Teraz o gejach i małżeństwach. Według polskiego prawa homoseksualiści wcale nie są dyskryminowani, jeśli chodzi o zawieranie małżeństw. Do zawarcia małżeństwa mają prawo gej i lesbijka, nie mają zaś prawa dwaj heteroseksualni mężczyźni. Być może więc jest tu jakaś dyskryminacja, ale na pewno nie przebiega ona po linii orientacji seksualnej. Przynajmniej de iure, czyli w takim samym sensie, w jakim podatki nie są kradzieżą. Czy polskie prawo de facto dyskryminuje po linii orientacji seksualnej, podobnie jak to, czy podatki de facto są kradzieżą, to tematy na bardzo długie dyskusje; generalna konkluzja - poza tym, że wielu ludzi się ze sobą nie zgodzi - będzie jednak taka, że polskie prawo po prostu bardzo kiepsko (a przynajmniej wątpliwie) odzwierciedla stan faktyczny.
Teraz będzie trochę śmieszno, trochę straszno. Szwedzkie prawo od jakiegoś czasu jest przychylniejsze wszystkim osobom dowolnych orientacji, które chcą zawierać związki partnerskie z osobami tej samej płci. Tam, podobnie jak w Holandii, takie związki są legalne. Ja zresztą nie miałbym nic przeciwko temu i w Polsce (pod warunkiem, że przeprowadziłoby się to w sposób nie ograniczający mojej wolności, na przykład mojego prawa do nienazywania takiego związku "małżeństwem" w publicznych wypowiedziach). Wczoraj jednak dowiedziałem się, że "postępowi Skandynawowie" poszli dalej: chcą karać pastorów, którzy odmówią pobłogosławienia takiego związku. To już budzi mój zdecydowany sprzeciw. Szwecja nie jest formalnie krajem wyznaniowym, zatem żaden pastor nie jest tam z racji sprawowanej funkcji urzędnikiem państwowym, tylko urzędnikiem kościelnym. Z punktu widzenia administracji państwowej: osobą prywatną. Co najwyżej upoważnioną do przyjęcia oświadczenia woli o zawarciu małżeństwa w pewnych warunkach, jeśli Szwedzi mają odpowiednik polskich małżeństw konkordatowych. Tutaj zaczyna mieć ograniczoną wolność, o której pisałem w nawiasie, do tego zmusza się go, żeby postępował wbrew zasadom swojej wiary. Co, samo w sobie, jeszcze przepisu nie dyskwalifikuje - w końcu muzułmanom zakazujemy zabijania innowierców - natomiast sprzeciwiam się, jeśli ograniczenie takie nie wynika z potrzeby ochrony państwa przed upadkiem (czego dowodem jest fakt, że w mnóstwie państw od bardzo dawna nie jest potrzebne i jakoś nie upadają), tylko z jakiejś walki o *ównouprawnienie.
Żeby było i śmieszniej, i straszniej: na fali owego *ównouprawnienia na razie proponuje się objąć zakazem wyłącznie pastorów... luterańskich. Luteranie stanowią w Szwecji zdecydowaną większość, nie aż taką, jak formalnie katolicy w Polsce, jednak jest to wyznanie dominujące. Ciekawe podejście.
No, nic. Poczekam, aż zaczną mieć problemy, bo para homoseksualnych mężczyzn zażąda *ównouprawnienia w stosunku do pary lesbijek, które będzie stało w sprzeczności z *ównouprawnieniem kobiet (naprawdę oznaczającym mnóstwo przepisów, które pozwalają zrobić coś nieprzyjemnego wobec mężczyzny, nie pozwalając zrobić tego samego wobec kobiety), które jest w Szwecji mocno zakorzenione. I pośmieję się patrząc, jak będą nad tymi problemami główkować. Albo się poboję - wszystko zależy od tego, czy Bałtyk jest wystarczającą zaporą dla tego wirusa.
Na koniec satyra na inny temat:
(obrazek oryginalnie dostępny pod adresem http://4.bp.blogspot.com/_f-eMUoFVAfg/SX5AQS8aCSI/AAAAAAAAAMA/RAW7kvIHnKQ/s1600-h/funny.jpg)
P.S. Żeby już zupełnie zakończyć kwestię reductio ad Hitlerum, która jest tematem cholernie śliskim, pokażę po prostu, gdzie się nie zgadzam z Mistrzynią_Gry, przy czym zaznaczam, że żaden z nas nie ma tutaj obiektywnej racji, ponieważ rzecz w osobistym odbiorze:
"1. Natomiast jeśli moją wypowiedż "Lubię schabowe" ktoś skomentuje: "Goebbels też lubił schabowe", taka osoba mnie w moim odczuciu obraża. Oraz podpada pod definicję reductio ad Hitlerum, ponieważ powołuje się na antyautorytet.
2. Jeśli Goebbels lubił schabowe tylko jako względnie niewinny dwunastolatek, a od trzynastych urodzin przestał, nic to w moim odbiorze nie zmienia.
3. Podsumowując: zmiana komentarza na "Dwunastoletni Goebbels też lubił schabowe" też jest powołaniem się na antyautorytet!"
(Numeracja punktów moja - pietshaq). Nie zgadzam się z tymi trzema podpunktami - zgadzając się jednocześnie ze wszystkimi innymi, jakie zostały podane - bo w moim odbiorze:
1. Dwunastoletni Goebbels nie jest antyautorytetem w żadnej kwestii. W szczególności:
2. Jeśli dwunastoletni Goebbels mówił coś, co potem powtarzał słowo w słowo Goebbels - dorosły zbrodniarz, to o antyautorytecie w moim odczuciu może być mowa wyłącznie w wypadku powołania się na dorosłą wypowiedź.
3. Goebbels w żadnym wieku nie jest dla mnie antyautorytetem w kwestii jedzenia schabowych, bo nie widzę związku między schabowymi, a jakimkolwiek złym uczynkiem Goebbelsa.
Dziękuję za wskazanie fragmentów. Wyciągam z nich w pierwszej kolejności wnioski następujące:
- jakiś podatek należy płacić Bogu;
- bez pośrednictwa Boga należy wspierać biednych ze swojego otoczenia;
- za pośrednictwem Boga z podatku utrzymują się kapłani.
W drugiej kolejności mam takie wnioski:
- dobry człowiek prywatnie łoży na biednych i potrzebujących, którzy przyjdą do jego bram, a nie za pośrednictwem władcy na jakichś namaszczonych, upodobanych władcy;
- dobry człowiek za pośrednictwem władcy łoży na jakąś strukturę administracyjną -- taką z namaszczenia, czyli jaką upodobał sobie władca a nie ów człowiek.
Pierwsze widzę jako przesłankę przeciwko państwowemu socjalowi, drugię za monarchią.
Żeby ukazać moje wątpliwości w temacie Boga i podatków, powiem, co jako chrześcijanin myślę o naśladowaniu Boga. (Skonkretyzowałem i ubrałem to w słowa dzisiaj, więc proszę nie mieć za złe, że nie powiedziałem tego wcześniej. Tym samym wdzięczny jestem za dyskusję, gdyż sprowokowała mnie do refleksji.)
Bóg Starego Testamentu przedstawiany jest jako Ojciec, któremu należy być posłusznym, a nie Go naśladować. Próby dorównania Bogu i bycia jak On kończą się karą (wygnanie z Raju, wieża Babel). Mimo że Bóg zakazuje zabijać, niszczy Sodomę; zakazuje kraść, lecz pozbawia Hioba m.in. majątku i zwraca dopiero, gdy widzi, że ten nie odwrócił się od Niego. Przeciwnicy Kościoła często powołują się na historię Hioba albo Jonasza, żeby zdyskredytować Boga; zakładają, że wierzący mają być jak Bóg i jednocześnie stosować się do Jego słów; wywodzą stąd sprzeczność i traktują ją jako argument przeciwko wierze.
Jeśliby jaki nienamaszczony człowiek pobierał podatek powołując się na cytaty ze Starego Testamentu, podejrzywałbym grzech pychy, stawianie się na miejscu Boga (w tym kontekście zabiegi średniowiecznych europejskich monarchów o uznanie i błogosławieństwo od papieża są w pełni zrozumiałe; monarcha zyskiwał potwierdzenie, że władza jego pochodzi od Boga i że jest namaszczony jak Aaron, który może korzystać z podatków płaconych Bogu). Powoływanie się na te cytaty przy przekonywaniu do płacenia podatków człowiekowi stoi w sprzeczności ze słowem "Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie" (Pwt 5,7).
Inaczej jest z Nowym Testamentem. Jezus jest nie tylko Bogiem, ale i człowiekiem; i tego człowieka można i trzeba naśladować. Jasno mówi: "pójdż za mną", "ja jestem drogą". W Ewangeliach można wyczytać, że płacił podatki i zachęcał do płacenia (tu się chyba zgadzamy, więc nie czuję się w obowiązku wyszukiwać konkretnych cytatów; zrobię to na życzenie), ale nie kojarzę, żeby pobierał lub zachęcał do pobierania. Jeśli jednak tak robił, proszę to poprzeć cytatem.
Stąd moje wątpliwości.
Wygodne. Jeśli Bóg mówi coś, z czym się zgadzasz niezależnie od autora słów, to "Więc ja też tak uznaję, bo nie będę z Bogiem polemizował.".
Jeśli mówi coś, z czym się generalnie nie zgadzasz, to formalnie uginasz się przed boskim autorytetem, ale już "sam tak nie uznajesz" - zdania nie zmieniasz.
Czy zgodnie z powyższym nie jest to polemika z Bogiem?
Zwłaszcza, że przykład, w którym zdecydowałeś się z Bogiem nie polemizować, był bardzo analogiczny - Bóg nie złamał wolnej woli człowieka w imię niedopuszczenia do zagłodzenia innego człowieka, więc i Ty uznałeś za niesłuszne robienie czegoś takiego przez ludzi.
WTEDY NIE ROZRÓŻNIAŁEŚ SPRAWCY UCZYNKU!
Uznałeś, że skoro Bóg prezentuje jakąś postawę, to jest ona słuszna i będziesz ją konsekwentnie naśladował.
Tymczasem konsekwencji, jak widzę, na bardzo krótko starczyło - wystarczyło, żeby Bóg zaprezentował jakąś postawę, która Ci się nie podoba (jako taka, nie - u Boga).
To naprawdę nie jest tak, że ja Twojej postawy nie rozumiem. Rozumiem ją, tylko uważam za niekonsekwentną w świetle powyżej przytoczonej poprzedniej Twojej wypowiedzi.
No, chyba że zmieniłeś zdanie?
A na przyszłość - "Use google, Luke." :-)
:KoX
KPP 14:22-29
"Złożysz dziesięcinę z plonu wszelkiego nasienia, z tego, co rokrocznie ziemia rodzi." itd.
KPP 26:12-15
"Gdy w trzecim roku - roku dziesięciny - zakończysz oddawanie wszystkich dziesięcin ze zbiorów, gdy oddasz je lewicie, obcemu, sierocie i wdowie, aby jedli do syta w twoich murach," itd.
Księga Liczb 18:8-32
"Mówił dalej Pan do Aarona: "Ja oddaję ci dary odłożone dla mnie. Ze wszystkich świętych darów Izraela daję tobie i synom twoim jako należność wiekuistą na mocy namaszczenia." itd.
Nie znam Pisma dostatecznie dobrze, dlatego pytam: czy istnieje fragment, w którym Bóg nawołuje do pobierania podatków? Wiem, że jest mowa o podatków płaceniu. Jeśli boże nawoływanie do płacenia podatków czyni dobrym ich pobieranie, to konsekwentnie boże nawoływanie do nadstawienia drugiego policzka sprawia, że dobre jest bicie po mordzie.
http://www.luteranie.pl/pl/?D=1262 - tu z kolei czytam, że "Na urząd 69. arcybiskupa Uppsali i zwierzchnika luterańskiego Kościoła Szwecji (Svenska kyrkan) abp Anders Wejryd został wybrany w dniu 30 marca br." (uwaga - tekst jest archiwalny i nieopatrzony datą, więc nie wiem, co oznacza br.). Znów: jest to najbardziej wiarygodne żródło, jakim w tej chwili dysponuję, ale wynika z niego, że raczej nie głowa państwa jest głową kościoła (taki przypadek, o ile wiem, zachodzi tylko w Watykanie i w Wielkiej Brytanii).
http://www.svenskakyrkan.se/ - tu zapewne jest więcej informacji, ale nie podejmuję się rozumieć i tłumaczyć.
Co też rokuje nam w kraju małą iskierkę nadziei, że jeśli kiedykolwiek katolicyzm się upaństwowi zgodnie z obserwowaną dziś tendencją - może na podobne miny wdepnąć ;)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą