< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Co nieco o praworządności

8 styczeń 2009 ·
Państwo praworządne od niepraworządnego różni się tym, że w tym pierwszym litera prawa jest wypełniona przez egzekutywę, a umowy są dotrzymane, nawet wtedy, gdy nie podoba się to nikomu u władzy. Jak słusznie zauważył swego czasu Jacek Fedorowicz, tylko w takim państwie może skutecznie działać np. wóz Drzymały. Prusy okupujące część porozbiorowej Polski były państwem względnie praworządnym, w odróżnieniu np. od Rosji. Oczywiście, ja starałbym się tworzyć państwo praworządne, choć zgrzytałbym zębami nie mogąc ukarać tych, którzy rozbudowują socjal w dzisiejszej Polsce na przykład chłostą tylko dlatego, że działają zgodnie z prawem - ale nie mógłbym i nie robiłbym tego, bo działają w zgodzie z literą prawa, choć osobiście tego prawa nie akceptuję. Piszę to, bo zaraz się to przyda.

Peppone zadał pytanie: "Skazano bogatego człowieka na śmierć. Znajduje się biedny, który jest gotowy go zastąpić, jeśli idzie o wykonanie kary, za pewną opłatą, którą bogaty jest w stanie zapłacić. Akceptujesz taką podmiankę w swojej koncepcji ustrojowej?"

Jest to dobre pytanie i zasługuje na dobrą odpowiedź. Zakładam, że "skazano" oznacza wyrok sądu państwowego, a nie np. mafijnego. Zacznijmy od tego, że w mojej koncepcji ustrojowej nie ma kary śmierci, więc takich podmianek być nie powinno. Tak pomyślałem na początku. Później doszedłem do wniosku, że jednak gdyby udało się wprowadzić ten ustrój, to niewykluczone, iż jego poprzednikiem byłby jakiś ustrój z karą śmierci, w którym ją orzeczono. Zgodnie z zasadą praworządności i niedziałania prawa wstecz musiałbym to honorować. (No dobra, trochę oszukałem we wstępie: był przydługi, a na praworządność powołałem się w tym jednym zdaniu i już). Załóżmy też, że nie chowam się za żadnym moratorium.

Nie akceptuję takiej podmianki. Gdybym ją zaakceptował, sprowadziłbym całą odpowiedzialność karną do odpowiedzialności cywilnej, bo podejrzewam, że niezależnie od wymiaru kary zawsze znajdzie się ktoś gotowy ją ponieść zamiast winowajcy - to tylko kwestia pieniędzy. W przypadku np. kary śmierci kwalifikowanej zapewne potwornie dużych pieniędzy, ale niektórzy pewnie i to by przyjęli mogąc zapewnić w zamian życie wolne od materialnych trosk swoim genom na parę pokoleń do przodu. W samej takiej postawie nie ma naturalnie nic złego, natomiast w wykluczeniu odpowiedzialności karnej - owszem.

Jak wiadomo, jestem zwolennikiem państwa minimum (między innymi dlatego jestem przeciw karze śmierci - widzę równorzędne rozwiązania z nią i bez niej, a koncepcja państwa minimum zakłada, że jeśli państwo może się bez czegoś obyć, to powinno). Jednakże to minimum z czegoś wynika - najczęściej z zapobiegania dylematom więźnia, jak zakaz morderstw czy kradzieży - i dlatego powinno być bezwzględnie przestrzegane. Co więcej: zapobieganie dylematowi więźnia ma sens tylko wtedy, gdy zmusi się wszystkich do strategii współpracy (w tym przypadku: do niemordowania). System z "podmiankami" w praktyce oznaczałby, że morderstwo jest zakazane, chyba że ma się odpowiednio duże pieniądze. Tego nie akceptuję (choć mógłbym zaakceptować wersję: "morderstwo jest zakazane, chyba że ofiara wyraża zgodę").

Tutaj uwaga: nadal jestem zwolennikiem wolności zawierania umów. Oznacza to, że zgodziłbym się na to, żeby np. Kowalski z Wiśniewskim zawarli umowę ubezpieczenia od odpowiedzialności karnej. Na tej samej zasadzie Kowalskiemu byłoby wolno umówić się z Wiśniewskim, że Wiśniewski zabije mnie, za co Kowalski zapłaci mu sto tysięcy złotych. Nie wolno by było tylko Wiśniewskiemu wywiązać się z tej umowy. Natomiast jeśli ktoś lubi mieć dylemat, czy odpowie za morderstwo, czy za niewywiązanie się z umowy...

Oczywiście to jest dopuszczalne tylko przy bardzo sprawnej egzekutywie i przy sądownictwie, które wypełnia literę prawa nawet wówczas, gdy jest ona "niesłuszna społecznie".

Kolejna uwaga. Ktoś może spytać, o co mi właściwie chodzi: kiedyś postulowałem proste prawo i rozstrzyganie za pomocą zdrowego rozsądku z zasadą odroczonego precedensu negatywnego, a tutaj znowu czepiam się litery... Owszem, ale sprzeczności tu nie ma. To, że litera prawa musi być wypełniona oznacza tyle, że nie można działać jej jawnie wbrew. Natomiast jej interpretacja może być zdroworozsądkowa. Jeśli napiszę "kradzież jest zakazana i będzie karana", a ktoś ściągnie z sieci piracki film, to ja przecież nie postuluję, żeby pozwolić temu komuś na kradzież - tylko postuluję, żeby ustalić, czy jest to kradzież, a po ustaleniu wypełnić literę prawa - czyli ukarać w przypadku odpowiedzi twierdzącej. Wypełniając naturalnie, w miarę potrzeby, literę prawa stanowiącego zasadę odroczonego precedensu negatywnego.

Widzą Państwo: mój system można nazywać barbarzyńskim, nieludzkim, etc. Nie zgadzam się z tymi określeniami, uważam go za znacznie bardziej humanitarny, niż socjal naruszający zasadę "chcącemu nie dzieje się krzywda", ale to są odczucia nacechowane subiektywizmem, więc nie można powiedzieć, że obiektywnie rację mam ja lub moi przeciwnicy. Jednakże dbam o to, żeby systemu tego nie można było obiektywnie zgodnie z prawdą nazwać niespójnym i to, jak sądzę, na razie mi się udaje.

 

1 komentarz
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KoX - Superbojownik   |  rok i miesiąc temu  |  
Niezgodność z koncepcją państwa-minimum jest pośród argumentów przeciwko karze śmierci tym, który najbardziej do mnie przemawia. Nadal jestem jej zwolennikiem ze względu na wiarę w odstraszający efekt, ale nie zakładam, że nigdy nie zmienię zdania.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi