< >  wszystkie blogi

Bloga rytm naturalny...

"Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku" - N. Davila

Dzień jak co dzień

13 luty 2009 ·
Dziś jest dobra okazja, żeby oświadczyć, że ja nie jestem przesądny i piątek trzynastego jest dla mnie dniem jak każdy inny. Może z wyjątkiem tego, że ludzie nieprzesądni mogą w tym dniu znacznie więcej, niż zwykle, zarobić na ludziach przesądnych, jeśli tylko dobrze się do tego zabiorą. Koniec wstępu, przechodzimy do odpowiedzi.

haalo: Dziękuję za link dowodzący, że liczba ofiar na drogach spada. Ja nie dotarłem do tej statystyki pisząc notkę. Przyjrzałem się liczbom. Ta zmiana nie musi wynikać z tego, że akurat działania zwiększające bezpieczeństwo na drogach przynoszą skutek; równie dobrze może wynikać z tego, że przez ostatnie lata wzrosły możliwości medycyny w zakresie ratowania rannych. Statystyki uwzględniające wyłącznie zgony na miejscu byłyby bardziej miarodajne, ale nie wiem, czy ktoś takowe prowadzi.

http://tiny.pl/v6b8 - to skrócony link do informacji o działaniach szwedzkich. Polecam skracanie linków - długie po prostu w którymś momencie się załamują, końcówka nie jest traktowana jak link, w efekcie całość prowadzi donikąd.

Mam nadzieję, że im się to uda. Nadal będzie to wolność podróżowania, a jeśli udaje się pogodzić wolność z brakiem ofiar w ludziach, to znakomicie! Natomiast poznanie priorytetów również jest istotne - a te można poznać po tym, co się robi, zanim uda się pogodzić jedno z drugim: delegalizuje samochody czy godzi z pewną liczbą ofiar w ludziach?

Mistrzyni_Gry:


""nie ma zauważalnej różnicy jeśli chodzi o liczbę ofiar (ktoś twiedzi, że jest? proszę o dowód)"

Argumentum ad ignorantiam, dobrodzieju? Lepiej sam udowodnij, że nie ma zauważalnej różnicy, zamiast za dowód przyjmować ewentualny brak dowodu twierdzenia przeciwnego.
"

Nie tyle argumentum ad ignorantiam, co niemożliwość sprawdzenia wywołana działaniami przeciwników. Spróbuję uprościć: załóżmy, że zamiast kapitalizmu jest rzut monetą, a zamiast obecnego socjalu: zakaz rzucania monetą. Spotyka się kapitalista z socjalistą. Kapitalista mówi: "wypadnie orzeł; rzucajmy!" Socjalista zaś mówi: "wypadłaby reszka; nie rzucajmy!". W końcu do rzutu monetą nie dochodzi nie w drodze kompromisu, ale dlatego, że kapitaliście nie dano możliwości rzutu monetą. Na kim powinien w tym momencie spocząć ciężar dowodu w kwestii: orzeł czy reszka? Moim zdaniem na socjaliście. To on nie dopuścił najprostszej metody dowodzenia - dowodu przez sprawdzenie - niech więc on postara się o jakąś inną, skuteczną. W ogólności: uważam, że strona niepozwalająca na użycie zaproponowanej przez przeciwnika metody dowodzenia automatycznie przerzuca na siebie ciężar dowodu (co może być rekurencyjne), wyjąwszy sytuację, w której ta zakazująca strona potrafi udowodnić, że zaproponowana przez przeciwnika metoda i tak nic by poznawczo nie dała.

"I powiedzże, czym jest ten ustrój, z którym kapitalizm i socjal porównujesz, od którego kapitalizm i socjal mają o te kilka tysięcy ofiar więcej("wzrost liczby ofiar" musi być w porównaniu do czegoś), bo mi on już się podoba."

Komunizmem, i to takim, który w praktyce działa tak samo, jak w teorii. Tzn. jeśli zakłada, że każdy obywatel musi mieć chleb, to nie istnieje obywatel chleba niemający, choćby żył w najdzikszej głuszy i w najdalszej odległości od wszelkich urzędów pomocy społecznej.

"Jeszcze jedno spostrzeżenie: ciekawe, że na zarzut, jakoby skrajny kapitalizm był "barbarzyński, nieludzki i faszystowski" zareagowałeś: "Nieprawda, jest wręcz antyfaszystowski.".
Wymowne, nieprawdaż? :-)
"

Zareagowałem niezupełnie tak. Główną reakcją było, że jeśli wszystkie te cechy ma kapitalizm, to w jeszcze większym stężeniu ma je obecny ustrój, w którym za podobną cenę w ludziach uzyskuje się znacznie mniej w wolności. Nie wiem, co w tym wymownego, choć notkę, w której miałem antyfaszyzm wywodzić, muszę poukładać na nowo, bo niedawno połowę mojej argumentacji wrzucił na swój blog Janusz Korwin-Mikke i nie chcę, żeby wyglądało to jak dublowanie.

niq: http://tiny.pl/v6z7 - adres do "Wyborczej".

"(...) mimo chęci, nie widzę w jaki sposób większa władza nad drugim człowiekiem powiększa wolność (...)"

Nie nad każdym drugim człowiekiem, a nad dzieckiem, które nie może z powodów biologicznych o sobie decydować, więc ktoś powinien za nie decydować i ta sama osoba ponosić całą odpowiedzialność - również materialną - tych decyzji. W uproszczeniu: jeśli decydujemy, że dziecko idzie do szkoły, za szkołę dla dziecka powinien z własnej kieszeni płacić ten, czyja decyzja, żeby to dziecko poszło do szkoły, przeważyła szalę. I tu kwestia wolności jest akurat bardzo prosta: jeśli mam wybór, czy chcę moje dziecko uczyć historii, czy nie, to moja wolność jest o ten wybór większa w porównaniu z sytuacją, gdy go nie mam.

Cytowany artykuł jest wymowny: takie rzeczy, jak gwałty, widać od razu, nie widać natomiast tych milionów dzieci, które nie urodziły się tylko dlatego, że jakiś rodzic zdecydował, że nie chce mieć dziecka, bo za mało ma w jego kwestii do powiedzenia. Niemniej, być może ograniczanie władzy rodzicielskiej jest słuszne, jeśli wolność rodzica stoi w opozycji do wolności dziecka - zatem przy gwałtach, wobec różnych Fritzli i innych takich przyjemniaczków. Ja mówię raczej o władzy na przykład nad edukacją. Zmuszając dzieci do uczenia się w szkołach, a rodziców do posyłania ich tamże, ograniczamy wolność rodziców, "w zamian" ograniczając wolność dzieci. Ja akurat uważam, że wolność powinna iść w parze z odpowiedzialnością; w szczególności zerowa odpowiedzialność w jakimś zakresie powinna implikować zerową wolność w tymże zakresie, ale nawet przyjąwszy inny punkt widzenia mamy tutaj zabranie wolności obu stronom. Po to, żeby osoba trzecia, niezainteresowana bezpośrednio, mogła sobie "porządzić".

P.S. Dostałem zaskakująco (dla mnie) sporo maili z prośbą o komentarz dotyczący decyzji p. Jacka Żakowskiego. Nie wypada zignorować próśb Czytelników, z drugiej strony mnie, jako uczestnikowi konkursu, nie wypada komentować decyzji jurora. Biję się z myślami. Mam nadzieję, że wygram.

 

2 komentarze
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
wisz-nu - Superbojownik   |  9 miesięcy i 3 dni temu  |  
piszesz o Szwecji:
"Mam nadzieję, że im się to uda. Nadal będzie to wolność podróżowania, a jeśli udaje się pogodzić wolność z brakiem ofiar w ludziach, to znakomicie!"

Nie bardzo rozumiem. Przeciez kombinja z zakazem jazdy dla motocykli. W sumie tylko dlatego, ze motocyklista zagraza glownie sobie, poniewaz praktycznie nic go nie chroni.
To gdzie ta wolnosc podrozowania, skoro nie bede mogl wybrac rodzaju pojazdu?
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Mistrzyni_Gry - Bojownik   |  9 miesięcy i 7 dni temu  |  
"W ogólności: uważam, że strona niepozwalająca na użycie zaproponowanej przez przeciwnika metody dowodzenia automatycznie przerzuca na siebie ciężar dowodu"

Znowu nieprzemyślane uogólnienie...
Rozważmy następujący scenariusz:

* X - Pietshaqu, sądzę, że jeśli staniesz się biedakiem, będziesz zarabiał pensję minimalną i stracisz mieszkanie, zmienisz poglądy zostaniesz socjalistą.
* Pietshaq - Nieprawda!
* X - Udowodnij więc i oddaj mieszkanie i gotówkę, oraz zacznij pracować za pensję minimalną, a zobaczymy.
* Pietshaq - Odmawiam!
* X - Rozumiem. A więc gdybyś stał się bezdomnym biedakiem, pracującym za pensję minimalną, zmieniłbyś poglądy na socjalistyczne (twierdzisz, że jest inaczej? proszę o dowód).
* Pietshaq - .....

W taki oto łatwy sposób teraz na Autorze leży ciężar dowodowy wykazania, że jego poglądy gospodarcze i polityczne nie zmieniłyby się, gdyby tak zwalczany przez niego socjalizm stał się dla niego osobiście bardziej opłacalny.
No, chyba że przyzna, że kapitalizm uważa za "słuszny", bo bardziej mu się opłaca?

Taka metodyka argumentowania moim zdaniem wyczerpuje definicję argumentum ad ignorantia (czemu zresztą Autor nie zaprzeczył, podając jedynie argumenty za (jego zdaniem) słusznością stosowania argumentum ad ignorantia w tym przypadku).
I, tak jak i resztę erystycznych "chwytów", uważam jej stosowanie za etycznie dopuszczalne tylko w bezpośredniej reakcji na analogicze zachowanie kontrdyskutanta.

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi