Dlaczego więc piszę, że Mistrzyni_Gry mnie dopadł? Ano dlatego, że socjalizm istotnie nie jest dla mnie niczym naturalnym - a po przemyśleniu z powodów podobnych, z których polowanie przez człowieka na zwierzęta z broni palnej nie jest naturalne. Po prostu: to jest już za wysoka zdobycz techniki, żeby była zgodna z naturą.
Kluczem jest dla mnie "za wysoka". Otóż ja generalnie staram się unikać argumentacji, że coś jest "naturalne" bądź "nienaturalne" w takim sensie, jak powyżej, chyba że w konkretnym przypadku ową "nienaturalność" udowodnię. Staram się unikać, bo trudno mi podać sensowne jasne rozgraniczenie. Tymczasem jest ono bardzo ważne. Ekologowie mogą do upadłego bronić "naturalnego" stanu rzeczy, ale dopóki nie rozgraniczą dokładnie, kiedy kończy się naturalność, dopóty nie będę tej argumentacji popierał - bo niejasny układ daje im możliwość przeciągania wątpliwych przypadków na tę stronę, na którą w konkretnym przypadku im wygodniej. To uwaga ogólna, którą warto stosować nie tylko przy naturalności i nie tylko przy ekologach. Często dokładnej granicy podać się nie da, ale należy trzymać się wówczas trzech zasad. Po pierwsze: wątpliwych przypadków powinno być jak najmniej. Po drugie: każdy rozstrzygnięty przypadek wątpliwy powinien działać jak zasada. Po trzecie: ograniczenie górne negatywnej grupy (w przypadku ekologów: "nienaturalnej") może być na wyrost, ale musi być podane precyzyjnie z zaznaczeniem, że jest górnym ograniczeniem. Tak, żebym mógł działać mając pewność, że cokolwiek się w nim nie zmieści, na pewno nie zostanie zaklasyfikowane przez ekologów jako "nienaturalne".
Dlaczego negatywna część? Dlatego, że tylko z niej rozmaite grupy przeprowadzające tego typu podziały czerpią inspirację do ograniczania wolności innym...
Ja zresztą mogę podać z marszu dwie propozycje definicji. Nie wiem tylko, czy przypadną one Państwu Ekologostwu do gustu.
1. Naturalne jest to, co organizm otrzyma jako schedę po swoich rodzicach, ale już nie po swoich dziadkach. Także to, co wypracuje własną pracą jest naturalne. Dodatkowo jeśli dwa organizmy dobrowolnie wymieniają się naturalnymi dobrami, nie przestają one być naturalne. Dodatkowo naturalne jest wszystko, co wrodzone, nawet jeśli jest to scheda po bardzo dalekich przodkach. Wszystko inne jest nienaturalne.
2. Naturalne jest to, co organizm jest w stanie zdobyć wykorzystując wszystkie zdolności z wyłączeniem tych, które posiada jako jedyny gatunek na Ziemi.
Mnie się te definicje podobają bardzo tak sobie, ale zdają się działać w świecie zwierząt (może i roślin?). Jednocześnie klasyfikują broń palną jako nienaturalną (zwracam uwagę, że nawet pierwsza broń palna w pewnym stopniu bazowała na odkryciach - a nie na ewolucji - dziadków i wcześniejszych pokoleń i z tego powodu nie jest naturalna). I jeśli ktoś przyjmie którąś z nich, to wiadomo przynajmniej, z jakiego stanowiska z nim dyskutować. Z kimś takim gotów jestem przyznać, że moje pytanie straciło rację bytu. Również z kimś, kto zaproponuje inną definicję - byle dość precyzyjną i rzeczywiście powodującą, że pytanie traci rację bytu.
Dopadł mnie też Nathell wskazując na spore rozbieżności między Galileuszem a Williamsonem. Ale pozwolę sobie trochę zmodyfikować pytania.
Otóż Galileusza, przy wszystkich przykrościach, jakie na niego spadały, nigdy nie ekskomunikowano. Nie było nawet takiej próby. Williamsona owszem, za herezję, po czym zdjęto ekskomunikę. Teraz ludzie domagają się, aby go ekskomunikowano poniownie za negowanie liczby ofiar holokaustu.
1. Czy należało ekskomunikować Galileusza?
2. Czy należy ponownie ekskomunikować Williamsona?
Dodam, że liczba tych ofiar to ciągle element sporu między poważnymi historykami nienegującymi holokaustu - naturalnie sporu, który cień sensu ma tylko tam, gdzie ramy prawne nie regulują minimalnej liczby, pod jaką wolno w tym kontekście publicznie się podpisywać. Pragnę też zauważyć, że ani jeden, ani drugi w swoich drażliwych kwestiach nie poruszał żadnej materii, która wchodzi w zakres możliwych powodów ekskomuniki. Nie można jej nałożyć np. za twierdzenie, że 2+2=5, tylko za herezję. Zatem?
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą