< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Wywrotowi nauczyciele islamu w Austrii

29 styczeń 2009 ·

Przeczytałem poniższy artykuł:
http://tiny.pl/v16d
W Austrii przeprowadzono badania wśród nauczycieli islamu. Oto wyniki:

"Okazało się, że w sumie co czwartego nauczyciela można podciągnąć pod kategorię fanatyka religijnego. 22 proc. uznaje, że nie da się pogodzić demokracji i islamu. Prawie co trzeci twierdzi, że islamu nie da się pogodzić z europejską konwencją praw człowieka. Tyle samo - że nie da się jednocześnie być muzułmaninem i Europejczykiem. W końcu po blisko 15 proc. badanych nauczycieli uważa, że islam zabrania brać udziału w wyborach albo w austriackim życiu kulturalnym. Tyle samo twierdzi, że w sprzeczności z islamem stoi austriacka konstytucja. Co gorsza, co piąty nauczyciel uważa też, że apostazję (porzucenie islamu dla innej religii) należy karać śmiercią. Prawie co dziesiąty był zdania, że na islam można nawracać siłą."


Z powyższego akapitu przebija pierwsza refleksja. Ciekawi mnie, czy Autorowi artykułu przyszło na przykład do głowy, że ci ludzie są nauczycielami islamu właśnie dlatego, że - w odróżnieniu od przeciętnego Austriaka - doskonale wiedzą, z czym islam stoi w sprzeczności i z czym nie da się go pogodzić? Zarzut nie dotyczy przecież tego, że jeśli "Prawie co trzeci twierdzi, że islamu nie da się pogodzić z europejską konwencją praw człowieka", to ponad dwie trzecie tak nie twierdzi - co oznacza, że nauczyciele ci dzielą się na dwie duże grupy mające różne zdanie w istotnej, merytorycznej kwestii. To byłby uzasadniony zarzut, bo oznaczałby, że któraś grupa się myli, i że sporo nauczycieli naucza islamu źle (tj. nie niezgodnie z "poprawnością polityczną", tylko niezgodnie z doktryną islamu). Zarzutem jest jednak najwyraźniej treść owych niezgodności, a nie niezgodność przekazywanej wiedzy ze stanem faktycznym (a od czego jest szkoła, jeśli nie od przekazywania wiedzy zgodnej ze stanem faktycznym?!?!)

Teraz pozwolę sobie zwrócić uwagę na parę cytatów z innych części artykułu (pogrubienia moje):

"Gdy ich wyniki [badań - przyp. pietshaq] wyciekły do mediów, nad Dunajem wybuchła burza."

"Politycy zareagowali nerwowo."

"Ministerstwo oświaty wezwało na dywanik przewodniczącego austriackiej Islamskiej Wspólnoty Wyznaniowej."

"- System szkolny zawiódł - komentuje prof. Martin Jäggle, specjalista od pedagogiki religii z uniwersytetu w Wiedniu."

"- To braki, które trzeba jak najszybciej naprawić - twierdzi Khorchide. [doktorant, który przeprowadził owe badania - przyp. pietshaq]"

Proszę sprawdzić, że nie dobrałem tych cytatów tendencyjnie - po prostu wybrałem z całego artykułu te, które mówiły, kto uważa wyniki badań za wystarczający powód do ingerencji. Zauważyli Państwo? Ani jednej wzmianki o proteście ze strony rodziców uczniów!

Nie wierzę, że nikomu nie przyszło do głowy spytać rodziców tych uczniów, czy mają coś przeciwko temu, żeby tacy nauczyciele nauczali ich pociechy religii, zgodnie z którą chcą oni owe pociechy wychować. Jestem pewien czegoś przeciwnego - przyszło to do głowy, ale albo takie badania przeprowadzono, albo nie przeprowadzono przewidując wyniki z góry - i jako skrajnie nielewomyślne wyniki te - prawdziwe czy domniemane - nie zostały opublikowane. Bo mogłoby się okazać, że rodzice chcą, żeby ich dzieci uczyć w ten sposób. Proszę też zauważyć, że artykuł nie jest napisany tak, żeby trafić do tych rodziców. Niesie silne przesłanie "zróbmy coś z tym" - ale do kogo jest adresowane to przesłanie? Hę?

Państwo może sobie pozwolić na wmawianie prostemu ludowi, że nie umie samodzielnie nauczyć dzieci, "jak należy", i państwo zrobi to lepiej. Nie tak łatwo jednak jest wmówić to muzułmanom, głęboko przywiązanym do swojej tradycji, kultury, i religii - zwłaszcza, gdy rzecz nauczania owej religii dotyczy. Bo muzułmanie, w odróżnieniu od prostego ludu, potrafią się zorganizować, a do tego często naprawdę są gotowi umrzeć za to, w co wierzą.

Nie oceniam, czy przesłanie artykułu jest słuszne, czy nie. Ale wymowne, nieprawdaż?

 

7 komentarzy
1
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Mistrzyni_Gry - Bojownik   |  rok i miesiąc temu  |  
Mrrrau :-)
niq
niq - Bojowniczka   |  rok i miesiąc temu  |  
@berserker1, OK, nie ma to jak masaż przepony:) Na blogu Pietshaqa rzadko się można pośmiać, dzięki za okazję :D
A obstawiam, że Mistrzyni też teraz rechocze serdecznie :)
bearserker1
bearserker1 - Bojownik   |  rok i miesiąc temu  |  
Pietrzaq, jakos uderzylo mnie zdziwienie w jej wypowiedzi, mnie zupelnie nie zaskoczylo ze Ty umieszczasz tutaj cos takiego :)
Ale mea Culpa ;) Przepraszam Was obojga :)
pietshaq
pietshaq - Szkielet Szachisty   |  rok i miesiąc temu  |  
:bearserker1 - pojechałeś po bandzie. Akurat niq jest ostatnią osobą, która mogłaby się tutaj pomylić, czyj blog komentuje :-)
bearserker1
bearserker1 - Bojownik   |  rok i miesiąc temu  |  
Przepraszam Niqu :-) skąd mi się tam Mistrzyni tu urwała :) proszę o poprawkę :P
bearserker1
bearserker1 - Bojownik   |  rok i miesiąc temu  |  
Mistrzyni, wydaje mi Się że czasami zapominasz czyj blog komentujesz i do każdej notki podchodzisz jak do przypadkowego tekstu znalezionego na necie. Nasz szanowny Gospodarz, nie raz powtarzał, że jeśli ustrój Państwa, opiera się na wolności słowa, to nie można tej wolności przeciwdziałać, a dopiero działaniom wywrotowym które ta wolnośc wytworzy, Pietshaq bardzo zgrabnie ukazuje nam obłudę Demokracji, wmawiają nam że mamy wolność głoszenia swoich poglądów, a w rzeczywistości przeciwdziałają wszelkim wyznaniom światopoglądu im nieprzychylnego.
niq
niq - Bojowniczka   |  rok i miesiąc temu  |  
Cóż, wymowne czy nie, państwo wykazuje sensowny odruch samoobrony. Jeśli stwierdza, że rośnie mu armia wychowanków doktryny PRZECIWNEJ szacunkowi dla praw człowieka, obywatela, konsytucji etc, to wcale nie jest zaskakujące, że w obliczu takich odkryć państwo chce przeciwdziałać ZANIM owi wychowankowie przejdą do konkretów.
Jeśli ktoś głośno mówi, że nie zamierza szanować prawa, czy stróże tego prawa nie powinni wziąć go pod lupę?
Zdanie rodziców, jeśli zgodne z pomysłami owych mułłów czy imamów, może zostać uszanowane dość prosto: wizą w jedną stronę. Człowiek, który deklaruje, że nie chce i nie zamierza respektować prawa kraju w którym mieszka, bo inne, nadrzędne prawo mu zabrania - nie powinien mieszkać w tym kraju, tylko tam, gdzie prawo mu odpowiada (lub, po udowodnieniu nieposzanowania prawa, w więzieniu). Proste.
Nie rozumiem, skąd oburzenie na zdrową i sensowną reakcję władz Austrii. Wszak nie zaczęli strzelać ani dyskryminować muzułmanów, stwierdzili jeno, że nie chcą w szkołach czy meczetach mieć piątej kolumny. Żaden kraj nie chce mieć zorganizowanej grupy przeciwników prawa i konsytucji, bo to grozi zamieszkami, rewolucją czy innymi nieprzyjemnościami. Co w tym dziwnego?

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi