Dawno, dawno temu ludzie żyli w jaskiniach. Zasadniczo kobiety oporządzały jaskinie i zajmowały się potomstwem, mężczyźni polowali, plemiona jako tako żyły ze sobą, natomiast z innymi plemionami walczyły na zasadzie prawa silniejszego. Zasad prawa moralnego wówczas w ogóle nie było, co można utożsamić z istnieniem w prawie moralnym jednej zasady: "nic nie jest zakazane". To, że dzisiaj nie wolno zabijać słabszych, świadczyć może tylko o jednym: że ktoś kiedyś skutecznie zakwestionował zasady prawa moralnego. Wówczas: jedyną zasadę "nic nie jest zakazane". Pamiętając o tym warto pokusić się o uniwersalną (tzn. taką, która pasuje i do tamtejszej, i do dzisiejszej, sytuacji) odpowiedź na pytanie:
Czy zasady wynikające z prawa moralnego powinno się kwestionować?
Zaraz ludzie mogą mi zarzucić, że tamte czasy były inne, niż dzisiejsze, więc odpowiedź też będzie inna... Niekoniecznie. Nie wymagam, żeby brzmiała "TAK" lub "NIE", może być złożona, na przykład warunkowa. Byle warunki były sensowne. Przede wszystkim chodzi o to, żeby średnio kumaty człowiek wiedział, czy w konkretnej sytuacji powinien kwestionować konkretną zasadę wynikającą z prawa moralnego. Tuszę zresztą, że większość (jeśli nie komplet) Czytelników mojego bloga zgodzi się, że zasadę "nic nie jest zakazane" trzeba było zakwestionować oraz że np. dzisiejszej zasady "nie wolno dla zabawy strzelać do ludzi" kwestionować raczej nie należy.
Moja odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: Tak, ale tylko wtedy, gdy kwestionujący nie zgadza się z zasadą, którą kwestionuje. Wówczas ma nie tylko prawo, ale moralny obowiązek tę zasadę kwestionować. Kto tego nie robi, jest (obrzydliwe słowo na "k") konformistą. W szczególności każdy ma prawo nie kwestionować dowolnych zasad, natomiast z tego, że mi się jakaś zasada moralna bardzo podoba, nie powinien wynikać zakaz publicznego jej kwestionowania dla innych.
Oczywiście, to też jest jakaś zasada, być może wynikająca z takiej czy innej moralności, a na pewno moja. Państwo mogą kierować się inną. Nie chodzi mi tu bynajmniej o to, żeby Państwa do mojego punktu widzenia przekonać, chciałem tylko pokazać, że sprawę być może warto przemyśleć.
Nie jestem w stanie ocenić, czy to nadmierna poprawność polityczna. Za to uważam, że poprawność polityczna jest tak poprawna, jak sprawiedliwość społeczna sprawiedliwa. Czy też tak uważasz?
Zwracam uwagę, że Żyd nie jest równoznaczny żydowi, a Murzyn murzynowi (http://pl.wikipedia.org/wiki/Majuskuła). Podobnie Izraelita i Izraelczyk to różne pojęcia. Wiedząc to, unikniemy nieporozumień. Niemniej masz rację w temacie murzynów.
To by już było coś, co IMO jest nadmierną polityczna poprawnością.
W końcu nie każdy murzyn mieszka w afryce lub ameryce (co z angielskimi lub francuskimi murzynami?).
Nie każdy żyd mieszka też w Izraelu
Generalnie te terminy są już stworzone sztucznie i "na siłę"
Podobnie jak rasa "Kaukaska" zamiast "biała".
Nigdzie nie mogłem doszukać się genezy tego słowa...
Prawdę mówiąc mam kłopoty z odróżnieniem, co jest poprawne politycznie, a co nie jest; nie dostrzegam logicznego i choć w miarę konsekwentnie stosowanego zbioru wyznaczników. Być może nie mam racji, gdyż dla mnie to szarlataneria, ale odnoszę wrażenie, że politycznie poprawnie(j) byłoby zastąpić "Murzyna" "Afroamerykaninem", a "Żyda" "Izraelitą".
Czyli zdanie: "Żydzi są bardzo inteligentnym narodem" jest niepoprawne politycznie?
Albo "Murzyni to wysmienici sportowcy"?
Przecież zawiera słowo "Żydzi" i "murzyn"
W zdaniu ważny jest kontekst
Zapytałem, gdyż pomysł odbierania emerytur wydaje się być dziś bardzo poprawny politycznie (ściślej: niepoprawne politycznie jest, gdy ktoś z zasady sprzeciwia się każdemu majstrowaniu przy emeryturach), a przecież argumentacja może być taka sama jak podana przez Ciebie.
Mam jeszcze komentarz do Twojego przykładu. Moim zdaniem nawoływania "czarni do gazu!", "Żydzi do gazu!" należy w ogólności krytykować z powodu słów "do gazu"; poprawność polityczna nakazuje krytykować je z powodu użycia słów "czarni" i "Żydzi".
Nie jestem za odebraniem im emerytur
Mszczenia sie na starcach nie uważam za sprawiedliwość
Czy jesteś za odbieraniem emerytur byłym esbekom? Odpowiedż, proszę, uzasadnij.
Jeżeli ktoś krzyczy np.: "Czarni do gazu" to teoretycznie mogę uznać, że to jego poglądy i mnie nie dotyczą.
Co jednak zrobić z wypowiedzią: "Biali do gazu"?
W końcu ktoś może stwierdzić, że tak trzeba zrobić.
I to ja moge trafić do gazu.
âGdy przyszli po Żydów, nie protestowałem, nie jestem Żydem. Gdy przyszli po Cyganów nie protestowałem. Nie jestem Cyganem. Gdy przyszli po mnie, nikt nie protestowałâ.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą