< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Neorasizm

22 grudzień 2008 ·
Drzewiej powszechnym zjawiskiem był rasizm. Niektórzy ludzie otwarcie mówili, że ludzie innej płci, narodowości, wyznania, czy koloru skóry są be. Niekiedy wrzucali ich do kategorii podludzi. Problem zaczął się robić, gdy stawało się to pożywką dla ludobójstw i po jakimś czasie ludzie doszli do ogólnego wniosku, że rasizm jest czymś złym. Nie oznacza to bynajmniej, że przestali być rasistami - część na pewno, część po prostu zaczęła się z tym kryć, a są i tacy, którzy na zasadzie akcji wywołującej reakcję stali się dopiero rasistami. Natomiast w politycznie poprawnym życiu stary rasizm zastąpił neorasizm.

Neorasizm różni się od rasizmu tym, że w sposób bezpośredni wartościuje wzajemnie rasistów. Przykładowym rasistą jest antysemita, mówiący na przykład, że Żydzi są gorsi od Czechów. Neorasista natomiast powie na przykład, że antysemityzm jest czymś gorszym, niż antybohemizm - i będzie chciał, żeby prawo ostrzej traktowało publiczne głoszenie poglądów typu "Żydzi do gazu", niż "Czesi do gazu". Kategorycznie się z tym nie zgadzam. Takie poglądy są karygodne i nie widzę nic złego w prawnym zakazywaniu ich propagowania - ale zakaz i wysokość sankcyj powinny być niezależne od wymienionej narodowości.

Ktoś powie, że neorasizm i tak jest lepszy, bo przynajmniej dyskryminuje ludzi według jakiejś cechy, na którą mają wpływ. Cóż, na poglądy ma się jakiś wpływ, spory wpływ ma też środowisko, ale niech tam - gdyby to była prawda, to rzeczywiście osiągnęlibyśmy postęp. Wznieśliśmy się ponad dyskryminację ze względu na kolor skóry i zatrzymaliśmy się dokładnie na poziomie dyskryminacji ze względu na wyznanie, na które człowiek ma taki sam wpływ, jak na poglądy. Doprawdy imponujące! Oczywiście sama teza jest niepoprawna, bo karząc antysemitów bardziej, niż antybohemitów, dyskryminujemy de facto Czechów w stosunku do Żydów: mogą oni jako zbiorowość być bardziej obrażani.

W tym momencie często pada cytat: "Gdy przyszli po Żydów, nie protestowałem, nie jestem Żydem. Gdy przyszli po Cyganów nie protestowałem. Nie jestem Cyganem. Gdy przyszli po mnie, nikt nie protestował", który podrzucił na blogu LordKaftan. Cytat zresztą bardzo słuszny, i sam uważam, że należy protestować - ale należy też go dokładnie przeczytać. I zauważyć, że wszędzie jest "gdy przyszli", a nie: "gdy mówili, że należałoby przyjść". Oczywiście Adolf Hitler zaczął od mówienia, bo musiał - bo dopiero po jakimś czasie ideologizowania tłum dał mu legitymację do eksterminacji Żydów. Cóż, Hitler żył w demokracji, zresztą w innym ustroju bardzo wątpliwe jest, żeby doszedł do władzy. Warto przy tym zauważyć, że ludzie rozsądni mimo wszystko w Niemczech istnieli. Mimo całej antysemickiej propagandy nie dali się w nią wciągnąć. Kilka procent Niemców cały czas było przeciw. Tyle tylko, że ludzie rozsądni zawsze stanowią mniejszość, więc w demokracji wygrać nie mogą. Mimo wszystko jednak twierdzę, że w przypadku morderstwa - tak jednostkowego, jak zbiorowego - należy karać rękę, która naciska na spust, a nie tę, która biernie stoi obok, ani nie głowę, która potakuje.

Pokazuje to zresztą jeszcze jedną rzecz: hasło "Żydzi do gazu" przeszło od słów do czynów dlatego tylko, że trafiło na podatny grunt. Hasło "Australijczycy do gazu" prawdopodobnie okazałoby się znacznie mniej groźne, mało ludzi by mu przyklasnęło, w efekcie Hitler - nawet gdyby w nie święcie wierzył - nie zdołałby wyrżnąć więcej, niż stu Australijczyków, a i to wątpliwe. Wśród Żydów ofiary poszły w miliony. Oznacza to, że - przynajmniej w demokracji - zakaz głoszenia jakiegoś hasła w praktyce warto rozważać dopiero wtedy, gdy z treścią tego hasła zaczyna się zgadzać większość. Ot, taki paradoks. To jest odpowiedź na argumenty typu ""Żydzi do gazu" powinno być surowiej karane, niż "Czesi do gazu", bo w praktyce za tym hasłem poszło więcej ofiar". Owszem, powinno - tylko najpierw powiedzmy wprost, że w głębi duszy mnóstwo Polaków to antysemici, a nie antybohemici! Podejrzewam, że będzie to prawda, a także wystarczy mi to za argument, żeby rzeczywiście wprowadzić gradację kar.

Tylko niech ta większość antysemitów później nie tworzy hipokryzji. Bo jeśli w kraju mamy większość antysemitów - choćby utajonych - a jednocześnie większość na głos mówi, że antysemici są skrajnym złem i nie wskazuje na siebie, to znaczy, że część tej większości stanowią obłudni kłamcy. Dla bezpieczeństwa nas wszystkich tacy ludzie nie powinni mieć prawa głosu.

Ów neorasizm powoduje, że zagłębiamy się w absurdzie, w którym już trudno nawet wyczuć, co wolno, a czego nie. Przypomina mi się sprawa Leszka Bubla, oskarżonego o antysemityzm, gdy powiedział o polskim sejmie "pejsaty paplament". Zgadzam się, że grubo przesadził z formą, jednak treścią wypowiedzi było głównie stwierdzenie, że w polskim sejmie siedzą głównie Żydzi. Cóż, pewnie tak uważał, ale czy to jest antysemityzm?! Niektórzy głośno mówili, że tak. Ja osobiście uważam, że siedzą w tym sejmie głównie Polacy, ale na wszelki wypadek rzadko o tym mówię; nie chcę być oskarżony o antypolonizm...

Politopoprawność, nawet jeśli nie prowadzi do takich nonsensów, jak powyżej, często po prostu śmieszy i trwoży przez rozmiary. Przykłady z ostatniego roku: oskarżenie mnie o antysemityzm na podstawie stwierdzenia, że nie podoba mi się żydowska muzyka ludowa (bo mi się nie podoba; z reguły nie przepadam za muzyką ludową, a żydowska ma w sobie coś wyjątkowo płaczliwego w moim odbiorze; nie mój typ). Oskarżenie mnie o rasizm za stwierdzenie, że wizualnie podobają mi się znacznie bardziej białe kobiety, niż żółte lub czarne. Czekam na oskarżenie o seksizm: faceci mnie w ogóle nie kręcą, bez względu na kolor skóry. Oraz mój hit: oskarżenie mnie o rasizm, bo wolę grać w szachy, gdzie zaczynają białe i mają w związku z tym przewagę, niż w go, gdzie przewagę rozpoczęcia mają czarne. W tej sytuacji trudno mi będzie poważnie potraktować oskarżenie o rasizm nawet wtedy, gdy będzie ono uzasadnione.

Ta sama politopoprawność powodowała też, że po kongresie Demokratów po prawyborach w USA gazety cytowały wypowiedzi delegatów typu "to dobrze, że wygrał czarny". O tym, że niektórzy mówili "to dobrze, że wygrał mężczyzna", dowiedzieć się można było tylko z ich blogów, skąd zresztą takie wpisy błyskawicznie znikały.

Dlatego uważam, że jest tutaj gruba przesada w stronę, która też jest rasistowska. Może ktoś zna powód, dla którego pierwsza wypowiedź Demokratów (ewidentnie rasistowska: antybiała) jest lepsza, niż druga (ewidentnie seksistowska: antyfeministyczna). Ja nie znam - poza "oficjalną doktryną", która - żeby było śmieszniej - obowiązuje jedynie zwyczajowo, za to działają potwornie silnie.

Dla jasności: ja nie uważam, żeby któraś płeć, rasa, naród czy wyznanie były w ogólności lepsze lub gorsze od innych. Uważam natomiast za naturalne, że się między sobą różnią. Z powodów czysto anatomicznych najlepsi pingpongiści są żółci, lekkoatleci czarni, a pływacy biali. I chciałbym, żeby można było o tym mówić, wykorzystując bogactwo języka - a więc zarówno z użyciem słów "lepszy" jak i "gorszy". Żeby zdania "Murzyni są lepszymi biegaczami od białych" i zdanie "Murzyni są gorszymi pływakami od białych" były odbierane jako równie nierasistowskie, bo to po prostu stwierdzenia ogólnie znanych faktów. I żeby po podstawieniu innych słów pod "biegacz" czy "pływak" stopień rasizmu zdania nie zależał od niczego poza stopniem prawdziwości tego zdania. Jasne: jeśli się powie, że Murzyni są gorszymi (czy lepszymi) śpiącymi, niż biali, to zdanie to może mieć posmak rasistowski, bo pojęcie "lepszy śpiący" jest żałośnie niekonkretne (ja nie mam pojęcia, co mogłoby oznaczać), trudno to mierzyć, ludzie się w tej dziedzinie nie porównują - i ogólnie pozostaje wrażenie, że zdanie nie stwierdza nic konkretnego, a chce za wszelką cenę uszeregować rasy. Nadal przy tym trudno stwierdzić, czy w zasadzie "lepszy śpiący" to lepiej, czy gorzej (a "lepszy leń"?), co prowadzi do kolejnego postulatu: dopóki jest to niejasne, zdanie - nawet jeśli zostanie uznane za "prawdopodobnie rasistowskie" - nie powinno być uznawane za wymierzone w jakąkolwiek konkretną rasę, skoro nie wiadomo, kogo obraża.

Dziś mam niejasne wrażenie, że zarówno wersja z "lepszym", jak i z "gorszym" byłaby uznana za rasistowską, wymierzoną w czarną rasę rzecz jasna.

 

1 komentarz
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KoX - Superbojownik   |  10 miesięcy i 28 dni temu  |  
"Mimo wszystko jednak twierdzę, że w przypadku morderstwa - tak jednostkowego, jak zbiorowego - należy karać rękę, która naciska na spust, a nie tę, która biernie stoi obok, ani nie głowę, która potakuje."

Czy jest to twierdzenie tak ogólne, że obejmuje też wojsko? Uważam, że jeśli głowa ma stopień oficerski, a ręka szeregowy, to odpowiedzialność ponosi głowa. Taki jest sens istnienia oficera, choć dzisiaj to nie jest oczywiste -- vide proces ws. "Wujka", aresztowania ws. Naghar Khel.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi