poziom, nic się nie zmieni. Co ciekawe, taki plan musi zaakceptować PZPN, jak sądzę, inaczej czeka nas to, co się dzisiaj wydarzyło (czyli wiele szumu o nic). I jako kibic skłonny byłbym zaakceptować przepędzenie dotychczasowego Układu na cztery wiatry (a raczej konsekwencje tegoż w postaci 'zawieszenia' przez skorumpowane FIFA) tylko pod warunkiem, że ktoś miałby ten genialny Plan. Na co się, niestety, w najbliższej przyszłości nie zanosi. Wszyscy będą więc narzekać, każdy będzie wiedział że PZPN to bagno, i niestety nikt nie może nic zrobić. A polska piłka nożna leży i kwiczy. Amen.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi