Naturalnie żeby na tym zarobić trzeba leczyć ludzi. I trzeba robić to lepiej, skuteczniej, i taniej niż konkurencja - bo inaczej nie dadzą nam zarobić. W razie potrzeby - lecząc pacjentów na kredyt, albo nawet co któregoś poniżej kosztów, żeby nie stracić stu innych klientów zrażonych nieludzkością szpitala. Trzeba też dać pracę lekarzom i pielęgniarkom - w miarę potrzeby wywalając złych pracowników na zbity pysk z minuty na minutę, a najlepszym płacić świetne pieniądze, żeby nie odeszli do konkurencji. Inaczej nie będziemy dobrze leczyć ludzi i ludzie nie dadzą nam zarobić, bo kto chce dawać zarobić firmie, która świadczy mu usługi niskiej jakości?
Nie dadzą - chyba że zostaną do tego zmuszeni. Jeśli ludzie wiedzą, że tak czy siak szpitale dotować muszą - co gorsza: jeśli dyrekcje szpitali to wiedzą - o! Wtedy szpitale mogą sobie pozwalać na fuszerkę! Nie odmawiają co prawda leczenia nikomu, nawet gdyby chciały - tyle teoria. A praktyka? Pomijając już to, jak leczą tych, których mimo wszystko podejmą się obsłużyć, i ile się na to czeka.
Pragnę też zauważyć, że Polski najwyraźniej nie stać na leczenie wszystkich potrzebujących. Nie jest to kwestia braku pieniędzy, tylko braku lekarzy. Tu socjalistyczny rząd ma problem: złotówki można dodrukować, chirurgów nie. To znaczy: można, obniżając wartość jednej instancji chirurga, dodrukować dyplomy i certyfikaty uprawniające do wykonywania zawodu lekarza, i je rozdać "najbardziej potrzebującym". Na czym stracą wszyscy - podobnie jak na dodruku pieniądza.
Skoro nie stać Polski na leczenie wszystkich potrzebujących, jak bumerang powraca pytanie: dlaczego o selekcji tych, którzy w warunkach niedoboru dóbr będą mieli do nich dostęp, urzędnicy mają decydować lepiej niż Wolny Rynek?
A ja ilości czepiłem się z tego powodu:
http://lpj.pl/not_jez08.htm
Nie pierwszy raz w tutejszych komentarzach widzę mierzenie ludzi na ilość.
Przeczytaj może jeszcze raz notkę :pietshaqa
Zrozumiesz dlaczego czepiłem sie ilości
Poza tym socjalistą nie jestem. Jestem realistą.
EOT
"I ludzie padali jak muchy"
Ale nawet wtedy było kogo leczyć. Z tego względu uważam, że w Twojej pierwszej wypowiedzi mylisz się sromotnie.
"Po prostu wątpię, aby wolny rynek w nauczaniu medycyny przyczynił się do wzrostu ilości lekarzy."
(Co socjaliści mają z tą ilością? Mierzycie lud w kilkogramach?) Dobrą opiekę zdrowotną poznaje się nie po liczbie lekarzy, ale po zdrowiu pacjentów.
No fakt, przez wieki nie było państwowych lekarzy. I ludzie padali jak muchy w wieku, który dzisiaj uznaje się za młodzieńczy. A w wielu krajach gdzie nie państwowej służby zdrowia nadal padają.
Co do nauczania: ja nie twierdzę, że NIKT nie będzie nauczał. Po prostu wątpię, aby wolny rynek w nauczaniu medycyny przyczynił się do wzrostu ilości lekarzy. W najlepszym wypadku zostanie status quo, w najgorszym liczba lekarzy mocno zmaleje.
"Może to dlatego, że żywność jest w zasadzie tańsza?"
Tego nie wiem. Wiem natomiast, że przed wiekami nie było ani państwowych lekarzy, ani państwowych piekarzy, a ludzkość przeżyła mimo to -- albo może dzięki temu?
"Ciekawe komu zależałoby na wychowywaniu sobie konkurencji?"
Temu, kto na tym zarobi. I niekoniecznie "konkurencji"; w rodzinie z lekarskimi tradycjami syn nie jest konkurencją, a następcą.
@LordKaftan- Import to bardzo dobry pomysł. I nie bój się jeśli będą chętni, żeby się uczyć (i za naukę płacić)to znajdą się chętni żeby nauczać. Weterynarzy, kucharzy, szewców, ochroniarzy itp. nie brakuje przecież. A żeby wykształcić kucharza trzeba innego doświadczonego kucharza i jakoś nie mają oni oporu przed tworzeniem sobie konkurencji.
Może to dlatego, że żywność jest w zasadzie tańsza?
Nieee, to za proste....
Nawiasem mówiąc ciekawe jak "wolny rynek" rozwiązałby sprawę braku lekarzy. Nie licząc importu jedyną metodą jest wykształcenie nowych lekarzy. A a student i młody doktór musi być kształcony przez drugiego, doświadczonego, doktóra. Innej możliwości nie ma.
Ciekawe komu zależałoby na wychowywaniu sobie konkurencji?
Wiem. A Zimbabwe to kraj milionerów, miliarderów...
:LordKaftan
Wszyscy zostaliby wyleczeni? -- no to super!
A jeśli przypuszczasz, że ludzie by wymarli, to zważ, że pomimo braku państwowej opieki żywieniowej, Polacy się powszechnie nie zagłodzili ani nie wytruli.
Urzędnik ma fakultet, a Wolny Rynek nie.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą