< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Kolejna komisja śledcza

22 styczeń 2009 ·
Im więcej doniesień na temat sprawy morderstwa Krzysztofa Olewnika, tym bardziej narasta we mnie przeświadczenie, że sprawa jest polityczna. Bardzo polityczna. Ostatnio przeświadczenie narosło znacząco po usłyszeniu pomysłu, że wyjaśnieniem tej zbrodni ma się zająć specjalnie powołana komisja śledcza.

Komisja śledcza to twór o ogromnych prerogatywach (bodajże jedyny, który ma prawo wzywać przed swój majestat parlamentarzystów na przesłuchanie, acz za to nie ręczę). Jednocześnie składa się z małej liczby osób, ale wystarczająco dużej i wystarczająco "skutecznie" dobranej, żeby wygenerować maksimum linii, na których może dochodzić do napięć związanych z wzajemną sprzecznością interesów politycznych. To, oczywiście, zajmuje mnóstwo czasu - którego komisja nie ma, bo jej żywot nie trwa wiele dłużej, niż do końca kadencji sejmu, podczas której została powołana.

Efekty można było zobaczyć podczas prac poprzednich komisji śledczych...

Polityka, która polegała na tym, że bodaj książę Metternich, na wieść o śmierci Talleyranda, zaczął się zastanawiać, co on właściwie chciał przez to osiągnąć - minęła. Obawiam się, że bezpowrotnie. Dzisiejsi politycy demokratyczni są nieprzewidywalni, jednak nawet ich polityka kieruje się jakąś logiką (częściej: jej brakiem). Można próbować ją odczytać. Jeśli oni rzeczywiście powołają tę komisję, to ja odczytam to następująco:

1. Oni nigdy tej sprawy nie wyjaśnią. Do osiągnięcia tego celu niepotrzebna jest wprawdze komisja śledcza, ale:

2. Ktoś naiwnie wierzy, że tym razem komisja śledcza rzeczywiście jest ostatnią i skuteczną deską ratunku (ja w to wątpię - zarówno w skuteczność, jak i w to, że ktoś z polityków naprawdę w to wierzy), lub - co bardziej prawdopodobne:

3. Komuś bardzo zależy, żeby nie tylko komisja, ale nikt nigdy tej sprawy do końca nie wyjaśnił. Komisja się do tego celu idealnie nadaje: może przeszkadzać innym w dociekaniach, może uspokajać domagające się ukarania winnych społeczeństwo... W ostateczności znajdzie się jakiś Lew ofiarny - o, pardon, to nie afera Rywina - znajdzie się jakiś kozioł ofiarny, którego będzie można podrzucić społeczeństwu i mediom. Trzeba tylko znaleźć odpowiednią płotkę i umiejętnie przebrać za grubą rybę.

Czy ktoś wie, co to właściwie była owa Grupa Trzymająca Władzę w aferze Rywina? Ktoś to wyjaśnił? Komuś z faktycznych winowajców coś się stało - poza tym, że Rywin poszedł siedzieć? Sądzę, że naprawdę grube ryby umknęły. Dzięki komisji śledczej.

Tym razem obawiam się, że też umkną.

Głosować na mój blog można już tylko do dzisiaj do godziny 12.00. Na blog Peppone również.

 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi