Zatwardziali socjaliści, z którymi rozmawiam, w dyskusji prędzej czy później sięgają po argument "ostateczny". Pytają mnie, czy powtórzyłbym swoje prokapitalistyczne tezy prosto w oczy rodzinie człowieka, który właśnie umarł z głodu. Nie ma przy tym większego znaczenia, czy odpowiem twierdząco, czy przecząco. Jeśli odpowiem twierdząco, oskarżą mnie albo o to, że jestem nieludzki, albo po prostu o kłamstwo - oczywiście nigdy nie przyprowadzając odnośnych ludzi, żeby to sprawdzić. Jeśli przecząco - zarzucą mi (i tym razem całkiem słusznie), że tylko teoretyzuję, a w praktyce jednak musiałbym zgodzić się na jakiś socjal. Między innymi dlatego nie udzielam nigdy odpowiedzi przeczącej, a zgodnej z prawdą twierdzącej - w zależności od poziomu intelektualnego rozmówcy, naturalnie mierzonego moją subiektywną oceną.
Przyszło mi jednak do głowy, że samo pytanie można odbić w kierunku ekologów straszących nas globalnym ociepleniem. Pora jest po temu akuratna, a ponieważ twierdzą oni bez przerwy, że "jeśli na świecie zrobi się o 2-3 stopnie cieplej, to będzie to bardzo złe", mam pytanie: który z ekologów powtórzyłby to zdanie prosto w oczy rodzinie człowieka, który właśnie umarł z wyziębienia organizmu?
Skazano bogatego człowieka na śmierć. Znajduje się biedny, który jest gotowy go zastąpić, jeśli idzie o wykonanie kary, za pewną opłatą, którą bogaty jest w stanie zapłacić. Akceptujesz taką podmiankę w swojej koncepcji ustrojowej? :D
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą