Bardzo mnie ubawił powyższy dowcip, gdy przeczytałem go wczoraj w "Angorze" - dopóki nie zdałem sobie sprawę, że plan Paulsona jest wcieleniem w życie tego dowcipu. Niestety, rząd ma do dyspozycji wojsko i policję, więc nie musi się zastanawiać, skąd weźmie pieniądze. Zabierze je, oczywiście, podatnikom. Zamiast pozwolić źle zarządzanym bankom upaść (tak, ich klientom też - co oznacza, że podjęli złe decyzje lokując pieniądze właśnie tam; to, że nie mieli wystarczającej wiedzy do podjęcia dobrych decyzji, nie jest żadnym usprawiedliwieniem, a kto sądzi inaczej, powinien wypowiadać się przeciwko totolotkowi i innym grom losowym), a na ich miejsce powstać lepiej zarządzanym bankom. To działanie wzbudza we mnie obrzydzenie.
Dodam jeszcze, że problem wziął się głównie z tego, że jeden dolar (wyrażony na przykład w liczbie domów) podrożał. Nie jest to "wina" kapitalizmu, tylko wina tego, że pieniądz nie jest oparty na złocie, srebrze, czy choćby meteorytach - w każdym razie na czymkolwiek, czego nie można ot, tak sobie dodrukować dla zaspokojenia doraźnych potrzeb - więc gdy rządowi brakuje pieniędzy, to je dodrukowuje. A rynek ma problem z wyrażenieniem wartości dóbr w tym pieniądzu, bo nie wiadomo, ile go na rynku jest, zaś dobrze jest, gdy ilość pieniądza odpowiada ilości dóbr.
Słowo "wina" wziąłem w cudzysłów, bo nie upieram się, że w kapitalizmie nie byłoby krachu. Zapewne byłby, bo o ile gospodarka socjalistyczna rośnie sobie w tempie 4-5% rocznie, to kapitalistyczna rośnie sobie 12-15% rocznie, raz na kilkanaście lat następuje krach, spadek o jakieś 30% w ciągu pół roku, i cykl się powtarza. Zadanie na procent składany: która rośnie szybciej?
Ja bym to bardzo chętnie sprawdził w praktyce.
Zmiana tematu:
niq: "a dlaczego państwo ma ponosić szczególną odpowiedzialność za decyzje życiowe piłkarzy?"
Nie widzę żadnego powodu. Twierdzę wręcz odwrotnie: państwo nie powinno ponosić żadnej odpowiedzialności za decyzje życiowe piłkarzy, a to, czego się stanowczo domagałem w poprzedniej notce, to vice versa - piłkarze nie powinni ponosić ŻADNEJ odpowiedzialności za takie lub inne decyzje państwa. Fakt, że szkoda wyrządzona niemożnością gry w reprezentacji nie jest dla nich finansowo zbyt duża, przynajmniej doraźnie (acz może się przełożyć na brak wpływów z reklam lub zmniejszone kontrakty), jednakże możliwe wykluczenie Lecha Poznań z Pucharu UEFA to już konkretne pieniądze stracone przez klub i piłkarzy.
W ogólności jako liberał jestem za tym, żeby polski futbol był finansowany z kieszeni reklamodawców, sponsorów, kibiców, a w niskich ligach również piłkarzy realizujących raczej hobby niż uprawiających zawód - a nie z kieszeni podatnika. Nie krzyczę o tym bardzo głośno, bo chwilowo istotniejsze dla mnie jest niedopuszczalne finansowanie z kieszeni podatnika szkolnictwa, służby zdrowia, czy zasiłków dla bezrobotnych. Istotniejsze, bo w odróżnieniu od dawania ludziom igrzysk tutaj daje się ludziom coś za fakt, że są gorzej przystosowani do przetrwania od innych, a to demoralizuje (na przykład trudno jest znaleźć do pracy na umowę zlecenie pracownika za stawkę niższą niż zasiłek dla bezrobotnych), a ponadto: na każdą złotówkę wydaną na piłkę nożną co najmniej tysiąc złotych wydawanych jest na któryś z tych socjalistycznych wynalazków. A ponieważ koniec zasiłków dla bezrobotnych jest równie łatwo, czy równie trudno, przeprowadzić, co koniec z finansowaniem sportu przez państwo, jestem za nadaniem priorytetu temu, co naraża państwo, a zatem i mnie jako podatnika, na większe wydatki.
Widzieli w co inwestują talent? Widzieli, że PZPN to rodzaj mafii? Wiedzieli że system jest oparty na korupcji i ma szansę się rąbnąć w każdej chwili (tzn w chwili, kiedy wreszcie komuś się znudzi oglądanie ustawianych meczów)? Wiedzieli, na bank wiedzieli. Jak nie na debiucie, to po pierwszym sezonie mieli już komplet informacji kto, z kim, za ile i jaki wynik ma zrobić z półrocznym wyprzedzeniem. Jak chcieli w tym siedzieć, to sami podejmowali ryzyko utraty korzyści, kiedy sprawa się dupnie, nieprawdaż, Pietshaqu? Więc piłkarze nie poniosą konsekwencji za decyzje państwa, tylko za własne decyzje grania w szemranych klubikach w mafijnej organizacji. Nie ma co piszczeć, nieświadomość prawa nie zwalnia od lania, jak policja złapie.
Ad meritum wpisu:
owszem, trudno żeby każdy podatnik składał się na zadłużone banki. Ale też przeceniasz klientów banków sądząc, że mieli pełną wiedzę o budżetach banków. Taką wiedzę mają dyrektorzy finansowi banków, i jest to dość poufna informacja. Żaden bank, łapiąc klientów, nie ogłasza: słuchajcie, mamy ciężką sytuację, przeinwestowaliśmy, ledwo dyszymy, pomóżcie, lokując oszczędności życia, żebyśmy wyszłi na prostą a nie klapnęli na tyłek. Klient czyta foldery banku, ewentualnie jego stronę www i stamtąd czerpie info, że jest super. Jak jest bardzo uparty, to idzie do jakiegoś doradcy, który mówi mu zapewne to samo. Metafora zaś z totolotkiem jest słuszna wtedy i tylko wtedy, kiedy zanosząc kasę do banku usłyszę: ma pani prawdopodobieństwo 1:bazyliona, że z pani 1000$ zrobimy miliard, 1:1,25 że uzyska pani około 3% odsetek od kapitału, i 1:10000, że przepieprzymy pani kasę. Albo podobną estymację. ŻADEN bank nie mówi, jakie jest prawdopodobieństwo, że moje oszczędności w nim szlag trafi, co więcej - im to prawdopodobieństwo większe, tym bardziej o tym nie mówi. Więc metafora z totolotkiem idzie się wietrzyć. Gdyby banki i totolotki były równie wiarygodne w kwestii stopy zwrotu z inwestycji, żaden bank nie przeżyłby roku - i nie miał żadnego inwestora na kwotę wyższą niż 10 zł. Next.
co do tego PZPN nieszczęsnego-fachwcem w materii nie jestem, ale wyobrażam sobie tak. działają jako stowarzyszenie. zakładając takowe zobowiązuja się do uchwalenia statutu, który nie będzie sprzeczny z prawem. robią lewy statut, w którym sporo jest możliwości do wałków (czytałem swego czasu o tym, ale teraz nie pomnę i przykładów nie rzucę). minister jest organem nadzoru nad tą organiozacją, w związku z czym interweniuje.
a to, że organizacja owa, na mocy własnych porozumień uczestniczy w meczach europejskich pucharów, to jest zupełnie odrębna sprawa i nie widzę miejsca na jakiekolwiek odszokdowania dla piłkarzy. równie dobrze, przy odrobinie fantazji, można by do takich porozumien doprowadzić np. międzi uefa/fifa a spółkją ekstraklasa s.a., w skład której wchodzą przynajmniej ogarnięci menadżerowie, a nie pzpnowscy "fachowcy";P
Klienci raczej nie upadną, najwyżej zbiednieją, bo fundusze gwarancyjne nie dają chyba zabezpieczenia na 100%. Co do tych gier losowych to wypada mi się nie zgodzić. W przypadku totalizatora sportowego, nie dostajemy _żadnych_ gwarancji, iż wygramy. Zakładając lokatę często taką gwarancję dostajemy, czy to od banku (jeśli chodzi o stopę zwrotu, choć nie zawsze) czy właśnie od Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.
Co do planu Paulsona, zgadzam się w stu 100%. Lepiej wypłacić odszkodowania (gwarancje) klientom upadłych banków, niż pompować pieniądze podatników napychając kieszenie nieudolnym managerom i w/w bank(rut)om.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą