Oczywiście to, że z (2) wynika (3) nie powinno dziwić, jednak z (1) powinno teoretycznie wynikać zaprzeczenie (3). (3) to tak naprawdę suma (żeby nie używać w tym kontekście słowa "wypadkowa") (1) i (2), co prowadzi do wniosku, że mechanizmy regulujące ilość ofiar na drogach są silniejsze w (2) niż w (1). W dodatku działają w złą stronę.
Wniosek jest prosty. Można robić mnóstwo rzeczy: wymuszać zapinanie pasów, jazdę na światłach, podnosić poprzeczkę na prawo jazdy, etc. - ale dopóki chcemy dysponować wolnością podróżowania, nawet dość okrojoną, musimy przyjąć kilka tysięcy ludzkich żyć jako koszt tej wolności, i z tym kosztem się pogodzić. Ja się zresztą godzę, w tym sensie, że nie uważam, żeby rozwiązanie polegające na całkowitej delegalizacji ruchu drogowego z wyjątkiem pojazdów dziś uprzywilejowanych (te częściej ratują ludzkie życie, niż je odbierają, więc w statystyce wychodzą na plus) było dobre, choć istotnie liczba niepotrzebnie straconych ludzkich żyć w jego wyniku by zmalała, i choć jestem pewien, że nie istnieje żadne inne rozwiązanie zachowujące sensowny praktyczny rozmiar wolności podróżowania i jednocześnie redukujące znacząco - również praktyczną - liczbę ofiar.
Było o wolności podróżowania, ograniczonej co prawda masą regulacji i okrojonej do jednej dziedziny. Teraz coś o wolności ogólnej, którą ja postuluję: pełnym kapitalizmie, pełnej władzy rodziców nad dziećmi, etc. Występuje tu zjawisko podobne. Tak, zgadzam się: wprowadzenie dzikiego kapitalizmu kosztowałoby zapewne rocznie życie kilku tysięcy ludzi, którzy umarliby z głodu (sądzę, że w porównaniu z praktycznym działaniem socjalu, który nigdzie nie powoduje, że ludzie nie umierają, wzrost liczby ofiar nie byłby wyższy; może nawet umierałoby z głodu mniej ludzi, bo ogólny dobrobyt by rósł, a wraz z nim tendencja do pomocy). Tak, zgadzam się: danie rodzicom pełni władzy nad dziećmi spowodowałoby, że ta władza byłaby niekiedy nadużywana, i być może w wyniku tego zginęłoby kilkaset dzieci rocznie więcej, niż dzisiaj (choć statystyka, podobnie jak w przypadku pojazdów uprzywilejowanych, mogłaby być na plus: obstawiam, że w warunkach pełni władzy nad edukacją, zdrowiem, karaniem, etc. dzieci rodziłoby się ich o setki tysięcy rocznie więcej, niż dziś).
Ale byłaby większa wolność. Jestem piewcą ogromnego zwiększenia swobód i wolności obywatelskiej - ze świadomością, że jej kosztem jest, podobnie jak w przypadku wolności podróżowania, kilka tysięcy niepotrzebnie straconych żyć ludzkich rocznie. Nie uważam, żeby jej zabieranie (poprzez socjal; poprzez urzędową kontrolę nad wychowywaniem dzieci...) było dobre, choć istotnie być może w wyniku tych działań maleje liczba niepotrzebnych ofiar śmiertelnych.
Oczywiście nie trzeba się ze mną zgadzać. Mało tego: ktoś może mówić, że samochodów delegalizować nie należy, a jednocześnie kapitalizmu też wprowadzać nie należy, i wszystko będzie w porządku. Jednak jeśli ktoś taki poglądy, które głoszę, nazwie faszystowskimi, barbarzyńskimi, czy nieludzkimi, to ja nazwę jego poglądy bardziej faszystowskimi, bardziej barbarzyńskimi czy bardziej nieludzkimi (używając jego własnej terminologii; ludzie na ogół nie rozumieją, że poglądy prawicowe są właśnie antyfaszystowskie ze względu na swoją prokapitalistyczność, ale o tym innym razem). Bo nie ma żadnej różnicy jeśli chodzi o zasadę, nie ma zauważalnej różnicy jeśli chodzi o liczbę ofiar (ktoś twiedzi, że jest? proszę o dowód), za to jest znacząca różnica jeśli chodzi o zakres uzyskiwanej kosztem tych ludzkich istnień wolności.
Na niekorzyść tych, którzy chcieliby tylko jeździć.
http://wyborcza.pl/1,75478,6262211,Gwalciciel__Corka_to_moja_wla
snosc.html
Argumentum ad ignorantiam, dobrodzieju? Lepiej sam udowodnij, że nie ma zauważalnej różnicy, zamiast za dowód przyjmować ewentualny brak dowodu twierdzenia przeciwnego.
I powiedzże, czym jest ten ustrój, z którym kapitalizm i socjal porównujesz, od którego kapitalizm i socjal mają o te kilka tysięcy ofiar więcej("wzrost liczby ofiar" musi być w porównaniu do czegoś), bo mi on już się podoba.
Jeszcze jedno spostrzeżenie: ciekawe, że na zarzut, jakoby skrajny kapitalizm był "barbarzyński, nieludzki i faszystowski" zareagowałeś: "Nieprawda, jest wręcz antyfaszystowski.".
Wymowne, nieprawdaż? :-)
"Oczywiście to, że z (2) wynika (3) nie powinno dziwić, jednak z (1) powinno teoretycznie wynikać zaprzeczenie (3)."
I owszem, wynika:
http://www.krbrd.gov.pl/stan_brd/stan_brd_2006_wstepny.htm
Są wahania, jednak trend jest jednak taki, że liczba ofiar spada. Nawet mimo tego, że (1) jest w Polsce prowadzone dość bezsensownie.
"dopóki chcemy dysponować wolnością podróżowania, nawet dość okrojoną, musimy przyjąć kilka tysięcy ludzkich żyć jako koszt tej wolności, i z tym kosztem się pogodzić."
Szwedzi godzić się nie chcą:
http://www.auto-swiat.pl/autozet,Vision-Zero-Czyli-bezpieczenstwo-totaln
e-wedlug-Szwedow,21869,1.html
Czy im się uda to inna sprawa (moim zdaniem się nie uda). Taka wolność, jaką będą mieli Szwedzi jest dla Ciebie jeszcze wolnością podróżowania? Czy wolność to tylko brak nakazów, zakazów, kontroli i tysiące ofiar?
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą