Napisałem w piątek dwie notki prawie nie odnoszące się do gospodarki i od razu cisza jak makiem zasiał. Akurat w przypadku tych dwóch notek liczyłem na jakieś ciekawe komentarze (osobliwie w przypadku tej o ciężarnych i ZUS-ie na komentarze od tych, którzy zwykle się ze mną nie zgadzają). Podobnie, jak jakiś czas temu przy notce o komisji śledczej - a tam też głusza... Największy odzew jest tam, gdzie i tak mam co najmniej 50%-ową trafność, próbując ocenić mniej więcej treść komentarza na podstawie samej treści mojej notki oraz osoby Autora. Proszę Komentatorów o informację, dlaczego tak się dzieje.
Proszę już na mnie nie głosować w konkursie! Zostało raptem kilka godzin - dziś o 12.00 kończy się konkurs - a nie wiem, kiedy będę po raz kolejny mógł coś napisać; nie chcę, żeby Państwa SMS-y się zmarnowały nie idąc nawet na dzieci. Co więcej, nie mam już żadnych praktycznych szans na wysokie miejsce. Jeśli jednak ktoś dysponuje wolnym SMS-em, to proszę o poparcie dla blogu Waldemara Rajcy: http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/ - SMS C00050 pod numer 7144 za 1,22 zł z VAT.
Zwłaszcza, że notka o ZUS-ie doczekała się niedawno komentarza.
Samuel Langhorne Clemens
Zdarza się, że układam komentarz w głowie, nawet w oknie przeglądarki, a póżniej uznaję go za nie tak dobry, jak miałem nadzieję go stworzyć; albo dostrzegam wymuszony, wątpliwy dowcip tam, gdzie przed chwilą widziałem błyskotliwą uwagę; albo dochodzę do przekonania, że przesadziłem. Wtedy go kasuję lub zostawiam w operowych notatkach do dopracowania. Częściej to zachodzi na forach, ale i tutaj nieraz (zobacz http://www.joemonster.org/blog/3140/).
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą