Pytanie pierwsze, historyczne. Podejrzewam, że w Polsce tuż przed rozbiorami - powiedzmy, w roku 1785 - żyło całkiem niemało ludzi, których głównym zmartwieniem było tzw. szare życie codzienne: żeby oni i ich rodziny mieli co zjeść, w co się ubrać, gdzie mieszkać i czym ogrzać to, gdzie mieszkają, gdyby przyszła zima. Zupełnie zaś nieistotnym dla nich elementem życia było to, kto właściwie był ich suwerenem, albo jakiej był narodowości. Ot, prości ludzie chcący jako tako przeżyć codzienne życie. Jeśli rzeczywiście tacy ludzie byli, to moje pytanie brzmi: jak zmieniła się ich sytuacja po rozbiorach? W sensie: czy o codzienny chleb było im łatwiej, czy trudniej, czy spotykały ich - jeśli nie byli zaangażowani politycznie - jakieś specjalne reperkusje, słowem: czy rozbiory były dla ich codziennego życia korzystne, czy wręcz przeciwnie, oraz jak to się objawiało?
Drugie moje pytanie jest natury raczej filozoficznej. "Poprawność polityczna" polega między innymi na tym, że ktoś - na ogół władza - decyduje, co wolno mówić i pisać, czego nie wolno, co należy jak przedstawiać, a jak nie. Jak dobrym - Państwa zdaniem - miernikiem zmiany zasad poprawności politycznej jest miara niekompatybilności wstecznej podręczników do historii?
Dziękuję za odpowiedzi do mojej poprzedniej notki. Jeszcze parę dni poczekam z podsumowaniem i przy okazji informuję, że "rzeczowe" odpowiedzi nie muszą być poprawne - wystarczy, żeby były "na temat", czyli bardziej merytoryczne, niż ideologiczne. Jeśli się nie będę zgadzał, to naturalnie przedstawię swoje zastrzeżenia, przy czym również postaram się ograniczyć ideologię, a skupić na meritum.
Ja jestem historycznym ignorantem ale nie wiem nic o tym, żeby w Rzeczpospolitej istniała służba wojskowa trwająca 25 lat - jak w Rosji. A maszerowanie przez tajgę i walenie po głowach jakichś Afgańczyków czy Turków przez pół życia (o ile żołnierz przeżył służbę) raczej korzystnie na poziom życia nie wpływało. Określenie "bieda galicyjska" też pewnie nie wzięło się z powietrza. W Prusach chyba było lepiej, zresztą różnice w poziomie cywilizacyjnym Polski wschodniej i zachodniej dalej są widoczne. Ciekawy temat, może wypowie się jakiś spec.
Mysle, że rozbiory w sumie nie zmieniły zbyt wiele w życiu przeciętnego mieszkańca Polski.
Z drugiej strony-powstania i odrodzenie RP po 4 pokoleniach sugeruje, że ci ludzie jednak czuli sie Polakami. Gdyby tak nie było to walka z zaborcami, a potem wojny o polskie ziemie (ot choćby wojna z bolszewikami) byłyby niemożliwe.
Stąd można wyciągnąć wniosek, że szaremu mieszkańcowi rozebranej Polski żyło się jednak gorzej. Gdyby żyło się lepiej to by o RP nie walczyli.
Nie zapominajmy tez o prześladowaniach Polaków w trakcie zaborów!
Ad 2
Twoja definicja "poprawności politycznej" podchodzi mi bardziej pod "cenzurę". Różnica między cenzura, a pp jest taka, że cenzura jest ścigana "z urzędu", a w przypadku złamania pp ktos musi ciebie oskarżyć.
IMO-niekompatybilność podręczników wynika bardziej z cenzury w czasach PRL i z głupoty, i oszołomstwa historyków w III RP.
Cóż-nie pamiętam żeby mój podręcznik historii w jakis sposób omijał kwestie "niepoprawne politycznie"
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą